Naleśniki - okazuje się że dalej świetne

Po kilkunastu a może po kilkudziesięciu miesiącach "marudzenia" mojej przyjaciółki, że mógłbym zrobić te słynne naleśniki które za czasów studenckich były hitem w śród kobiet mnie otaczających. Zawsze miałem jakąś wymówkę, że nie mamy miksera, że nie mamy cienkiej patelni, że właśnie skończył się dżem i inne takie, mimo ze gotować i piec potrafię, choć bardziej uprawnionym sformułowaniem wydaje się słowo potrafiłem.

Jako że ostatnio zobowiązałem się do kilku spraw, których niestety w pełni nie udało mi się wykonać, a na twarzy przyjaciółki zagościł FOCH numer pięć, wpadłem na pomysł że skoro i tak zostałem zagoniony do kuchni (czytaj oderwany od komputera) do robienia klusek "lanek" do zupy pomidorowej, to może to dobry moment aby zrobić te naleśniki.
Przygotowanie klusek lanych poszło mi dość sprawnie mimo braku miksera, blender zastępuje go całkiem całkiem. Zupa już czekała na konsumpcję, stwierdziłem że skoro blender i tak upaćkany w cieście to może od razu zorbie ciasto naleśnikowe. Chwila googlania, bo to że się kiedyś robiło pyszne naleśniki wcale nie znaczy że dalej potrafi się je robić, kilka przepisów znalezionych i przeczytanych, ale wiadomo aby było smaczne i dobrze trzeba zrobić według własnego uznania i na tzw "oko" doprowadzając ciasto do nienagannej konsystencji.

Tak też wziąłem:

  • kubek "gazetowy" mąki taki kubek w którego wchodzi 250 mln wody), rodzaju mąki już nie pamiętam ale duża szansa że to była mąka tortowa
  • 1/3 z 250 mililitrowego opakowania śmietany 18%, pozostałe 2/3 posłużyły jako baza do zupy pomidorowej
  • trochę cukru waniliowego, z braku cukru pudru
  • nieco mleka ok 100 ml, Łaciate 3,2 % (cokolwiek z mniejszą ilością tłuszczu nazywanie mlekiem to zbrodnia)
  • szczypta soli
  • łyżka stołowa oleju
  • 3 całe jajka
  • około 1/3 tradycyjnego opakowania budyniu śmietankowego


 boskie naleśnikiMleko, śmietanę, sól, cukier, jajka, i olej długo blenderowałem (jest takie słowo ?) potem dosypałem mąki i budyniu mieszając tak by nie było gródek. Konsystencja wydawała się dobra, gródek nie było, więc rozgrzałem patelnię uprzednio rozprowadzając na niej dwie krople oleju i nalałem ciasta. I jak to bywało w czasach dawnej świetności okazało się że pierwszy naleśnik idzie na straty, był zbyt gruby, przywierał, a patelnia była zbyt mało rozgrzana, Ale dodatkowa szklanka mleka + ok 175 mln załatwiła sprawę, ciasto dopiero uzyskało konsystencję bardziej płynną, choć zarazem gęstą, taki złoty punkt. Próbne dwa naleśniki i okazało się że to jest to, to ten smak ta grubość to były te same wyjątkowe naleśniki co kiedyś :) Po małej przerwie - ciasto naleśnikowe należy odstawić na kilkanaście minut aby się przegryzło - powróciłam do pieczenia. Okazuje się że nie tylko pamiętam jak się robi naleśniki, a ściślej ujmując potrafię sobie przypomnieć jak dojść do tej bardzo dobrej konsystencji, ale również pamiętam jak przerzucać naleśniki :)) Ponoć to fajny widok :)

Po kilkunastu minutach obok stał już talerz z kilkunastoma naleśnikami, które zwinięte w rulonik, nadziane dżemem wiśniowym (niestety dżem mamuni się skończył i nie było już truskawkowego) popryskane bitą śmietaną i polewą czekoladową spoczęły na drugim talerzu w towarzystwie dwóch plastrów ananasa.
Radość z sukcesu była tak duża że nie postarałem się o jakąś fajną kompozycję, więc nie jest to jakieś arcydzieło, ale zapewniam że było to smaczne i nie jest to moje odosobnione zdanie.

Jak cię chwalą i widzą w Tobie bożyszcze kuchni to aż chce się stać przy garach, to tak mile łaskocze moje próżne ego :)

Zanosi się na to że w bliższej przyszłości ponownie zrobię naleśniki ale postaram się je jakoś fajnie ułożyć, polać sokiem z malin babcinej produkcji i wtedy strzelę fotę na miarę smaku tychże naleśników, bo ta jak wspomniałem nie odzwierciedla ich smaku zapachu i rozkoszy jaką dały podniebieniu.


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "Naleśniki - okazuje się że dalej świetne":

1.

Livio napisał(a):
22 września 2008, 15:14:18

Ojej, wygląda świetnie :D .

2.

Scarab napisał(a):
22 września 2008, 15:26:46

W najbliższym czasie wypróbuje. xDD Musiałeś mi to robić i dawać wpis, zanim zjadłem obiad? Teraz jak patrze na to, to co dostałem, to ciągnie mnie przed monitor. Uups, ma ktoś ścierkę? Polizałem z wrażenia monitor. ;x

3.

Livio napisał(a):
22 września 2008, 15:27:19

/me podaje ręcznik papierowy

4.

Scarab napisał(a):
22 września 2008, 15:28:11

Dziękuje, znalazłem irchę. ;p

5.

Livio napisał(a):
22 września 2008, 15:29:00

Ircha to okropność. Ludzie tym okulary przecierają…

6.

Arek F. napisał(a):
22 września 2008, 16:48:43

Ja irchą czyszczę szybkę w telefonie.

7.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 września 2008, 16:57:49

Sorka, miałem z rana wrzucić :) ale to mogłoby bardziej na ślinianki podziałać

8.

Feanor napisał(a):
22 września 2008, 21:29:35

To w ogóle jest brutalność zamieszczać takie rzeczy na joggerze:P Teraz będą za mną chodziły naleśniki przez tydzień:P

Ja bym to podał indywidualnie na talerzykach po dwa naleśniki, złożone nie w rulonik a w trójkąciki , przyozdobione takimi kleksami bitej śmietany (byle nie tego powietrznego plastiku z puszki, który niektórzy nazywają „bitą śmietaną”!) i najlepiej jakąś kostką czekolady, czy czymś równie fotogenicznym:)

No i polecam również IMO znacznie lepsze od dżemowych naleśniki z serem. Najlepiej zeby to był jakiś twarożek wymieszany z cukrem i z jajkiem (a może z samym żółtkiem? juz nie pamiętam). Po prostu cudo. Osobiście lubię, jak ser ma taką grudkowatą, twarożkową konsystencję, ale można też kupić np. takie sery w wiadereczku, albo w pudełku o konsystencji takiej mocno zbitej masy. Osobiście nie przepadam za nimi, strasznie zamulają, ale to już kwestia gustu.:)

No i bardzo smaczne są również naleśniczki z samym cukrem (jak ktoś nie lubi jak mu zgrzyta między zębami, to może być również puder, ale dla mnie to zgrzytanie jest plusem:) ). Można się skupić na smakowaniu samych naleśników.

A kiedy zostanie kilka naleśników z obiadu, na kolację zamiast profanować je odgrzewaniem w mokrofalówce, przysmażyć na patelni (takie już poskładane w trójkąciki, czy ruloniki, z zawartością) i zachwycać się chrupiącą, zarumienioną skórką... Mmm, rozmarzyłem się:)

9.

Livio napisał(a):
22 września 2008, 21:33:57

A nie lepiej zrobić na obiad naleśniki-trójkąciki z nadzieniem jajeczno-cebulowym :> ?

10.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 września 2008, 21:38:32

e tam zaraz brutalność. Feanor dobrze prawisz, ale naleśniki na szybko zrobione, fota miała zostać w telefonie, ale stwierdziłem ze skoro juz ja zrobiłem to opublikuję :) Następnym razem będzie fajna kompozycja obiecuję :) Ja osobiście nie przepadam za trójkątami :) wole ruloniki choć trójkąty fajniej wyglądają. Robię cieniutkie naleśniki wiec zwinięte w rulon nie rozwalają się w trójkącie jak to w trójkącie coś się uleje coś spadnie :) Ja pamiętam jeszcze grube naleśniki babci smażone na głębokim tłuszczu z ciastem w którym były jabłka starte w paski. Na marginesie jabłka nazywały się „Ananasy” wielkie żółte twarde o fajnym zapachu. A tak wogóle to nasżło mnie na racuchy :) A co do ilosci to 2 nalesniki to dla mnie stanowczo za mało :))

11.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 września 2008, 21:39:45

@ Livio jajeczno cebulowym? rozwiń myyśl ...

12.

Livio napisał(a):
22 września 2008, 21:40:42

Jajka na twardo w kostkę + zeszklona cebula + surowe jajko – wymerdane, wewnątrz poskładanego naleśnika i na patelnię :) .

13.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 września 2008, 21:42:13

hmmm brzmi ciekawie jakis sosik do tego kefirek…. cos musze wymyśleć bo pasty jajeczne i sałatki jajeczne strasznie lubię ...

14.

Livio napisał(a):
22 września 2008, 21:45:17

Brzmi ciekawie?! Chłopie, to można na potęgę jeść, bo to jest proste, ale wyśmienite zarazem :D .

15.

Piotr Szymczak napisał(a):
22 września 2008, 21:58:41

koniecznie posmakuje

16.

Chris Trynkiewicz napisał(a):
23 września 2008, 02:55:24

Dobry wpis :) Czyta sie smakowicie ;)
To ja moze napisze przepis na moje wczorajsze nalesniki: – proszek z tesco – mleko 0%
Potrzasac 1min, poczekac 3min, wladowac na patelnie, zjesc.
Musimy kiedys porownac ;)

17.

piotr szymczak napisał(a):
23 września 2008, 11:35:08

Ja jednak pozostanę przy swoim przepisie :)

mleko 0%, dalej upieram się że bardziej odżywcze właściwości mają popłuczyny z konwi w której było mleko (często można na wsi spotkać :) )

18.

kate napisał(a):
29 stycznia 2010, 23:15:35

jeżeli mogę sie wypowiedzieć , tylko w kwestii estetyki (bo kulinarna to ja jestem zakała :) ) to ja dodałabym listek mięty - o tam z lewej strony talerzyka albo uzyła lampy błyskowej - by pokazać te cuda w całej ich okazałości :D

19.

Piotr Szymczak napisał(a):
29 stycznia 2010, 23:16:08

foto telefonem robione :)

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.