Asterix na olimpiadzie w łódzkim Silver Screen

Nazbyt wiele nie oczekiwałem po trzeciej(?) już odsłonie opowieści o dzielnych Galach więc może moje rozczarowanie było nieco mniejsze niż mogłoby być. Film wprawdzie ma kilka
ciekawych "gagów" zdecydowanie bogatsza w owe "gagi" była część wcześniejsza " Asterix i Obelix: Misja Kleopatra" może dlatego że tam był AsteriX i ObeliX a tu sam AsteriX ;-) W każdym bądź razie wersja z dubbingiem nie powala wersji oryginalnej niestety nie widziałem. W wersji dubbingowanej nasze lokalne gwiazdy robią co mogą by wprowadzić trochę "polskiego" humoru ale wychodzi im to też średnio, ileż można śmiać się z znanego już wszystkim powiedzonka "spieprzaj dziadu" którym to w filmie uraczył wiecznie czyhający na życie swojego ojca (Cezara) Brutus. Klika tekstów w stylu "Cezar się nie starzeje, Cezar dojrzewa", "Cezar nie siwieje, włosy cezara jaśnieję","Cezar jest nieśmiertelny, przynajmniej jakiś czas" oraz "Ave ja" notorycznie wypowiadane przez Cezara to nieco za mało by polecić ten film jako dobrą rozrywkę, średnią owszem tak ale dobrą raczej bym się nie odważył użyć takiego określenia. Ale być może ktoś odnajdzie w tym filmie inne doznania ;-) w końcu to kino familijne i z założenia ma być przyswajalne przez większość społeczeństwa. Inną sprawą jest to że może film sam w sobie nie jest arcydziełem ale arcydziełem jest szum medialny i reklamowy zorganizowany wokół niego SPI jako dystrybutor stanął na głowie by każdy dowiedział się o projekcji tego filmu w kinach, konkursy reklama: TV bilbordy etc nawet na Bebo pojawił się specjalny profil Asterix'a. Wyrazy uznania bo chyba nie znam osoby z kręgu znajomych która nie słyszała o tym filmie.
Napisane 29 stycznia, 2008 przez szymczak