Picasą w kolano sobie strzel
Jak można sobie strzelić w kolano via Google, a będąc dokładniejszym via Picasa Web Albums.
Wioska w internecie ...
Żyjemy w świecie wioski internetowej, gdzie wszystko co robimy jest lub może być zapisywane odtwarzane etc. Ot jedziesz sobie spokojnie rowerem na reprezentacyjnej ulicy miasta Łódź ( Piotrkowska) i w każdej chwili możesz zostać sfotografowany, jeżeli nie zrobi tego Google z kosmosu to może zrobić to jakiś pasjonat rowerów i umieścić na swoim blogu czy stronie vide http://www.lodzcyclechic.blogspot.com/ Teraz prawie każdy ma aparat, jeśli nie w komórce to jakąś zaawansowaną lustrzankę firmy Nikon. Jeśli więc sam nie prowadzisz bloga, nie udzielasz się na serwisach społecznościowych to i tak duża szansa że ktoś gdzieś strzelił Ci foto i wisisz na Picasa albo Flickr.
Zazwyczaj się dzielimy ...
Społeczności czy to cyklistów czy pasjonatów murali, czy też zwykłych podglądaczy wiewiórek i motyli mają to do siebie, że zazwyczaj dzielą się swoimi fotografiami. Dzielenie się dotyczy nie tylko sfer zawodowych (fotografie robione do celów badawczych, naukowych etc) ale dotyczy również życia prywatnego. Wielokrotnie chcemy (my jako społeczeństwo) pokazać innym znajomym np. fotki z wypadu na Chorwację, mamy do wyboru albo selekcjonować fotki i wysyłać je via mail, albo wrzucić na jakiś serwer właśnie Picasa Web Albums czy Flickr. Wybór drogi determinuje poczucie bezpieczeństwa i wygodę. Ja niejednokrotnie byłem obdarowywany mailami ilustrującymi jakąś imprezę czy wydarzenie ważne dla mnie i dla osoby która dzieliła się fotkami. Fajny widoczek znad morza zrobiony lustrzanką potrafi sporo ważyć, niektórzy mają tendencję do wysyłania 5-10 takich widoczków w jednym mailu, w żaden sposób nie obrobione fotki zajmują po kilka do kilkanaście MB. Przyjemność wątpliwa zwłaszcza jak siedzisz na słabym łączu albo na mobilnym internecie. O ile neutralny widoczek znad morza czy z Zakopanego można wrzucić na jakiś serwis hostujący fotografię, tak bardziej osobiste fotografie wiele osób woli trzymać na swoich komputerach.. Gdzie wydaje im się że są bardziej bezpieczne, inni trzymają na wspomnianym Flickrze czy Picasa ograniczając dostęp, przez ukrycie katalogu dla niezalogowanych, albo ukrycie go w ogóle.
Odwieczny problem kobiet – czyli jak pokazać ale nie wszystko ?
Osoby które wybrały metodę trzymania kopi swoich uwiecznionych wspomnień na serwisach hostujących, zazwyczaj trzymają wszystkie fotki w jednym katalogu. Czyli np. wycieczka na Chorwację lipiec 2009 rok, i tam zdjęcia z wszystkich dni np. z tygodnia. Ale wiadomo Chorwacja to też plaże naturystyczne, a że człowiek zazwyczaj jest ciekawy i odważny poza miejscem w którym mieszka, tak też polskich amatorów plaż naturystycznych w Chorwacji jest sporo, mimo że w Polsce na taką plażę by nie poszli. Skoro w jednym katalogu są zdjęcia z całej wycieczki to też duża szansa że znajdzie się tam fotka żony w pozycji zachęcającej do zrobienia zoomu. Oczywiście mąż, kochanek, chłopak nie jest zainteresowany by inni sobie zoomowali jego zonę, dlatego folder jest ukryty lecz kiedy podaje on linka koledze i mówi zobacz jak fajnie było to zazwyczaj zapomina, że pokazuje też swoją nagą żonę :) Tak tak w tych fotkach z ostatniego dnia :). To samo mają studenci, wielu z nich lubi uwieczniać swoje miłosne podboje czy to jako filmiki (słynne z łódzkiego Lumumbowa „Kręcisz to wszystko – pewnie że ...”) czy też jako fotki, wrzucają do katalogu miłosne podboje, a potem podczas rozmowy o tzw: „dupach” „a Jolka ta z 3 Dsu, e fajna była – poczekaj mam fotkę, i linkuje do fotki sprzed kilku lat kiedy to Jolka była bardzo namiętna. Ale oczywiście w tym samym katalogu ma 5 innych kobiet w tym obecną Olę która jest jego miłością i nagich fotek Olki nie chciał by pokazywać, wszak rozmowa jest tylko o Jolce.
Czyli chcemy pokazywać ale nie chcemy pokazywać wszystkiego, tu niektóre serwisy idą nam na rękę umożliwiając ustawienie poziomu prywatności dla danego katalogu, ja opiszę tylko Picasę, gdyż to tam wczoraj zauważyłem coś co niewprawionego użytkownika może wprowadzić w błąd.
Dobrze myślimy, czy źle ?
Picasa Web Albums to właśnie jeden z miejsc gdzie możemy trzymać swoje fotografie i dzielić się nimi z innymi, pokazując ja na blogach, czy też wysyłając link znajomym by wszyscy rozpływali się w zachwytach nad naszą eskapadą do Egiptu. W sumie do tego też służy Nasza Klasa – tam jest większy feedback :)
Mamy więc katalog test_google (screen 1) jest to katalog ukryty (niewidoczny dla nikogo poza nami) ja w nim mam wrzucone 2 fotki jedna z tabliczką z Grzybowa druga z widokiem na pokój w pensjonacie Abba w Grzybowie. Zakładam, że z tego katalogu chcę pokazać komuś tylko jedno zdjęcie, czyli w myśl logiki i tego co widzimy po prawej stronie ekranu (screen 2) to ustawiam link do tego zdjęcia i ukrywam link do katalogu. Osoba której dam tego linka będzie widziała tylko to wybrane zdjęcie. Więc kopiuję sobie link z pozycji „link do zdjęcia” zaznaczywszy poniżej ptaszka (ukryj link do albumu” i wklejam do innej przeglądarki (screen 3). Owszem nie widać strzałek następne zdjęcie tak jak ma to miejsce przy normalnym widoku ale po prawej stronie mamy informację „Należy do – test_google”, gdy zaciekawieni klikniemy w ten link pokażą nam się te same 2 fotki które widzimy my jako właściciele katalogu. W ten oto sposób pokazując komuś tylko wybrane zdjęcia z obszernego katalogu, jednocześnie dajemy możliwość obejrzenia wszystkich zdjęć, jeżeli ta osoba wiedziona ciekawością kliknie link „Należy do”(tak jak na screenie 1). Mając tam jakieś nieprzyzwoite czy intymne fotki (pomijając to, że takich fotek nie powinniśmy trzymać na Picasa) możemy łatwo strzelić sobie w stopę, czy też kolano w zależności jakiego typu fotografie posiadamy w takim ”bezpiecznie udostępnionym katalogu”. Umiejscowienie w taki sposób informacji „ukryj link do albumu” może być bardzo mylące i dla osób które postąpią tak jak opisałem wyżej może skończyć się niespodzianką.
Ale nic nie da się zrobić? Nic? Serio?
Da się, można nie udostępniać zdjęć na takich serwisach i wysyłać pomniejszone zdjęcia mailem, można tworzyć osobne katalogi np. urodziny_akademikjako jeden katalog w którym mamy same fotki którymi możemy się podzielić oraz urodziny_akademik_olaw którym mamy zdjęcia naszej ukochanej która z okazji urodzin postanowiła zrobić nam niespodziankę i wystąpiła w stroju ewy w bardzo erotycznym tańcu. Wtedy spokojnie możemy udostępnić pierwszy katalog nie obawiając się, że jakiś mechanizm ukrywania linków nie zadziała. Ważna uwaga, te ukryte katalogi nazywajmy tak byśmy tylko my wiedzieli co znaczą słowa, pomysł urodziny i urodzinynago może nie jest najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza jak mamy dociekliwych znajomych :) Jeżeli jednak decydujemy się na jeden katalog z wszystkimi zdjęciami, to by pokazać tylko niektóre dobrym sposobem jest zaglądnięcie do kodu który proponuje nam byśmy wkleili na swoją stronę Picasa. Kod dla ukrytego linka do albumu w przypadku zdjęcia z tabliczką jest taki:
<a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/_rTedSh3XTs9LWjcn4UjiQ?authkey=Gv1sRgCKr3lKHigPXaFQ&feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/_oYM9PlK5Kzk/SjtQzeQqmCI/AAAAAAAAUdg/4E6ME94ae-U/s400/IMGP1463.jpg" /></a>
interesuje nas ciąg kodu począwszy od http://lh3.ggpht.com a skończywszy na .jpg, jeżeli podeślemy koledze tylko taki link http://lh3.ggpht.com/_oYM9PlK5Kzk/SjtQzeQqmCI/AAAAAAAAUdg/4E6ME94ae-U/s400/IMGP1463.jpg to w żadne inne miejsce w danym katalogu nam nie będzie mógł zaglądać.
Przezorność, ostrożność i rozwaga.
Jak zawsze w takich sytuacjach kluczem do niezrobienia sobie kuku jest rozwaga i ostrożność, jeżeli udostępniamy zdjęcia na serwisach www róbmy to z głową, zmieniajmy hasło etc, nie udostępniajmy nie sprawdziwszy uprzednio jak dane udostępnianie się sprawuje. Bo może się okazać że toś o większej dociekliwości czy wiedzy będzie w stanie wejść w posiadanie tego czego dla jego oczu nie przewidzieliśmy.
PS1. tekst w żaden sposób nie ma na celu zdyskredytowanie hostingu Picasa Web Albums
PS2. tekst powstał podczas testów i ma na celu pokazanie w jaki sposób chronić swoją prywatność
PS3. nie nie żadne moje fotki nie wyciekły, chciałem pokazać komuś fragment korespondencji na temat jednej z firm, a nie chciałem by ta osoba miała wgląd w inne zrzuty z ekranu udostępnione w tym katalogu, ostatecznie linka nie wysłałem
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±

Komentarze do wpisu "Picasą w kolano sobie strzel":
1.
19 czerwca 2009, 14:44:40
1. Jeśli czytałeś regulamin usług Google, to wiesz, że gołych zdjęć (w USA już kawałek cycka może być uznany za obsceniczny) nie wolno tam zamieszczać. Przez taką głupotę można stracić konto wraz z całym zbiorem zdjęć… a że Google Account to nie tylko Picasa, to pewnie stracić można więcej (zyski z adSense?). Ukryte, czy nie ukryte, to może mieć już mniejsze znaczenie.
2. Strasznie to skomplikowane co opisałeś. Na Flickr po prostu oznacza się zdjęcie jako „prywatne” a wybranym osobom można wysłać „przepustkę” (w praktyce taki „tajny link”), która daje dostęp do wybranych zdjęć (może to być jedno zdjęcie, może być cały set, może być cały photostream). Przepustki są personalizowanie. Do jednego zdjęcia, czy setu można różnym osobom dać różne przepustki i potem śledzić które zostały użyte. Taką przepustkę można też odwołać.
3. Czy to naprawdę aż takie straszne by było jakby ktoś gołe zdjęcie Twojej dziewczyny/żony zobaczył, czy nawet „zooma” zrobił? ;)
2.
19 czerwca 2009, 15:13:04
Jajcuś ja wiem ze w USA to jest trochę inaczej - mi ostatnio skasowali fotę z sauny ( gdzieś mi wpadła w oczy a info było że nie ma żadnych obostrzeń to sobie podkradłem, co by czasem ludziom pokazać jak się saunuje). Widocznie miejsce z którego wziąłem skradło z innego miejsca :( albo im cycek przeszkadzał – maila nie dostałem – to był album publiczny i skasowali tą fotkę inne zostawiając. Co do Flickra używałem kiedyś ale miałem za mało zdjęć by kupować PRO, a za dużo by się zmieścić na normalnym koncie. Dlatego na jakieś zdjęcia, głupoty, zrzuty ekranu etc używam Picasa. Ogólnie wyznaję zasadę że to co prywatne to prywatne i najlepiej w domu trzymać. Co do zdjęcia nagiej żony/dziewczyny/kochanki, wiesz mi osobiście by nie przeszkadzało( może sam bym chętnie zoomował), ale jeżeli np. żona nic nie wie o tym że mąż ma gdzieś na www jej foty, czy koleżanka to mogłaby się rozzłościć wiedząc że inni sobie ją zoomują. :)
Tak jak my bywamy w Grzybowie i zdajemy sobie sprawę że kiedyś możemy zaistnieć na jakiejś www jako przykład życia zgodnie z naturą, ale na kolesi na wydmach nic nie poradzisz, będą chcieli to zooma zrobią.
Ale faktycznie w Flickr było jakoś prościej z tymi „tajnymi” linkami – ot ja wczoraj zauważyłem, zwykle nie linkuję do katalogów z innymi fotami jeżeli wiem że jest tam coś co widziane być nie powinno
3.
19 czerwca 2009, 22:08:00
Też mi się wydaje, że na Flickerze zarządzanie uprawnieniami jest dużo prostsze (choć i tak dość zamotane!).
Muszę odnowić abonament pro, bo chociaż Picasa jest fajowa, to Flickr ma jeden ficzer, który picasę miażdży -- zagnieżdżanie. Mogę mieć np. album "Chorwacja", a w nim podkatalogi "plaża", "goła plaża", "zwiedzanie" itp. Jak znalazł na fotki z urlopu. Picasa chyba nadal tego nie ma :(
4.
19 czerwca 2009, 22:15:35
o dobrze wiedzieć, choć Flickr był moim pierwszym hostującym, bo i chyba wcześniej się pojawił niż Picasa ? Tak jak wspomniałem swoich fot dużo nie mam, ale wystarczyło kilka wypadów na kręgle i Robert znajomy z lustrzanką potrafi 1000 nacykać w 2-3 godziny :) zagnieżdżanie może być bdb, no i fotki w Flickrze sie lepiej wyświetlają (w sensie wielkości) a w Picasa trzeba się nakombinować. No ale jest 1 GB za free :)
5.
04 stycznia 2012, 07:17:55
Tak gdzieś przeglądałem twojego bloga i zajrzałem do archiwum a tu taki nader dla mnie ciekawy wpisik. Od siebie tylko nadmienię, że w kwestii strzału w kolano, tu dzież w stopę bardzo ważne jest wasze podejście do tematu robienia, przechowywania i udostępniania zdjęć intymnych, nagich i takich, których zasadniczo nie chcemy pokazać wszystkim, oraz nasza osobista reakcja na zdanie typu - "łoł, tyyyy w necie jest są wasze zdjęcia z plaży w stroju Adama i Ewy z tego, co byliście w chałupach..." i tu nasza konsternacja, zażenowanie albo?
Albo tekst w stylu, "noooo fajnie tam było, a które widziałeś? To co wpisałeś do googla by je znaleść ;)"
I tu nie koniecznie my będziemy zażenowani :D
Ot Psychologia i przemyślone działania i zdawanie sobie sprawy z ewentualnych konsekwencji posiadania takich, czy innych zdjęć vel filmów w globalnej sieci.
Pozdrawiam. Michał
Dodaj komentarz: