Naturystyczny urlop? Ja zawsze jestem na tak...

Naturystyczny urlop? Ja zawsze jestem na tak... - Grzybowo 2008
 
Niektórzy twierdzą, że by być naturystą wystarczy, choć raz świadomie i w stanie pełnej trzeźwości zażyć kąpieli słonecznych samotnie czy też w większym gronie. Inni twierdzą by być prawdziwym naturystą trzeba często korzystać z uroków słońca – minimum 10 świadomych golaskowych kąpieli słonecznych. Z takiego założenia wyszliśmy rok temu przełom lipca i sierpnia 2008 i tym razem sami udaliśmy się na świadome nagie kąpiele słoneczne :) Pogoda oczywiście była wspaniała...
 
Nie wiem jak to się stało, że z poprzedniego urlopu na blogu pojawiły się tylko 3 notki, szukałem czegoś na wyższych poziomach, ale tam też pusto, w czeluściach komputera znalazła się niedokończona notka, a korzystając z okazji, że od 27 lipca 2009 jestem ponownie w Grzybowie i chwilowo nie mogę leżeć ani spać (nieco się spiekłem) postanowiłem starą notkę trochę obrobić i wrzucić. Wrażliwych ostrzegam będzie długi post, będzie osobisty, będę się rozwodził nad tym jak to fajnie biegać na golasa na plaży. Czytasz wyłącznie na własne ryzyko …
 
Lepiej w trójkącie lub innym wielokącie...

Pierwsza reklama na HP Łódź via AdTaily

Kupiłem jako pierwszy reklamę na gazeta.pl/lodz via AdTaily
 
reklama bloga na Gazeta.pl/lodzOstatnio dzieliłem się moimi spostrzeżeniami na temat AdTaily jako osoba, na której blogu są emitowane reklamy za pośrednictwem wigeta AdTaily. Niby mówiłem, że, nie będę sam się reklamował, ale kiedy pojawiła się okazja bycia pierwszym reklamodawcą na http://gazeta.pl/lodz na szybko zrobiłem obrazek (tak wiem nie jest zbyt udany ;) ) i zakupiłem reklamę na 1 dzień za całe 7.14 zł.
Z moich obserwacji wynika, że jest to pierwsza reklama sprzedana na łódzkiej stronie Gazety Wyborczej, a że lubię jak coś robię pierwszy, więc nie wahałem się z zakupem. Na innych lokalach Gazety Wyborczej też wiszą wigety, więc jeśli ktoś zainteresowany polecam wypróbować nośność głównej strony wiodącego medium w Waszym mieście (wazelina, że ho ho :)).

Konie - nie pozwólmy ich katować ..

Ostatnio coraz częściej docierają do nas niusy gdzie głównym bohaterem są konie, a to w Krakowie a to w Zakopanem. Pozwolę sobie na mały komentarz w końskiej sprawie.
 
Media informowały o wystraszonych koniach w Krakowie, które narobiły nieco szkody i poturbowały ludzi, ostatnio na Gazeta.pl i tvn24 czytam o koniu, który z przemęczenia padł.
Moim zdaniem to straszne skurwysyństwo, tak zaniedbywać te piękne zwierzęta. Te, które pracują w mieście powinny być tak dobierane by nie bały się krzyków, hałasu, by zwyczajne odgłosy miasta nie wywoływały w nich strachu. Powinny być też odpowiednio zadbane, bo koń nawet jak nie ciągnie dorożki to i tak pracuje, bo stanie na słońcu też go męczy.
Przypadek z Zakopanego to kompletny brak wyobraźni i głupoty ludzkiej, mówi się, że dla pieniędzy człowiek zrobi wszystko i w dużej mierze jest to prawda. Bo taki baca będąc zachłannym doprowadził do tego, że koń padł, a jednym koniem może już nie dać rady wozić i zarabiać dudki. Kompletny brak wyobraźni i zero sumienia i wyrozumienia dla ciężkiej pracy.

AdTaily mała duża reklama

Swoje wrażenie odnośnie testów AdTaily opisali już chyba wszyscy, którzy mieli coś mądrego do napisania. 
Pisali wydawcy (blogerzy) i reklamodawcy w większości też blogerzy. Kompendium wiedzy o AdTaily można znaleźć na firmowym blogu, który redagują Marta Klimowicz i Julia Krysztofiak-Szopa, dziewczyny napisały też notkę o tuzach fazy testowej i przekazały nam informacje i wnioski tych którzy używali AdTaily. 

Mój blog jest o niczym … a może jednak chcę coś przekazać...

 Ja zabiorę głos ( w sprawie Adtaily chyba już 2-3 raz) jako osoba pisząca luźny blog o luźnej tematyce nie zawsze stałej, choć kategorie na blogu w pewien sposób odzwierciedlają jego tematykę, piszę w pewien bo nie zawsze notki lądowały we właściwych kategoriach (w wolnej chwili taguję i kategoryzujęstare notki”).

Nowy wymiar spamu

”Czemu nic nie mówiłeś, że idziecie, że się wybieracie...” To często słyszę, kiedy znajomi dowiadują się, że byliśmy na fajnym filmie, na kręglach, czy w innym miejscu gdzie też by się chcieli wybrać, a z braku towarzystwa zaniechali.
Kiedy ludzie żyją w społecznościach, czy to akademickiej (wspólne zamieszkiwanie) czy to w studenckiej lub korporacyjnej (wspólne przebywanie razem kilka godzin dziennie) wytwarzają się pewne więzi? Jedne są silniejsze inne słabsze, siła tych więzi zazwyczaj wpływa też na to jak kogoś określamy, czy to bliski znajomy, czy dalszy znajomy, czy tylko znajomy. Czasami chcemy też spotykać się z takimi ludźmi poza miejscem gdzie usytuowana jest nasza społeczność.