Do końca życia będzie dziewicą ??

Własnie mnie zatkało.
Czytam Gazeta.pl Lublin i jestem z jednej strony pełen podziwu dla tej kobiety, która zdecydowała się zachować dziewictwo do końca swojego życia a z drugiej strony zadaje sobie pytanie jak można sobie odmówić takiej przyjemności jaką jest sex. Nieważne czy małżeński czy pozamałżeński.

Po kazaniu na ustawionym przed ołtarzem na fotelu zasiadł arcybiskup. Anna Maria klęknęła przed nim, a metropolita zapytał ją, czy chce do końca życia trwać w dziewictwie poświęconym Bogu, w służbie Bogu i Kościołowi, czy chce w duchu Ewangelii naśladować Chrystusa i czy chce być konsekrowaną i zaślubioną Jezusowi Chrystusowi.

Odważna decyzja - są jakieś kary jak nie wytrwa w postanowieniu, to zupełnie coś innego niż jak mówisz sobie że przez miesiąc nie jesz cukierków ;-)

Według przepisów Kościoła do konsekracji można dopuszczać dziewice żyjące w świecie, które nigdy nie zawarły małżeństwa ani nie żyły jawnie w stanie przeciwnym czystości, a według ogólnej opinii przez swój wiek, roztropność i obyczaje dają rękojmię, że wytrwają w życiu czystym oraz poświęconym służbie Kościołowi i bliźnim. Muszą zostać dopuszczone do konsekracji przez ordynariusza miejsca, szafarzem obrzędu konsekracji jest sam biskup.

Te dziewice się jakoś bada czy są dziewicami? CZy też wierzy się im na "słowo"


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "Do końca życia będzie dziewicą ??":

1.

futrzasty napisał(a):
20 sierpnia 2007, 14:45:36

Może biskup osobiście je sprawdza :P ;)

2.

Piotr Szymczak napisał(a):
20 sierpnia 2007, 14:47:14

raczej mało prawdopodobne – ale gdzies kiedyś (film/książka) odbiło mi sie o uszy że przedstawiciel kościoła asystował przy jakims badaniu ginekologicznym. Niestety nie pamietam kontekstu tego badania

3.

AdamK napisał(a):
20 sierpnia 2007, 14:52:09

Myślę że to czy wytrwają w swoim postanowieniu ważne jest tylko dla nich, więc nie ma potrzeby sprawdzać.

4.

Piotr Szymczak napisał(a):
20 sierpnia 2007, 14:53:24

Adam w sumie racja jednak jak dla mnie jest to dość ciekawe zjawisko.

5.

ÆrionÆteb napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:13:13

Imo to jest nienormalne podejście do własnej seksualności.
Szkoda mi tej kobiety.

6.

Piotr Szymczak napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:17:41

w pewnym sensie jej sprawa – nie zamierzam osadzać – choć chyba nie da się być zupełnie bezstronnym. Pytanie czy nigdy nie miała ochoty spróbować być z kimś bliżej w sensie kontaktu fizycznego

7.

ÆrionÆteb napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:19:43

Cóż, z pewnością jest to fenomen psychologiczny.
Ja się jednak zastanawiam, czy nie jest uwarunkowany fizjologicznie, czy naprzykład nie jest kobietą oziębłą albo… lesbijką ;)

8.

Piotr Szymczak napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:21:33

w sumie w miłosci lesbijskiej cnota nie gra takiego znaczenia ;-)

9.

ÆrionÆteb napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:23:08

...aczkolwiek współżycie, nawet lesbijskie, oznacza utratę dziewictwa ;)

10.

Piotr Szymczak napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:26:01

ja chyba zbyt fizycznie podszedłem do tematu oczywiscie masz racje „cnota” w sensie mentalnym zostałaby utracona >

11.

Jajcuś napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:27:21

Jak nie chce się seksić, to w czym problem? Jeśli rzeczywiście w swoim postanowieniu wytrwa, mimo ewentualnych pokus, to można jej nawet pozazdrościć silnej woli. Tylko czemu z tego taką szopkę robić?
Ja np. w życiu nie wypiłem nawet kieliszka alkoholu i nie mam zamiaru tego zmieniać. Ale z powodu tego „wyrzeczenia” nikt mi prezentów nie daje. Żadnej imprezy nie było. I nigdy niczego takiego nie oczekiwałem. Moja sprawa i tyle.
I nie rozumiem czemu akurat rezygnacja z seksu (która może wynikać po prostu z zerowego libido) ma być tym „krokiem do świętości”. Przecież nikomu to w żaden sposób w niczym nie pomaga. Co innego np. wyrzec się luksusów cywilizacji, żeby pomagać dzieciom w afryce… ale to?

12.

ÆrionÆteb napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:29:31

Skoro nie ma laska z czym w sobie walczyć (bo ma np. zerowe libido – to w ogóle możliwe jest?!) to nie ma powodu robić z tego takiej właśnie szopki.

13.

Jajcuś napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:31:07

ÆrionÆteb: Jej libido nie znamy, więc nie nam to oceniać. Ale jakoś w cytowanych warunkach konsekracji nie ma nic na temat tego, czy to ma być faktyczne wyrzeczenie, czy sformalizowanie stanu obecnego.

14.

ÆrionÆteb napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:32:42

Nie oceniam, „gdybam” tylko na temat możliwych przyczyn takiego stanu rzeczy… No serio mi jej szkoda… :)

15.

Piotr Szymczak napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:32:46

Jajcuś masz rację troche to rozdmuchane – pytanie czy to za sprawą mojego pracodawcy, czy też sama rodzina postanowiła nagłośnić to wydarzenie ja też długi czas nie piłem alko i w sumie też mi nikt prezentów nie dawał. Wręcz niektórzy doszukiwali się jakiejś tragedii rodzinnej to było takie nie modne

16.

Piotr Szymczak napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:37:25

jakto jakiś koleś na forum napisał czyszczenie komina poprawia samopoczucie ….i dobrze działa na zdrowie psychiczne

17.

alek napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:40:00

„nie żyły jawnie w stanie przeciwnym czystości”

Czyli można ale po cichutku, tak żeby nikt nie wiedział? ;)

18.

Piotr Szymczak napisał(a):
20 sierpnia 2007, 15:42:02

taka typowa sredniowieczna mentalność – mozna byle nikt nie widział

19.

Hannibal napisał(a):
21 sierpnia 2007, 00:50:37

Taka uroczystość jest trochę... hmm… niesmaczna, a mówiąc szczerze to jest chore. Chrześcijaństwo jest piękną religią, ale Kościół niestety trochę je kompromituje takimi szopkami. Czy można sobie odmówić seksu? Na pewno tak, ale przeginanie w każdą stronę jest w tych sprawach błędem – tzn. w stronę nadmiernej liczby partnerów i w stronę ich całkowitego braku. Seks wynikający z zafascynowania psychofizycznego partnerem jest zawsze dobry. Można to nazwać iskrzeniem, chemią – jak się chce i nie należy się przed tym na siłę bronić. Niestety, tresura zwana socjalizacją wkłada ludziom do głów te wszystkie zabobony. Żadna religia (nawet gdybym w coś wierzył) nie zakazałaby mi seksu.

20.

Piotr Szymczak napisał(a):
21 sierpnia 2007, 01:31:01

Czy można sobie odmówić seksu? – Hannibal moim zdaniem nie na długo natury nie oszukasz ;-)

21.

Łukasz :] napisał(a):
21 sierpnia 2007, 01:37:33

Możliwe, że ona po prostu przyjeła ‘to’, a prasa sie dowiedziała o tym i zrobili wielkie halo, wiec mozliwe, ze ona wcale nie robi zadnej szopki, tylko ludzie zrobili.

No, ale jestem ciekaw czy ona tak wytrzyma, wiadomo chociaz ile ona ma teraz lat?

22.

Piotr Szymczak napisał(a):
21 sierpnia 2007, 01:39:25

>>> Anna Maria Goliszek, 31-letnia wysoka, blondynka w okularach na co dzień pracująca w firmie komputerowej.<<<

Może to kobieta geek i nie musi uprawiać seksu ;-)

23.

Łukasz :] napisał(a):
21 sierpnia 2007, 01:40:47

I 31 lat byla dziewicą? LOL.

(mozesz usunąć zdublowany komentarz? coś się spsuło;d)

24.

Piotr Szymczak napisał(a):
21 sierpnia 2007, 01:44:46

ze 31 lat to może nie jest dziwne – w sumie człowiek rodzi się dziewicą lol ale w ostatniej dekadzie mogła już coś poczynić w zakresie utracenia cnoty. Chyba że ona cały czas przed komputerem i czasu na seks(miłość) nie było ;->

25.

ÆrionÆteb napisał(a):
21 sierpnia 2007, 12:20:34

Przed komputerem albo… w kościele :P

26.

Adonis26 napisał(a):
21 sierpnia 2007, 14:30:36

A wy wszyscy to macie niezle nagrzane ja na ten przyklad uwazam ze sa wazniejsze rzeczy niz sex – np snowboard i kungfu. Ogolnie to milosc cielesna jest doskonalym polepszaczem humoru i podbudowuje ludzi nie potrafiacych sobie znalezc lepszej rozrywki. Dla mnie jest „zwyczajna” – normalnym elementem zwiazku tak samo jak bliskosc. A prawdziwa faze to mam tylko na lodowcach i zawodach.
A swoja droga jak mawial Epiktet: „Trzymaj krotko na wodzy swe namietnosci, by sie nie staly biczem smagajacym ciebie” wiec szacunek ze potrafi kontrolowac swoj swiat i nie czuje sie samotna nie bedac z nikim, idac dalej – nie pieprzac sie z pierwszym lepszym :D

27.

ÆrionÆteb napisał(a):
21 sierpnia 2007, 14:54:05

Równie dobrze można powiedzieć, że Ty masz nagrzane, bo jara Cię jakieś wymachiwanie rękami i deska na śniegu.
A prawda jest taka, że ludzie się różnią w priorytetach.

Zauważ też, że owa kobieta zrezygnowała całkiem z seksu, a nie tak jak Ty – uznała za coś mniej ważnego od swojego hobby/powołania.

28.

jojek napisał(a):
21 sierpnia 2007, 17:22:33

ale co takie halo ? przecież każdy ksiądz, zakonnik również nie może uprawiać seksu, a jak każdy wie mężczyźni mają o NIEBO większe libido niż kobiety. PYTANIE: jak księdza radzą sobie ze swoimi potrzebami? kryją to ? nie ma takiej możliwości ? masturbacja ? grzech ! z kobietą? jako ksiądz ?! Dlatego własnie tworzą się różne zboczenia w środowisku kościelnym. Seksualność jest ludzka ! Potrzeba zaspokojenia popędu seksulanego jest również ludzka ! A kościół jej zaprzecza choćby celibatem ! To jest jeden z wielu i główny powód dlaczego nie lubie kościoła jako INSTYTUCJI: celibat i choćby te szopki z wiecznym dziewictwem…

29.

ÆrionÆteb napisał(a):
21 sierpnia 2007, 17:32:02

„Aby dzieci biskupów nie mogły dziedziczyć
Zabroniono tym biskupom się żenić
Nie ma słowa w Biblii o celibacie
Znacie się, czy się nie znacie? „

@jojek, podkreśl: katolicki ksiądz.

30.

jojek napisał(a):
21 sierpnia 2007, 17:35:53

w takim razie to jakaś niedoskonałość systemu ? ksiądz sie nie żeni bo dzieci mogą odziedziczyć i wziąć majatek kościelny.. ok.. ale jakim kosztem ? wynaturzenia KATOLICKICH (podkreślam) księży ? bo zabranianie podstawowych potrzeb człowieka (jaką jest seksulaność) jest wg mnie małym wynaturzeniem.

31.

ÆrionÆteb napisał(a):
21 sierpnia 2007, 17:39:11

Tak, to jest wynaturzenie :) Pastorzy protestanccy mogą przecież mieć rodzinę (znam jednego). Biblii nie czytuję, ale mam dziwne przeczucie, że nie ma tam wzmianki zabraniajacej komukolwiek seksu. Nie sądzę, by bóg, który przecież kocha człowieka, zabraniał mu być sobą...

32.

Hannibal napisał(a):
21 sierpnia 2007, 18:31:42

Nie oceniam negatywnie księży katolickich czy zakonnic, jeśli chodzi o celibat – a to dlatego, że nie zagłębiałem się zbytnio w ten temat. Narażałbym się więc na mądrzenie się na temat rzeczy, których nie rozumiem, myślę, że teologia ma coś mądrego na ten temat do powiedzenia. Wracając zaś do takich ślubów z wolnej stopy jak ta pani informatyk, to jest o tyle niemądre, że ona może znaleźć się w sytuacji, w której zadziałają feromony między nią a jakimś facetem. Zadziałają na nią wtedy pierwotne instynkty, których siły – być może – jeszcze nie znała składając śluby. Znajdzie się wtedy w sytuacji nie do pozazdroszczenia, gdy będą walczyć w niej 2 silne uczucia – pierwotny instynkt oraz chęć wierności jakimś przekonaniom.

33.

Piotr Szymczak napisał(a):
21 sierpnia 2007, 18:40:18

Z tym celibatem to jest tak że tak się utarło zwyczajowo, bo Jezus nie miał żony więc i teraz księża też mają zachować celibat. Prawda jest taka że od prastarych czasów dochodziło do różnych ekscesów na tym punkcie …. jak widać nie wszędzie celibat jest zachowywany http://pl.wikipedia.org/wiki/Celibat

A wracając do wybryków duchownych związanych z celibatem i powstrzymywaniem się od seksu, moim zdaniem skoro ktoś decyduje sie na kapłaństwo i akceptuje celibat to w chwili kiedy jednak takie zobowiązanie go przerastga powinien rzucić sutannę, wielu natomiast tkwi w obłudzie

34.

ÆrionÆteb napisał(a):
21 sierpnia 2007, 19:54:02

Obłuda to próba zaprzeczenia jednemu z najbardziej pierwotnych instynktów w człowieku. Przecież gdyby nie seks to nie byłoby nas tu! To jest takie głupie gadanie, że skoro człowiek jest wolny to może robić co chce, ale sprzeciwianie się swojej naturze powoduje wspomniane już parę razy konflikty wewnętrzne.
Nie wiem jak duchowni sobie z tym wszystkim radzą, może się ciągle modlą, może to jest freudowska sublimacja, a może część z nich po prostu… nie może się powstrzymać.
Ja mieszkam w mieście i nie interesuję się takimi rzeczami ale kiedyś koledzy/koleżanki ze wsi mnie wyśmiali: „co ty myślisz, że u nas księża dzieci nie mają?!”. A to wszystko za społecznym przyzwoleniem!

35.

Przemek napisał(a):
21 sierpnia 2007, 22:04:01

> Z tym celibatem to jest tak że tak się utarło zwyczajowo, bo Jezus nie miał żony więc i teraz księża też mają zachować celibat.

Celibat został wprowadzony by potomstwo księży nie mogło dziedziczyć majątków. Oczywiście – Kościół widzi to inaczej ale jakoś nie trafia to do mnie, mimo żem katolik. Ludzie zawsze byli tacy sami – pożądają władzy i pieniędzy, kler też.

> myślę, że teologia ma coś mądrego na ten temat do powiedzenia.

Ja się uczyłem więc się mogę pomądrzyć, trochę. Co prawda chrześcijaństwo wprost mówi, że ludzie są stworzeni by się mnożyć ale tego typu śluby są znane od dawna.
Bo oczywiście nawet chierarchowie zdawali sobie sprawę, że na taki hardkor zdecyduje się garstka ludzi, nieistotna z punktu widzenia podtrzymania przyrostu a ważna z religijnego punktu widzenia.
Nic nadzwyczajnego, po prostu ci ludzie się tym nie chwalą.

> sprzeciwianie się swojej naturze powoduje wspomniane już parę razy konflikty wewnętrzne.

Ale to chyba nie Twoja sprawa…? :)

36.

D4rky napisał(a):
21 sierpnia 2007, 22:47:03

Piotrze S. – czy to nie o Joanne d’Arc chodzilo ? Bo cos mi sie kojarzy

37.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 sierpnia 2007, 00:15:55

D4rky – być może – muszę czytnąć jakieś fakty z jej życia ;-)

38.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 11:18:10

ciekawe kto sprawdzi że jest dziewica jesli boi się pokazać swoje „piekne” ciało

39.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 sierpnia 2007, 11:25:56

chyba bez badania – na słowo wierzą ;->

40.

Kasia napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:17:39

badają, badają – lekarzom nawet wierzą, ale tylko zaufanym;)

41.

Kasia napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:18:51

zresztą dawniej kandydaci na papieża też byli poddawani medycznym oględzinom – to musiał być w pełni sprawny facet, bez żadnego chłamu, taki jak najlepsza ofiara całopalna… tylko jak w takim razie prześlizgnęła się na tron papieżyca Joanna?

42.

Jajcuś napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:20:24

Kasia: została wymyślona, to najlepszy sposób? ;-)

43.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:23:12

@ Kasia widzę że koleżanka zorientowana ;->

44.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:23:40

Ech, dziwi mnie ta cała dyskusja. Bo i o czym tu mówić? Że kobieta podjęła takie czy inne zobowiązanie? Przecież to jej osobista sprawa, więc uszanujmy jej wolność, gdyż krzywdy takim postępowaniem nikomu nie czyni, nie godzi w prawa innych ani w niczyją wolność. Więc po co te komentarze?
Ktoś napisał, że szkoda mu tej kobiety. A dlaczegóż to? Na jakiej podstawie można twierdzić, że złożenie takiego ślubu i wytrwanie w nim nie przyniesie jej więcej szczęścia niż obcowanie z mężczyznami?
Podejrzewam, że gdyby zdeklarowała, iż w życiu odda się 5000 facetów, nie wywołałoby to aż takiej dyskusji i nieprzychylnych komentarzy, bo to by było takie hmm… „postępowe”(?).

45.

Kasia napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:23:56

Jajcuś – jest taka opcja…
Piotr – a to źle?;D

46.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:28:10

@lsr, wtedy byłyby pełne podstawy nazwać ją... ladacznicą.
A szkoda mi jej dlatego, że zobowiązała się nie doświadczyć jednej z pięknięjszych rzeczy w życiu. I nie mówię tu o przygodnym numerku, ale o czymś wiele większym. Jeśli wiesz co mam na myśli…

47.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:30:09

Kasia – nie, to dobrze

48.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:31:09

No wiesz, dla każdego piękne jest coś innego. A nawet jeśli, to zrezygnowanie z tego w imię jakiejś wyżej stawianej wartości może być dla niej większym szczęściem. Chociaż oczywiście za kilka lat może stwierdzić, że jednak się pomyliła. Różnie to bywa, bo to bardzo indywidualna kwestia…

49.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:34:07

„Pigułka, która zamieniła popęd seksualny na pęd ku karierze…”
Znasz ten tekst? Nie da się stłumić seksualności. To jest nienormalne, w sensie: nienaturalne. Można ją przenieść na inne rzeczy, włożyć tą energię w co innego ale to i tak będzie sublimowane libido. I to jest rzecz uniwersalna a nie indywidualna.

50.

Jajcuś napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:37:31

ÆrionÆteb: To nie całkiem prawa. Są ludzie, którzy maja prawie zerowe libido. Na wiele kobiet tak działa antykoncepcja hormonalna: po pigułkach kobieta przestaje w ogóle mieć ochotę na seks. Są też środki służące tylko do tego celu (używane np. do „leczenia” pedofilów).

51.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 13:41:31

Nie znam takich ludzi.
A co do farmakologii to wiem, że „herbatka z bromem” serwowana jest w paru instytucjach, ale… nie mówimy tu o chemii tylko woli człowieka.
Jeśli wspomniana kobieta z jakiegoś powodu nie odczuwała w życiu popędu to tym bardziej mi jej żal.
Sam zresztą napisałeś: „czy sformalizowanie stanu obecnego.” ;)

52.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 14:58:40

@ ÆrionÆteb
E tam. Z Freudem wyjeżdżasz, a to teoria jak każda inna i niekoniecznie słuszna…
A gdyby nawet rzeczywiście była to sublimacja, to co w tym złego?

> Jeśli wspomniana kobieta z jakiegoś powodu nie odczuwała w życiu popędu to tym bardziej mi jej żal.
Hehe. A może ktoś inny powiedziałby odwrotnie? Ne przenośmy swoich odczuć na innych…

53.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:06:50

Ale mi naprawdę jej żal… :>

Każda teoria ma trochę racji.

54.

D4rky napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:07:18

Freud byl wariatem. Tyle w temacie freudyzmow.

55.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:08:13

Duża część geniuszy również miała świra…

56.

D4rky napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:09:41

Aerion – mozliwe, ale w przypadku Freuda to zawazylo na jego pracy. Bo zajmowal sie jakby na to nie patrzec psychologia (lub pochodnymi). Swir moze byc genialnym matematykiem, humanista czy cos, ale jesli zajmuje sie psychika, to juz tak troche nie pasuje.

57.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:11:16

Ale Freud stworzył teorię zbudowaną wokół apriorycznego założenia, że wszystko kręci się wokół seksualności. Tymczasem teorię należałoby budować na rzetelnie gromadzonych faktach i przesłankach. Tymczasem Freud naginał fakty do przyjętego założenia. A to w dużej mierze dyskwalifikuje jego pracę w sensie metodologicznym. Poza tym jest to teoria nieweryfikowalna, więc nie ma powodów, by stawiać ją wyżej od innych niezweryfikowanych teorii…

58.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:18:43

@D4rky, ależ bardzo pasuje. Nie wiesz, że na psychologię idą ci co mają ze sobą problemy? :]
Ale żarty na bok.
Teoria seksualności Zygusia jest porąbana, ale akurat to on stworzył (lub spopularyzował) pojęcia używane DO DZIŚ. Niektóre nabrały innego wymiaru ale wciąż istnieją. Naprzykład „nieświadomość”, którą kultura masowa zmieniła w „podświadomość”.
Ale mi chodzi tu bardziej o mechanizmy obronne.
„Zaprzeczenie to najbardziej przewidywalna reakcja ludzka”. Pamiętacie? Sam Architekt wygląda jak Freud :D
Nie mam wątpliwości, że sublimacja istnieje, bo znam ludzi którzy ją stosują.

59.

D4rky napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:21:08

Aerion – tutaj sie zgodze, ze niektore pojecia Freuda przeszly do porzadku dziennego, ale te jego chore teorie… coz, powiedzmy ze jego pracami sugerowali sie m.in hippisi, i ‘rewolucja seksualna’ jest tez m.in jego „zasluga”. Dlatego goscia nie lubie.

60.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:22:54

Z tego, że niektórzy ją stosują, nie można wysnuwać ogólnego prawa. 10 000 000 może taki mechanizm stosować, a 1000 osób nie. Albo odwrotnie. To jest niestety psychologia, która ze swej natury jest dziedziną bardzo „nieścisłą”... Dlatego budowanie w tej sferze uogólnień jest karygodne.

61.

AdamK napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:24:53

Psychologia jest całkiem ścisła tylko ‘historia choroby’ typowego pacjenta to większość jego życia, co powoduje że do każdego przypadku powinno podchodzić się bardzo indywidualnie.

62.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:26:39

Naprawdę uważasz, że w psychologii dopuszczalne jest budowanie twierdzeń z kwantyfikatorem ogólnym?

63.

AdamK napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:28:05

Jak w każdej dziedzinie.

64.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:31:42

Nie jest karygodne. Nie mówimy tu o metodologii ale o życiu. O próbie wyjaśnienia motywacji tej kobiety. O moich i Twoich wrażeniach i opiniach – moja jest taka jak pisałem.
Uważam też że duchowni powinni mieć możliwość zakładania normalnych rodzin, bo nie sądzę, by celibat im służył.
Sprawdzanie swojej silnej woli przez zobowiązanie celibatu jest DLA MNIE bez sensu. Podkreślam, ze dla mnie, bo to moja prywatna opinia.

65.

D4rky napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:32:25

Aerion – zapominasz tylko dlaczego celibat wprowadzono

66.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:33:02

„by dzieci biskupów nie mogły dziedziczyć” :P

67.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 15:33:33

Niestety, nie w każdej dziedzinie obowiązują takie same zasady. Stąd w różnych dziedzinach nauki przyjmuje się różne metodologie…
A co do celibatu, to ma on swoje uzasadnienie w samej Biblii, ale to nie jest temat na tę dyskusję.

68.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 16:12:05

a kojarzycie ksiezną Dianę – ona aby wyjsc za karola musiała mieć badanie w sprawie dziewictwa

69.

D4rky napisał(a):
22 sierpnia 2007, 16:44:07

Koval – to Karol sam nie mogl sprawdzic?

70.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 sierpnia 2007, 16:47:47

>Swir moze byc genialnym matematykiem, humanista czy cos, ale jesli zajmuje sie psychika, to juz tak troche nie pasuje.

;) Świr to Świr ;)

71.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 sierpnia 2007, 16:50:49

sublimacja – ?? moja mama zawsze mówiła szklanka wody zamiast ;->

72.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 sierpnia 2007, 16:55:00

D4rky
> to Karol sam nie mogl sprawdzic?

Karol chyba coś nie teges … ;-)

73.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 16:55:09

> Nie mówimy tu o metodologii ale o życiu.
Nie. Jeśli się formułuje jakieś prawo pretendujące do miana prawa naukowego, to trzeba postępować według określonej metodologii. I tym się różnią rozprawy naukowe, od rozprawiania przy kuflu o życiu i jego sensie…
Więc my tu sobie możemy rozprawiać o życiu, naukowiec też może, ale prywatnie. A jeśli chce jako naukowiec – to zgodnie z metodologią. Metodologia jest tym, co chroni naukę przed najazdem szarlatanów i fanatyków…

74.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 17:45:09

Się nie formułuje :) Się jest.

Naprawdę daleko odbiegłeś od tematu. Mnie interesuje wyjaśnienie zjawiska jakim jest ta kobieta w oparciu o dostępne sformułowania i definicje, krótko mówiąc: teorie.
Badań nie robiłem, ale mam wrażenie czy przeczucie, że u duchownych sublimacja jest dość znaczącym mechanizmem obronnym :)
Czytałem kiedyś wypowiedź jakiegoś naukowca, że takie właśnie przeczucie (zwijmy to założeniem) jest początkiem teorii, a teorię sprawdza się przecież doświadczeniem.

75.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 18:07:02

Mechanizmem obronnym? A przed czym?

76.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 18:08:54

Zajrzyj na wiki po definicję.

77.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 18:15:41

I cofamy się do punktu wyjścia. W niektórych przypadkach owszem, może tak być. Ale nie jest to wszechobowiązująca zasada. Na pewno posługując się sublimacją nie wyjaśnimy zjawiska życia w celibacie. Bo wychodzi na to, że takie zobowiązania podejmuje się „z braku laku”. A to jest oczywisty absurd. Wiele by tu wyjaśniło wprowadzenie pojęcia tendencji dominującej. Używając go, będziemy w stanie opisać całokształt zjawiska – zarówno te przypadki, w których mamy do czynienia z sublimacją, jak również te, które zdecydowanie wywodzą się z innych pobudek. Co więcej, Freud byłby nawet do przyjęcia, gdyby „seksualność” zamienić u niego „tendencją dominującą”. Więcej i bardziej trafnie można by w ten sposób wyjaśnić.

78.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 18:16:55

W prostych słowach mówiąc: chodzi Ci o to, by zbytnio nie uogólniać ;)

79.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 18:24:22

I tak, i nie. Błędem Freuda było skupienie się na seksualności. Dziś wiemy, że dla różnych ludzi pewne rzeczy będą autentycznie ważniejsze niż seksualność – bez żadnej sublimacji. To coś, co jest w życiu dla danej jednostki najważniejsze, nazywamy tendencją dominującą. Dla każdego może nią być co innego. I teraz tak. Jeśli dla kogoś tendencją dominującą będą istotnie szeroko rozumiane sprawy związane z płcią, ucieczka w stan duchowny może być sublimacją. U innego z kolei pójście ścieżką duchową będzie wynikać z tego, iż sprawy wiry będą dla niego tendencją dominującą. I w tym momencie mamy wszystko odpowiednio opisane. Słowem: Freud zawęził sprawę, ograniczając się do rozpatrywania seksualności, a odrzucając inne możliwe tendencje dominujące (w jego czasach nikt oczywiście tym pojęciem się nie posługiwał).
Co więcej, pojęcie tendencji dominującej rzuca nowe światło na szereg innych spraw, z którymi dotychczas psychologia niespecjalnie sobie radziła – np. leczenie uzależnień.

80.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 18:48:18

Wiesz, przypominając sobie tych dzieciatych ksieży, to trudno mi sobie wyobrazić, by duchowość stała się dla nich ważniejsza. Nie wierzę, powtarzam: NIE WIERZĘ, że – poza przypadkami skrajnymi (nienaturalnymi, niefizjologicznymi) wspomnianymi przez Jajcusia, że seksualność można całkowicie i świadomie stłumić. To musi się zamienić w coś innego, równie silnego.

81.

D4rky napisał(a):
22 sierpnia 2007, 18:49:12

Aerion – np w milosc do kompow? :>

82.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 18:59:26

> ciekawe kto sprawdzi że jest dziewica jesli boi się pokazać swoje „piekne” ciało

Bóg.

> NIE WIERZĘ, że – poza przypadkami skrajnymi (nienaturalnymi, niefizjologicznymi) wspomnianymi przez Jajcusia, że seksualność można całkowicie i świadomie stłumić. To musi się zamienić w coś innego, równie silnego.

Na przykład w wiarę?

83.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:01:49

Chcesz mnie zagiąć? ;) Nie udało Ci się.
Pamiętaj o jednym: ZMIENIĆ :) Ja wolę być tym naturalnym człowiekiem a nie takim co zmienia jedno w drugie (czyli się w pewien sposób okłamuje). W seksualności nie ma nic złego. W seksie przedmałżeńskim też nie. Itp…

84.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:04:08

Ale wpis sie popularny zrobil ;->

85.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:07:42

pozornie nie ma nic zlego – spytaj sie obojętnie jakiej kobiety „czy czesto siębzyka (uprawia seks)?” – większosc odp ze „nie” .... swiadczy to o tym ze swiadomie wiedza ze to cos zlego, nie chca wyjsc na dziwki.. moze baba nie chC byc zwykla szmatą, moze po prostu nadal chce sikac z wlasciwym cisnieniem moczu lub po prostu brzydzi ja seks z facetem bo to lesba tudziez lubi oralnie… w koncu maly lodzik z syfonem nie zmieni jej dziewictwa fizycznego

86.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:07:46

> W seksualności nie ma nic złego. W seksie przedmałżeńskim też nie.

To Twoje zdanie, zdaniem katolików w seksie przedmałżeńskim pewne niebezpieczeństwa się kryją, i mają rację.

87.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:11:32

Bo katolicy chcieli by wszystko wg jednego schemaciku. Zresztą o czym tu mowa… Nie chodzi już nawet o to, że po ślubie ludzie mogą stwierdzić, że w łóżku do siebie zupełnie nie pasują. Ale przecież o to, że seks w katolicyźmie jest po to by płodzić kolejnych katolików. Nonsens. Seks w swojej najczystszej formie jest największą bliskością jaką jeden człowiek może oferować drugiemu. Ale przecież w katolicyźmie to nie człowiek jest najważniejszy, tylko źle pojęty bóg…

88.

D4rky napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:12:25

Gdyby ktos mial zamiar uzyc argumentu, ze nie ma ludzi, ktorym wolnosc seksualna nie przeszkadza = MI przeszkadza. W dyskusji brac udzialu nie mam zamiaru, ale ci, ktorzy maja podobne stanowisko moga mnie wykorzystac jako argument.

89.

Jajcuś napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:12:46

Przemek: Zgadza się, w seksie (nie tylko przedmałżeńskim) pewne niebezpieczeństwa się kryją — tu trudno katolikom odmówić racji. Ale np. w jedzeniu też (a jedz wszystko co ci wpadnie w ręce). Tyle, że do ograniczenia niebezpieczeństwa wystarczy rozum, który czasem może być do tego lepszy niż odgórne nakazy.

90.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:14:37

> Tyle, że do ograniczenia niebezpieczeństwa wystarczy rozum, który czasem może być do tego lepszy niż odgórne nakazy.

Ale katolicyzm niczego nie zabrania ani nie nakazuje. Przykazania są wskazaniami, których przestrzeganie ma człowiekowi umożliwić zbawienie. Nie musi tego robić, w ogóle nie musi wierzyć w całą tę historię.

91.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:47:06

boże przestańcie walic te mądre wnioski o bogu i bogach … az mi się zwraca, to nie ma przeciez nic z jakimś bogiem wspolnego.

92.

D4rky napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:47:43

Koval, bóg umarł

93.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:48:22

A skąd Ty to wiesz, Koval? :)

94.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:50:37

bog nie umarł bo w ogóle nie istniał namacalnie, tylko w glupich ciemnych umyśłach ludzi którzy chcą być kimś kim nigdy nie będą, uważającychsie za kogoś lepszego niż w rzeczywi tości są... tak samo jak „satan jest zly i nie istnieje” z akcentem na zły i nie istnieje

95.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:51:27

Ale o tym, Koval, przekonamy się dopiero po śmierci. :)

96.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:53:49

@przemek tiaaa jak ci robal będzie w dupe właził i kąpał się rozmiękłym mózgu? nie ma czegoś takiego jak świadomośc po śmierci… umierasz, nastepuje zgon i rodzina może sie tylko cieszyć ze w końcu zrobi się luźniej w malym m2

97.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:55:22

Tak, właśnie wtedy. :)

98.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:57:03

No nie. Dalej z uporem maniaka twierdzisz, że to musi się w coś zmienić, mimo że wywiodłem Ci, że wcale tak być nie musi. A przykład dzieciatych księży nic tu nie zmienia. Bo tendencja dominująca jest to tendencja silniejsza od innych, lecz czasami okazuje się, że ta różnica może być niewielka i powstaje konflikt. Ale podawanie tego typu przypadków nie obala tego, co napisałem, jedynie w jakiś sposób uzupełnia.
Ja widzę tu coś takiego – są ludzie, którym przeszkadza to, że u kogoś może dominować inna tendencja niż u nich. Nie będę wnikał w to, czy najeżdżając na katolików i pisząc bzdury na temat motywacji duchownych (bzdury, ponieważ te przypadki nie umniejszają autentyczności powołań u pozostałych) chcą leczyć swoje kompleksy, czy też wyrazić swoją niechęć do katolicyzmu. Widzę, że te osoby wiedzą swoje i w d*** mają to, co stwierdza współczesna psychologia, bo oni wiedzą lepiej. A wiedzą lepiej, bo ta ich wiedza jest dla nich bardziej użyteczna niż nowsze ustalenia naukowe. Przykry, lecz prawdziwy przykład fanatyzmu antyreligijnego. Widzę, że dalszy mój udział w tej dyskusji nie ma sensu, bo odpowiedzią na naukowe stwierdzenia współczesnej psychologii jest: Ale ja nie wierzę, bo to MUSI... No cóż...

99.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:59:36

Wiesz co Koval? Sam jesteś głupi. Masz prawo nie wierzyć w nic i ja ci go nie odmawiam, ale to nie powód, żeby obrażać tych, którzy w coś wierzą.

100.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 19:59:56

zreszta po jaka cholere ci coś nad czym nie masz zadnej swiadomosci…? to zadziwiające jak wiara w wielkiego brata statystycznie przedłuża życie o 7 lat, dobrze ze ja wierze w zupełnie inne rzeczy…przynajmniej czerpie z zycia czalymi garściami i mam wielka frajdem mam fun i jestem happy… min. z tego ze niczego nie musze udowadniac bo ci co mają kontakt sami stwierdzają na bazie telepatii – widze więc tak jest ze warto i westować w siebie a nie w coś czego nikt nikgdy nie widział...

101.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:04:19

@lsr
Jeśli się zakłada, że nie ma czegoś takiego jak bóg i czegoś takiego jak powołanie to cała Twoja argumentacja bierze w łeb. Nauka wiary nie wyjaśniła inaczej jak to, że człowiekowi potrzebny jest konstrukt boga. A to czy ten bóg istnieje faktycznie czy nie, już jest inną sprawą. Nauka nie podała żadnego dowodu na jego istnienie. Dla mnie on nie istnieje. Bo nie wierzę, bo tak chcę – oto moja wolna wola. Wolę naukę niż ślepą wiarę w dwutysiącletni dogmat. Moralność jest tylko sposobem na przetrwanie ludzkości, żadne przykazania nie mają sensu. Ludzie jak się pieprzyli tak się będą pieprzyć... Jak zabijali tak będą zabijać. Wiara katolicka to wiara w coś czego nie ma, a oczekiwanie, że to przyjdzie po śmierci jest tak rozsądne jak wiara w słowa polityków :P
Podsumowując: motywacja duchownych jest tylko splotem przyczynowo-skutkowym a nie żadnym boskim natchnieniem.

102.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:06:11

> przynajmniej czerpie z zycia czalymi garściami i mam wielka frajdem mam fun i jestem happy

No widzisz, to zupełnie jak katolicy, też czerpią z życia pełnymi garściami.
Jak rozumiem dla Ciebie, na przykład, obżeranie się, pijaństwo, rżnięcie się z kim popadnie to jest przejaw wolności ale dla katolików nie.

A wiara, jak sama nazwa wskazuje, to wiara. A nie dowody.

103.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:08:10

Katolicy nie czerpią. Katolicy mają różne… „ograniczenia” :P

104.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:09:57

Nie, moja argumentacja nie bierze w łeb. Bo jest coś takiego jak rzeczywistość przeżywana. Brak dowodów na istnienie Boga. Brak też na jego nieistnienie. Ale nie w tym rzecz. Wiara nie opiera się na dowodach, bo gdyby były dowody, nie byłoby wiary, tylko wiedza. Dla człowieka autentycznie wierzącego wiara jest czymś rzeczywistym. Czy to powód, żeby wierzących wyszydzać? Proszę o odpowiedź tak lub nie.
Jeśli nie bierzesz pod uwagę czegoś takiego jak rzeczywistość subiektywnie postrzegana, a tu jest miejsce m.in. dla wiary, to nawet się nie bierz za psychologię, bo to podstawa…

105.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:10:13

@lsr a jakie są to dokonania psychologi które obalają moje przekonania antyreligijne i dysjwalifikują mnie na całej lini współzycia w społeczeństwie które opiera sie na wierze w boga wierząc ze psychologia jest idealna… po pierwsze psychologia to nauka bazująca na emocjach, ja na szczęscie bazuje jeszcze na innych i od pewnego czasu tlumacze zycie nie tylko emocjonalnie… bez sensu odzdzielac umysl od ciała tak jak to robia lekarze, psychologowie i psychiatrzy… bez sensu tez jest leczyc ludzi chorób psychicznych i uwazac ich za nienormalnych tylko dlatego ze maja swoj swiat, przeciez dobrze sie z tym czują. siedzi taki psycholog tudziez psychiatra i nie potrafi sie postawic na miejscu tego człowieka tak jak ty nie potrafisz sie postawic w miejscu moim, d4rky itp a to by ci daklo fajne rozeznanie ze bog tak na prawde gowno daje a wiecej zabiera. to piekne tylko trzeba zmienic przekonania i life style’a ale przeciez to pracochlonne prawda? ale jak bym dał ci przepis na szczesliwe życie to byś spró

106.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:12:11

> Katolicy nie czerpią. Katolicy mają różne… „ograniczenia” :P

Tylko skąd Ty to możesz wiedzieć, jeżeli nie jesteś praktykującym katolikiem.

> bez sensu tez jest leczyc ludzi chorób psychicznych i uwazac ich za nienormalnych tylko dlatego ze maja swoj swiat, przeciez dobrze sie z tym czują.

Ale wierzących w boga leczyć chcesz, tzn. otrzeźwiać ich chcesz, ciekawe. :)

107.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:12:48

„Rzeczywistość subiektywnie przeżywana” mówisz. To jest tak jak paranoik albo schizofrenik przeżywa coś czego nie ma… Głosy w głowie, wizje różnorakie… Teraz na gruncie swojej nauki oddziel urojenia człowieka chorego od wizji człowieka głęboko wierzącego…
Wyszydzać mówisz… to jest tak, że wierzący często stawiają się w roli ofiary – tak łatwiej. Tak się utarło przez setki lat.

@Przemek, wiem stąd, że sam się z tych ograniczeń wyzwoliłem.

108.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:15:10

@ koval
Niech każdy zostaje przy swoim. Ja Cię nie mam zamiaru nawracać. Ale tacy wojujący ateiści jak Ty mają tendencję do nawracania wszystkich na jedynie słuszną doktrynę. Wyluzuj. Przeszkadza Ci, że ktoś uznaje inny porządek niż Ty? Robi Ci tym krzywdę?
Nie mam zamiaru się zmieniać i od Ciebie też tego nie wymagam. Szanuję Ciebie i Twoje poglądy, ale jest mi przykro, kiedy mnie obrażasz.

Aha – czyli wiarę uznajecie za rodzaj choroby psychicznej? Widać, że pojęcia nie macie o czym piszecie. I jeśli nie dostrzegasz, kto tu kogo obraża, to już naprawdę brak mi słów.

109.

AdamK napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:15:31

@ÆrionÆteb: subiektywne odbieranie rzeczywistości polega np. na tym że ktoś widzi piękny żółty łan, a ktoś inny pole do zaorania. Każdy odbiera rzeczywistość subiektywnie.

110.

AdamK napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:17:49

Zgodnie z pewnymi kwalifikacjami, pewne praktyki religijne, powodowane np. silną wiarą, będące groźnymi dla zdrowia (zbyt długie posty, umartwianie się, itp), mogą być uznane za objaw choroby psychicznej. Zastrzegam: mówię o przypadkach skrajnych.

111.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:18:33

Subiektywne odbieranie polega na tym, że ja nie widzę i nie potrzebuję boga :) Tyle.

I dalej mi szkoda tej kobiety, bo wiem, że jej bóg nie będzie potrafił ukochać jej ciała i duszy tak jak prawdziwy facet :P

Pokój, panowie.

112.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:18:38

od glosow sie odczepcie bo kazdy ma cos takiego jak wewnętrzny głos mowiący „ooo ale suka, nie jest dziewicą... bierz ją!” ...

113.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:19:14

> I dalej mi szkoda tej kobiety, bo wiem, że jej bóg nie będzie potrafił ukochać jej ciała i duszy tak jak prawdziwy facet :P

Ponawiam – skąd Ty to możesz wiedzieć?

114.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:20:30

Wyobraźnia + doświadczenie + wiara… w siebie :P

@Koval, duchowni nie powinni mieć takich głosów ;)

Btw. czy ktoś z broniących tutaj postawy tej kobiety jest duchownym?

115.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:20:40

wie to zapewne stad skad ja wiem – slucha Przemku wewnetrznych głodów i bazuje na intuicji a to imo jedna z lepszych dróg

116.

D4rky napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:22:07

Aerion – ja jestem Wielkim Kaplanem Zakonu Przenajswietszego Napoju Pepsi <http://cultofpepsi.com> . To sie liczy?

117.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:23:36

@ Koval
Idź więc swoją drogą, a innym pozwól iść swoją. Masz swoje głosy, swoją intuicję, ale dlaczego rozciągasz to na innych. Nie wiesz, co naprawdę siedzi w drugim człowieku, co on myśli i co nim kieruje. Więc nie uważaj swoich „głosów” za coś wspólnego wszystkim.

118.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:44:03

> wie to zapewne stad skad ja wiem – slucha Przemku wewnetrznych głodów i bazuje na intuicji a to imo jedna z lepszych dróg

Która jednym podpowiada kradzież, innym zabójstwo, innym gwałt, whatever. Być może rzeczywiście jedna z lepszych dróg ale znam lepsze. :)

119.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:46:02

Czy to jest cynizm katolika? Czy to, że ktoś nie wierzy znaczy od razu, że jest zły? To nie tylko chrześcijaństwo uczy człowieka moralności, „nie kradnij, nie zabijaj, nie cudzołóż” wymyślono dawno temu. Jeszcze przed Chrystusem, a może i wcześniej, może w Egipcie…

120.

AdamK napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:48:09

JP2 stwierdził że niekatolicy mogą dostąpić zbawienia (w sensie rozumianym przez katolicyzm, przy założeniu że katolicy mają rację co do całego tego bajzlu). Problem w tym że wielu katolików ze słów JP2 pamięta ko to co im pasuje, ewentualnie nic nie pamięta i ma tylko obrazek na ścianie/

121.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 20:48:33

Oczywiście, że nie tylko chrześcijaństwo, moralności uczy po prostu rozum. Ale czy ja powiedziałem, że ten głos nic innego nie może podpowiedzieć? Problem w tym, że jeśli rozum zawodzi to poza nim przydałoby się coś jeszcze, czego to rozwiązanie nie oferuje. Tzn. oferuje ew. ukaranie takiego kogoś, ale to już musztarda po obiedzie.

122.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 21:02:31

buddyzm opiera sie na wiedzy pochodzącej z wewnątrz (intuicja, jaźń itd) i tąd powinno czerpać sie życiową wiedzę... jezeli rozum rozumiesz jako to co siedzi w nas to człowiek sluchając wewnetrznego ja podejmie zawsze własciwą decyzję dla siebie

123.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 21:05:26

I koło się zamyka. Jeśli zrobię coś źle – to nie słuchałem swojego wnętrza. :) Niezły relatywizm moralny z tego wychodzi.

124.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 21:07:30

powiem ci coś jeszcze lepszego – imo kazdy wybór nigdy nie jest złym wyborem, zreszta nie znam człowieka który robi zle dla siebie chyba ze ty jestes jakis sado-okaleczajacy sie psychicznie i fizycznie

125.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 21:09:29

Dlaczego o relatywiźmie zawsze mówią ci co uznają absolutyzm, czyli moralną „władzę wyższą”? Nie ma jej. To sam Mojżesz wygrawerował przykazania i zniósł je ludziom…

@Koval, czasem samookaleczenie i samozniszczenie wynika z własnego wyboru i bywa lepsze niż dalsze tkwienie w jakiejś sytuacji.

126.

Przemek napisał(a):
22 sierpnia 2007, 21:09:43

Ale my nie mówimy o wyborach dobrych/złych wobec nas lecz wobec innych.

127.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 21:11:51

eeetam nie wierze w altruizm. najpierw sie robi sie wszystko dla siebie, przynajmniej ja tak mam, nie widze sensu wiekszego poswiecenia jezeli nawet dziewica nie powie zasranego „dziekuje”...

128.

D4rky napisał(a):
22 sierpnia 2007, 21:12:26

Koval – postawa malych dzieci jest stricte egoistyczna, a dopiero potem spoleczenstwo narzuca presje altruizmu.

129.

Koval napisał(a):
22 sierpnia 2007, 21:13:48

@d4rky w tym rzecz – slepcy prowadza slepców… w końcu nie wiedzą (widzą) kto ich prowadzi

130.

ÆrionÆteb napisał(a):
22 sierpnia 2007, 21:15:11

Nic nie narzuca. Społeczeństwo nie jest w stanie zniwelować czegoś tak silnego jak egoizm. Popatrz na tych co ci szkodzą, co odpalają motor pod Twoim oknem, co rzygają Ci na wycieraczce, co rysują Ci auto, krzywdzą matkę/siostrę/córkę... Ciebie…
Altruizm jest wyborem człowieka.

131.

lsr napisał(a):
22 sierpnia 2007, 22:00:45

@ Koval
No weź już nie rób jaj z rozumu. Nie wierzysz w coś, co obiektywnie istnieje? Mam na myśli altruizm. Chyba się za głęboko zapędziłeś w tej niewierze w nic…

132.

bluszcz napisał(a):
23 sierpnia 2007, 01:47:24

Wyrwać taką laskę to dopiero wyzwanie ;)

133.

Piotr Szymczak napisał(a):
23 sierpnia 2007, 09:27:21

bluszcz – fakt mogło by być ciężko… sprowokować ją ;)

134.

- napisał(a):
05 września 2007, 18:27:34

Dlaczego nabijasz się z tej kobiety? (Którą zresztą znam) Nie masz prawa jej oceniać, itd. Ona przynajmniej jest inteligentna (nie tak jak ty, zapewne), i ma powołanie. Nie nasmiewaj sie ( i inni też niech tego nie robią) bo jestem pewna że sami nie umieliby się tak poświęcić Bogu.

135.

piotr szymczak napisał(a):
21 października 2008, 00:54:58

nikt tu się nie nabija, raczej podziwiemy taką decyzję, choć jej nie rozumiemy …

136.

Myxtlas Pyktlik napisał(a):
11 maja 2010, 23:34:13

Rozstrzelać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.