"Cichy" sąsiad ...
Lubię ciszę i spokój, po latach spędzonych w akademiku gdzie zgiełk i hałas był czymś oczywistym zakosztowałem spokoju mieszkając w bloku. Wprawdzie mówi się, że „wielka płyta” ciszy nie daje, niemniej jednak widzę różnicę między imprezą w akademiku na pierwszym piętrze, a delikatną muzyczką puszczaną przez synów sąsiada. Fakt czasem i synowie sąsiada przesadzą jak o 11 w dzień gwałcą moje uszy jakimś techno czy polskim hip-hopem. Ogólnie rzecz ujmując na moim „geriatrycznym” osiedlu jest cicho, w bloku też, można by rzec sielanka.
Sielankę czasem zakłóca wizyta wnuczka naszej sąsiadki z 2p, młody (4-5 lat) nie dość, że budzi się o 6 rano, to jeszcze od razu po przebudzeniu zaczyna swoją aktywność i mówiąc wprost napierdala stopkami w nasz sufit. Nie wiem czy on ma płaskostopie, czy może bardzo zrogowaciałe pięty lub chodzi w trepach/chodakach ale skutkiem jego aktywności jest narastający z dnia na dzień wkurw. Dzieciak nie dość, że tymi stópkami puka mi nad głową, to chyba rodzice zamiast zainwestować w klocki lego zainwestowali w klocki z drewna, nawet jak mały się nie przemieszcza po pokoju to cyklicznie nawala jakimś klockiem wiadereczkiem czy łopatką.
Napisane 08 lutego, 2010 przez szymczak




Witam,
przedstawione tu opinie są moimi własnymi, czytasz je dobrowolnie i
na własne ryzyko :)
Piszę o Internecie, IT, mediach, rozrywce i kulturze, nie
stronię od tematów naturyzmu i sauny. Jesteś mile
widzianym gościem. Pozdrawiam Piotr Szymczak


