Kurczak po chińsku - moje domowe gotowanie
Moje gotowanie - kolejna odsłona, tym razem kurczak (a będąc bardzo dokładnym - to jego pierś) na sposób chiński (a raczej we własnej chińskiej wariacji) a'la Piotr Szymczak. :)
Jak wspominałem ostatnio w jednej z notek zaczynam przepraszać się z gotowaniem, zwłaszcza że sporo osób tu na Naszej Klasie i tu w notce "Naleśniki a sex" wyraziło swoje zainteresowanie(niekiedy nawet podziw) moimi umiejętnościami, jako sporadycznie występującymi u przedstawicieli płci brzydkiej. Na mą próżność podziałało to jak czerwona płachta na byka, lub idąc dalej w sferę porównań jak na młodego faceta widok nagiej, pięknej i młodej kobiety na saunie. Więc nie muszę pisać że była to motywacja z tych naj naj.... a że od dłuższego czasu miałem ochotę na coś pikantnego to stwierdziłem że dzisiejszy obiad będzie pod znakiem żółtej gwiazdy na czerwonym tle.
Z pomysłem w głowie i z chęciami do przygotowania, złożyłem zamówienie na kilka potrzebnych mi składników, oczekując aż przyjadą nadal myślałem nad sukcesem moich naleśników które były działaniem bardzo spontanicznym więc miałem nadzieję że dzisiejsza potrawa zrobi jeszcze większą furorę. W końcu jest planowana i jej przygotowanie opiera się o pewne założenie, które są pieczołowicie spełniane. Jak to się mówi trochę lansu jeszcze nikomu nie zaszkodziło ..... więc do działa ....
Kiedy moje składniki były już na stole zacząłem ich odliczanie:
- dużych rozmiarów pierś kurczaka
- olej, sól, pieprz czarny, pieprz biały
- przyprawa chińska do kurczaka, przyprawa do kurczaka marki "no name", chili
- jeżynka(taki miks przypraw), curry, czosnek, papryka słodka
- zestaw warzyw chińskich - w postaci mrożonki, sproszkowany sos chiński
- koperek, maggi, ryż no i winogrono
Kiedy miałem już pokrojoną w paseczki pierś z kurczaka, obraną z żyłek i wszystkiego co mogłoby zaburzyć wygląd,
zabrałem się za dzielenie dość sporych paseczków na mniejsze. Obok przygotowałem mieszankę przypraw w idealnych dla mojego wyczucia smaku proporcjach. I tak w miseczce, wylądowała spora ilość pieprzu, nieco soli, curry, chili, papryka, czosnek, przyprawy chińskie, przyprawy do kurczaka wszystko razem wymieszane. W miseczce z przyprawami zanurzałem każdorazowo kawałek mięsa "obtaczając" dokładnie, kiedy już każdy kawałek był dokładnie posypany przyprawami, został odłożony do innego naczynia w którym został "ręcznie wymiąchany i wygnieciony". W tak zwanym międzyczasie na patelni(niestety nie posiadam wooka) z dodatkiem oleju i maggi smażyła się chińska mieszanka warzywna wraz z dodanym koperkiem, a w naczyniu potocznie zwanym garnkiem, gotował się ryż z dodatkiem soli i curry. Po kilku minutach kiedy ryż był już ugotowany i odsączony, a warzywa usmażone, zabrałem się za smażenie mięsa. Jak już wspomniałem wcześniej wooka nie posiadam więc smażyłem na patelce z dodatkiem oleju, a że mięsko z kurczaka smaży się bardzo szybko więc nie minęło kilkanaście minut i już wszystkie składowe częsci dania głównego były gotowe. Zostało tylko przygotowanie sosu i połączenie go z warzywami, kiedy sos połączył się z warzywami dodałem część mięsa do sosu i gotowało się jeszcze chwilę by mięso przeszło zapachem chińskich grzybków. Na patelni obok wywar pozostały ze smażenia mięsa oraz okruszki przypraw posłużyły jako baza do pieczenia ryżu. Ryż po wrzuceniu na patelnie ładnie się zażółcił i zrobił się bardzo sypki a jednocześnie miał posmak przypraw.
Na sam koniec zostało tylko ułożenie wszystkiego na talerzu, danie z założenia miało być pikantne,a obok niego na talerzu miało zagościć coś co łagodziłoby bardzo pikantny smak, wybór padł na winogrono białe bo to owoc z dużą ilością miąższu oraz bardzo "wodnisty". Złagodziło oo posmak curry i chili dawało chwilową ulgę między jednym a drugim kęsem pikantnego dania, tak by nie trzeba było w trakcie konsumpcji wypić litr wody.
Kiedy już wszystko było gotowe, ułożyłem na talerzu odrobinę suchego mięsa, obok wspomniane winogrono i ryż, a resztę talerza dopełniłem warzywami z sosem zawierającymi też kawałki mięsa. Całość mimo ze bardzo pikantna, została skonsumowana bez picia wody i soku, winogrono jako neutralizator pieczenia ust sprawdziło się rewelacyjnie, danie było bardzo smaczne i gorąco polecam takie eksperymentowanie. Efekt można podziwiać na fotce obok, celowo nie podaje proporcji użytych składników ze względu na pikantność potrawy. Trzeba samodzielnie wyczuć idealne dla siebie proporcje.
Wszystkim Panom polecam gotowanie jako sprawdzoną metodę wywierania wrażenia na zdobywanej kobiecie :) powiem wam że działa, pod warunkiem że danie jest smaczne .....
Napisane 05 października, 2008 przez szymczak
Spieszę donieść łódzkiej braci internetowej, jak również turystom zamierzającym odwiedzić Łódź, że mamy w mieście nowe bezpłatne WiFi. Punkt dostępowy został
wszystkich mieszkańców Łodzi i nie jest niczym ograniczony - brak hasła. Teraz jesień jest ale latem można będzie z laptopem fajnie sobie usiąść na słoneczku i surfować. A Tym co zgłodnieją podczas surfowania, z czystym sumieniem mogę polecić stołówkę w siedzibie Gazety Wyborczej, w której można zjeść 
