Kryzys, krajzys, crisis, kризис

Jak już pisałem kilka razy planuje zakupić laptopa, początkowo był to pomysł zakupienia netbooka , który z czasem (okoliczności wymusiły zmianę strategii) przerodził się w pomysł zakupienia normalnego laptopa ewentualnie 13 calowe cacko. Rary 0% na zakup komputera

Ta notka jest o dostępności finansowania zakupu sprzętu komputerowego i jest to notka z cyklu „zaległe notki” czyli takie które były zaczęte ale nie zostały opublikowane.

Do dzieła więc. Rozglądając się za potencjalnym nabytkiem odwiedzałem w zamieszkiwanej Łodzi sklepy w których mogłem dotknąć, zobaczyć czy sprzęt pasuje mi wizualnie, czy pasuje mi układ klawiatury. Oglądałem wykonanie, marudziłem wybrzydzałem , porównywałem ceny nieświadom tego że kryzys który mamy odbił się tez na rynku elektroniki.

Po kilku czy kilkunastu takich sesjach gdzie zawęziłem sobie pole wyboru, porównałem ceny w necie na popularnych stronach z sprzętem komputerowym. Stwierdziłem ze skoro mam kupić netbooka ( wtedy jeszcze chciałem – pracowałem w Agorze było mnie stać :) ) to będzie on miał wbudowany modem 3G minimum 2 GB RAM, po zawirowaniach w pracy zostało to odłożone na później. Bo może będę zakładał własną działalność gospodarczą więc po co kupować laptop skoro może za chwile przyda się on w firmie i lepiej będzie wrzucić go w koszta. Więc dalej oglądałem patrzyłem etc.

Któregoś dnia widziałem fajniutkie Lenovo, cena przystępna jak na taką konfigurację a że byłem z przyjaciółką Sylwią to stwierdziła ona widząc moje błyszczące oczy, że może jednak w końcu kasa jest a odwlekanie nie ma sensu. A jak kupię laptop i wydam trochę przyoszczędzonej gotówki to i większa mobilizacja będzie by się dookreślić i zdecydować się na dalszy rozwój kariery. Czy własna firma czy szukanie pracy.

Stwierdziłem, że faktycznie widmo tego że wydałem pieniądze i oszczędności kiedyś się skończą podziałają motywująco i szybko podejmę decyzję, o mały włos wyszedłem wtedy z laptopem pod pachą z Media Marktu. Wyszedłbym gdyby nie to, że zapytałem o system ratalny. Nie lubię życia na kredyt, nie lubię rat etc, zostałem wychowany w poczuciu poszanowania pieniądza i u nas w domu nigdy nie brało się kredytu, a jeżeli już to tylko po to by nie „wystrzelać się z kasy” ale gdyby przyszło coś nieoczekiwanego to zawsze pieniądze na ten cel (co pożyczka) były. Rodzice zawsze kupowali i kupują za gotówkę, więc i ja mam taki nawyk, stwierdziłem jednak, że skoro rok wcześniej Sylwia kupowała swojego Asusa płacąc raty 0% i (faktycznie takie były w Lucas Banku)to czemu ja teraz nie miałbym sobie rozłożyć płatności na 10 nieoprocentowanych części.

Okazało się jednak że recesja, kryzys, załamanie, czy tez zbyt wysoki kurs dolara lub tez załamanie w bankowości tak wpłynęło ze teraz już nie am rat 0 % teraz są raty 1,5% w skali miesiąca. To zupełnie rozwiało moje wątpliwości co do zakupu sprzętu na raty. Rozłożenie płatności na 10 rat kosztowało by mnie o15% więcej niż zakup za gotówkę. Tęsknię za czasami kiedy dolar był tani, raty były zero procent, a tak minął kolejny tydzień a ja bez netbooka, bez laptopa, mecze się albo na niewygodnym IHMO Sylwiowym Asusie albo starym desktopie.

Nie sądziłem że te całe zawirowania będą miały wpływ aż taki na dostępność i cenę elektroniki, bo raz że ceny poszły w górę ze względu na wahania kursowe, a dwa są wyższe dla osób które chcą zakupić w systemie ratalnym.


Jak to mówią jest kryzys i nie ma przebacz ;(


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "Kryzys, krajzys, crisis, kризис":

1.

nieFizyk napisał(a):
17 czerwca 2009, 23:59:54

Wg moich obliczeń(a mam mgr) to jest laptop droższy o 15 % a nie 150% (1,5 raza) :-/

2.

Piotr Szymczak napisał(a):
18 czerwca 2009, 00:03:19

Oj Maciej Ja po piwie :) fakt masz rację , ale mgr nie ma tu nic do rzeczy :)

3.

Piotr Szymczak napisał(a):
18 czerwca 2009, 00:03:46

co nie zmienia faktu ze jednak jest drożej :(

4.

BTM napisał(a):
18 czerwca 2009, 07:00:20

Hm, ale w MM teraz nie ma Lucasa tylko GE i z tego co widzę, raty zmieniają tam jak rękawiczki.

Rok temu brałem X360 i było "ile miesięcy taki procent", pół roku temu teściowa brała zmywarkę i było 0, 3 miechy temu odkurzacz też 0%.

Z ciekawszych rzeczy - 3 lata temu brałem laptopa w Real (tak, wiem) i za sprzęt wart 2.500zł w sumie oddałem im 4.700. INTERES ŻYCIA!

5.

pecet napisał(a):
18 czerwca 2009, 09:14:14

Ja sie cieszę kupiłem router za 140 zł a teraz kosztuje 240, chociaż raz elektronika nie straciła na wartości ;)

6.

Piotr Szymczak napisał(a):
18 czerwca 2009, 11:12:59

W media wiem że jest GE jak pytałem Pana z 2 miesiące temu, no może miesiąc to własnie mnie uswiadomił je jest GE i raty były własnie tyle procent ile miesięcy, a w innych miejscach gdzie patrzyłem wachały się od 1-1,5 procęta. Ja raty 0% traktuje jako swoiste przetrzymanie kasy(swojej) bo mogac wydać całą kwotę wydaje tylko część (chciało by się napisać reszta lezy i procentuje ale jai to procent :) ). BTM faktycznie wyszedł ci interez życia ale czasem są sytuacje że liczy sie czas i dostepność nie cena .. Pecet Sywia rok temu w kwietniu dałą za swojego lapa Asus X50VLSeries, 2600 pln, średnia półka mozna chyba napisać - ale Wiedzmin poszedł na lapku. Zanim ja zaczołęm rozglądać sie za netbookiem ten sam model w Media czy Electro, czyli po roku czasu kosztował 200-400 pln więcej

7.

BTM napisał(a):
18 czerwca 2009, 11:15:10

Ano w tym wypadku faktycznie zależało na czasie - bo się do żony wprowadziłem i nie ciągnąłem za sobą stacjonarnego, a na czymś pracować trzeba ;-)

Branie na raty rzeczywiście jest fajne z tego powodu, że kasę "wciąż masz" - my zwykle bierzemy coś na 10 miesięcy i jak się skończy to następna rzecz leci, dzięki temu mamy nowiutkie LCD 37" ;-)

8.

Jajcuś napisał(a):
18 czerwca 2009, 12:39:36

1. Raty "0%" to fikcja -- koszt kredytu jest po prostu w cenie produktu. Z drugiej strony, z tego samego powodu, kupowanie tego samego produktu w tym samym sklepie nie na raty ma jeszcze mniejszy sens -- płaci się za kredyt, którego się nie bierze. ;)

2. Też jestem przeciwnikiem życia na kredyt i kupowania na raty, gdy można nazbierać gotówkę. No i nigdy żadnego kredytu nie braliśmy, aż przyszedł czas kupić większe mieszkanie. I tu pojawiła się chwila grozy: okazało się, że bez żadnej historii kredytowej możemy kredytu nie dostać, nawet jeśli jesteśmy w stanie go spłacić. Na szczęście, okazało się, że BIK coś tam o na jednak ma (pewnie chodzi o dopuszczalny debet na jednym z naszych kont bankowych).

9.

Bartosz "BTM" Szczec napisał(a):
18 czerwca 2009, 12:40:57

Jajcuś: to ja wolę kupić np. takie The Sims 2 w MM za 99zł (przy kredycie na 0%, swego czasu) niż w EMPIK za 139zł bez możliwości brania na kredyt ;-)

10.

Piotr Szymczak napisał(a):
18 czerwca 2009, 12:47:02

Jajcuś fakt w taki MM czy bierzesz na raty czy nie to i tak coś tam jest zaszyte w cenie. Chodziło mi bardziej o to ze kiedyś były takie raty, chcesz raty 0% zapłać 10 % wartości towaru albo podobne. Tak jak pisze BTM nie zawsze na raty znaczy drożej - jak laptop w media będzie kosztował 3k, a w innym sklepie via www 2500 (ten sam model) to wiadomo ze wybiorę ten z www( i czy to będzie na raty czy nie). Niestety sprzedawca dyktuje warunki (tak samo jak wolałbym kupić laptop bez osa albo z DOSem ale nie zawsze mogę, podobnie jest z kredytami zaszytymi w cenie). Jeżeli cena z (zaszytymi niespodziankami) laptopa w MM jest konkurencyjna to jest ok, gdy jest dużo większa wiadomo że kupując tam za gotówkę przepłacę. No co do kredytu na mieszkanie to faktycznie lepiej mieć jakąś historię ... Uroki życia niestety :)

11.

Jajcuś napisał(a):
18 czerwca 2009, 12:53:25

Bartosz: różnice w cenach między sklepami to już inna sprawa… ;)
Ale brałeś kredyt na 99zł?! W życiu nie brałbym na siebie jakiegoś zobowiązania finansowego dla kilkudziesięciu złotych jednorazowo w kieszeni… no chyba tylko jednorazowo, po to, żeby w BIK sobie historię zrobić.

Może jestem dziwny, ale uważam branie na raty czegoś, na co można sobie normalnie pozwolić, jeśli się kilka złotych odłoży, za żałosne… Podobnie zadłużanie się, żeby kupić sobie bardziej wypasiony sprzęt TV czy inne bajery. Ja wolę kupować to na co mnie stać… wyjątkiem są inwestycje na lata, jak np. mieszkanie, czy ewentualnie samochód (taki na codzienne potrzeby, a nie do rwania lasek). Nawet jeśli raty mnie by nic nie kosztowały, to wolę mieć transakcję z głowy niż wiszące nade mną jakieś zobowiązanie (nawet jeśli jest to 20zł miesięcznie).

Amerykanie byli mistrzami w życiu na kredyt… a teraz płaczą, że kryzys… Nasza gospodarka znosi, jak na razie, kryzys wyjątkowo dobrze i pewnie niechęć do kredytów miała na to wpływ (nawet jeśli wcześniej tłumiła wzrost gospodarczy).

12.

Piotr Szymczak napisał(a):
18 czerwca 2009, 13:01:01

pamiętam jak moi odzice musieli w banku udowodnić że nie potrzebują kredytu by go dostać. Kiedyś w dziwnych czasach dostawało się np traktor z przydziału, ale by go kupić nie mogłeś wyłozyć kasy z kieszeni ( trzeba było brać kredyt) z opowiadań wiem więc mogę przekręcać. W każdym razie rodzice musieli załatwiać kredyt tylko po to by za chwile go spłacić bo inaczej nie mogliby kupić ciągnika Jak patrzę na to z perspektywy czasu to śmieszne to było - chyba że będac szczeniakiem coś przekręciłęm w rozumowaniu :)

13.

Bartosz "BTM" Szczec napisał(a):
18 czerwca 2009, 13:11:31

Jajcuś: nie, nie brałem. Chodzi mi o to, że mogę zapłacić koszt kredytu wliczony w produkt skoro i tak jest tanio ;]

14.

Piotr Szymczak napisał(a):
19 czerwca 2009, 16:39:06

BTM, jak będzie taniej to wiadomo że kupię :)

15.

Pożyczka napisał(a):
09 stycznia 2010, 10:23:48

Ja sam brałem sprzęty agd na raty (i to 0%) aby mieć w biku historię i po roku o kredyt hipoteczny się starać.

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.