Mając takie piersi łatwo uwieść - "Narzeczony mimo woli"

Na film „Narzeczony mimo woli” miałem iść w poprzedni piątek wtedy kiedy wchodził do kin, jednak była mała wpadka z moją przyjaciółką, która to jak każdy najlepszy przyjaciel potrafi wkurzyć, no i niestety . Więc na film poszliśmy w niedzielę już całkiem pogodzeni :)Film jak pisze o nim Filmweb to historia o tym jak:Pewna szefowa zmusza swojego młodego asystenta do poślubienia jej i w ten sposób zapewnia sobie wizę oraz prawo do stałego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Historia prosta, leka a zarazem romantyczna, pełna humoru takiego jakiego po tego typu produkcji można się spodziewać. Na pewno nie jest to film bardzo ambitny, znawca komedii romantycznych bez problemu jest w stanie odgadnąć zakończenie. Tak żyli długo i szczęśliwie :) Mimo to film ma coś w sobie że wciąga swoją fabułą a czas niemalże 120 minut upływa bardzo szybko, polecam zakupienie dużej coli, średnia nie starcza.

Dobra ale teraz coś o samym filmie.Jest sobie Pani redaktor i jej asystent, Pani redaktor jest strasznie zabiegana i zapomniała że jej wiza (Pani jest z Kanady) ma ograniczony czas i pewne uwarunkowania, jako że strasznie olewająca wszystko poza pracą olała urząd imigracyjny. A wiadomo przecie że w USA nie tylko na filmach z imigracyjnym nie ma lekko.Narzeczony mimo woliSandra czyli tytułowa Margaret zostaje uświadomiona przez swoich pracodawców, że niestety w związku z problemem wizy musi się rozstać z firmą. Oczywiście dla Margaret to policzek i szybko postanawia działać wykorzystując młodego asystenta, którego przedstawia jako swojego narzeczonego. Jak nie trudno się domyślić, sprawa opiera się o urząd imigracyjny, który nie dowierza tak szybkiemu zakochaniu się Pani redaktor w asystencie. By uwiarygodnić swoje relacje „narzeczeni” wybierają się na Alaskę do rodzinnej miejscowości Andrew czyli asystenta. Tam następują po sobie kolejne wydarzenia, między innymi pierwszy klask nagich ciał obu bohaterów. Sprawy się komplikują kiedy mimo ustaleń między bohaterami ( ich ślub ma być tylko taki papierkowy) cała rodzina Pana młodego postanawia że po co czekać z ślubem skoro u nich są warunki po temu by można było ten ślub zorganizować z dnia na dzień. Zaskoczeni bohaterowie decydują się na tą propozycję by nie wzbudzić podejrzeń. Kiedy jednak główna bohaterka widzi jak wielkie nadzieje są w niej pokładane jako zonie „dziedzica” fortuny, postanawia pozostawić pana młodego przed ołtarzem ( o ile w stodole może być ołtarz). Dalsza część filmu to jak nie trudno się domyślić, pościg za panną młodą.Moim zdaniem warto zobaczyć ten film jako fajną i miłą odskocznie od zgiełku codziennych spraw. Bohaterowie co chwila tryskają humorem a i dość specyficznego odczucia można nabrać oglądając ich otoczenie, środowisko w jakim żyją, żart sytuacyjny na wysokim poziomie.
Niniejsza notka posłużyła jako kanwa do napisania "recenzji" w serwisie , do którego czytania zachęcam bardzo gorąco.
ps. uwielbiam jak kobieta klęczy :)
ps2. nie jestem szowinistą
ps3. Perypetie autorów potwierdzają moje założenie, że można szybko zorganizować wesele i ślub nawet w 5 dni, warunek trzeba mieć pannę młodą :)


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "Mając takie piersi łatwo uwieść - "Narzeczony mimo woli"":

1.

Airborn napisał(a):
28 czerwca 2009, 18:16:45

'tytułowa'? a co ona ma z tytułem wspólnego:>

ale sam film też mi się podobał ;) poza babcią, odprawiającą rytualne tańce ;)

2.

Piotr Szymczak napisał(a):
28 czerwca 2009, 19:21:25

miało być chyba główna :) Ej babcia była fajna zwłaszcza w tańcu Sandry :)

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.