Nowy wymiar spamu
”Czemu nic nie mówiłeś, że idziecie, że się wybieracie...” To często słyszę, kiedy znajomi dowiadują się, że byliśmy na fajnym filmie, na kręglach, czy w innym miejscu gdzie też by się chcieli wybrać, a z braku towarzystwa zaniechali.
Kiedy ludzie żyją w społecznościach, czy to akademickiej (wspólne zamieszkiwanie) czy to w studenckiej lub korporacyjnej (wspólne przebywanie razem kilka godzin dziennie) wytwarzają się pewne więzi? Jedne są silniejsze inne słabsze, siła tych więzi zazwyczaj wpływa też na to jak kogoś określamy, czy to bliski znajomy, czy dalszy znajomy, czy tylko znajomy. Czasami chcemy też spotykać się z takimi ludźmi poza miejscem gdzie usytuowana jest nasza społeczność.
Ludzie, których znam …
Zazwyczaj wszystkich określam mianem znajomych, bliżsi to tacy, z którymi udało mi się spotkać poza pracą, na koncercie w kinie na basenie czy na zwykłym piwie. Natomiast bardzo bliscy i przyjaciele to tacy, którzy bywają u mnie w domu - bo nie wszystkich do domu zapraszam:) - z którymi mam częsty kontakt w realu lub bardzo częsty via komunikator i telefon. Podobną zasadę, co do swoich znajomych ma Sylwia, a większość naszych znajomych to wspólni znajomi, więc problemu nie ma. Nie ma też problemu z wyjściem na basen, kręgle, saunę ( no tu czasami ktoś się wstydzi;)), do kina czy na zwykłą nasiadówkę w jakimś pubie czy restauracji. Zazwyczaj jest to planowane wyjście, obgadane przy okazji jakiegoś wcześniejszego. Coś na zasadzie, że siedzi się z ludźmi w kinie lecą zajawki filmu i mówisz, „my idziemy na ten film za tydzień” Twoi towarzysze mówią „my też idziemy”. Po czym zapada na chwile cisza porozumiewawcze spojrzenia i „to może poszlibyśmy razem”, „no właśnie też mieliśmy zaproponować”. Wychodzi fajnie i miło, … bo w miłym towarzystwie o wiele łatwiej podejmować decyzje:)
Wysyłać spamowe maile SMSy do znajomych, czy też nie?
Z jednymi dogadasz się w chwilę, inni natomiast potrzebują byś do nich zadzwonił, pogadał i zaproponował, że grają fajny film, że jest gorąco i może idźmy basen albo jeszcze coś innego. Jeżeli nie zaproponujesz, to nie tyle, że się będą gniewać, ale przy kolejnej rozmowie lub, gdy opiszesz to na logu będą mówili. O szkoda, że nie wiedziałem/wiedziałam chętnie bym się wybrała/wybrał.
I w takim miejscu powstaje u mnie dylemat czy słać spam?
Bo w sumie fajny znajomy czy znajoma, miło spędza się czas, więc z chęcią widziałbym ją, jego lub ich na wspólnym wypadzie, ale jak pomyślę o innych nie zainteresowanych to trochę mi głupio słać spamowego SMS-a lub maila. To, że jest głupio to jedno a drugie, że nie zawsze dostajesz feedback.
Kilka lat temu stosowałem metodę Googlowego kalendarza, który co poniedziałek i środa był uzupełniany wpisem „idziemy na saunę” wtedy to była mała kameralna sauna na ul Spadkowej 4 w Łodzi. Zaproszenie wysyłane do osób wtajemniczonych, czyli znających zasady, saunowania akceptujących obecność faceta i deklarujących „chętnie się kiedyś z Wami wybiorę”. Dla mnie to jednoznaczny sygnał, efekt tego taki, że po kilku seriach, zaniechałem wysyłania zaproszeń, bo efekt był mizerny. Osoby, które dołączyły, czyli Agata i jej koleżanka dołączyły po pierwszym mailu, po czasie pojawiła się Iza i Renata oraz Kasia, po czym feedback zupełnie ustał, żadnych „nowych” osób, ale deklaracje przy piwie, że owszem dalej są zainteresowane tylko czasu nie mają. Trochę się zdziwiłem, bo jak dostajesz maila z zaproszeniem na spotkanie i nieważne czy to sauna, kino czy zwykłe piwkowanie wypadałoby odpisać, nie dziękuję najbliższe 4 tygodnie mam zajęte a w poniedziałki o 19 zapisałem się już na fitness. Po jakimś czasie zaniechałem wysyłania zaproszeń, gdyż na spotkania wytworzyła się grupa stała i nie było sensu zaprzątać sobie głowy innymi:)
Dotąd nie wiem czy w niektórych przypadkach zainteresowanie osób było czysto kurtuazyjne i czy faktycznie były tak zajęte, że nie mogły odpisać …
Sam wyznaję zasadę, że jeżeli komuś deklaruję, że coś razem zrobimy i ta osoba ponawia zaproszenie, to staram się zawsze dać jakiś feedback, że tym razem nie, bo coś tam …. Kiedy wyrażenie mojego zainteresowania jest kurtuazyjne, a widzę, że zapraszający bombarduje mnie mailami czy SMS-ami, to grzecznie odmawiam. „Nie nie pójdę z Tobą na dyskotekę, bo nie tańczę i bym się męczył”, ale „na piwo do jakiegoś pubu to i owszem” to zazwyczaj rozwiązuje problem „spamowych zaproszeń na tańce”.
Wracając do meritum to, że każdy ma swoje życie swoje plany mimo podobnych zainteresowań nie gwarantuje, że grupa znajomych jest w stanie zorganizować sobie wspólną przestrzeń czasową. To w jakiś sposób powoduje, że jeżeli robisz spontaniczne wyjście do pubu, kina, kręgle czy bilard i nie chcesz iść tylko w 2 osoby musisz, więc zaprosić innych. Wiadomo nie wszyscy siedzą godzinami, na GG:) wysyłanie SMS-a do wszystkich też mija się z celem, Ja w książce mam ponad 500 kontaktów, z czego około 200 to osoby mieszkające w Łodzi i moi znajomi … pomijam kwestie kosztów wszak SMS y są teraz bardzo tanie. Chodzi też o feedback, wysyłając, SMS mail liczę na to, że odbiorca mi odpisze. Choćby to miało być „Szymczak, sorka piwko innym razem teraz wyrwałem lachona no i wiesz...” No wiem i rozumiem:) Dochodzi też kwestia tego ze ja i Sylwia zazwyczaj chodzimy gdzieś spontanicznie, o ile weekendowe wizyty w kinie czy na kręglach są w jakiś sposób zaplanowane i w przypadku kina determinuje je zawartość strony premiery.filmweb.pl ale już wyjścia na tygodniu są całkowicie spontaniczne. W książce telefonicznej i na mailu mam porobione grupy:
- znajomi sauna – dla tych, co się nie wstydzą :)
- znajomi kręgle – dla tych, co są wstanie wydać 70 zeta za godzinę dobrej zabawy :)
- znajomi basen – dla miłośników wody i aktywnego wypoczynku
- znajomi kino - dla tych, co nie wiedzą, co to Terrent :)
- znajomi piwo - z którymi lubię iść, na browarek
- znajomi do domu – których lubię zaprosić do siebie posiedzieć pogadać oglądnąć film etc. ..
przyznam, że czasem wysyłam SMS/mail z zapytaniem czy reflektują, bo właśnie się wybieram, choć zawsze mam wyrzuty sumienia jak poszło do więcej niż 5 osób :)
Aż się boję, co o mnie myślą, że jestem takim „koleżeńskim spamerem” :)
Ktoś powie, że do znajomych można zadzwonić zamiast wysyłania beznadziejnych maili czy SMS, można, ale wiadomo czy ktoś zdeklaruje się na 100% czy tylko wyrazi zainteresowanie. W przypadku piwa czy innego rodzaju spotkań może nie jest to kłopotliwe, ale kiedy idziesz na kręgle i może grać tylko 6 osób, czego 2 nie przyszły, bo głupio im było powiedzieć via telefon, że nie chcą. To trochę porażka, a SMS daje szybką możliwość bez rozmowy uzyskania potencjalnej listy zainteresowanych ( o ile odpiszą). Odpisujący pisząc nie, nie dziś nie musi się tłumaczyć nie czuje presji etc. Można by powiedzieć Piotrek masz dziwnych znajomych, ja tam ich lubię, ludzie są różni mają różne sprawy na głowie, a to, że czasami wkurzają cóż – ci najaktywniejsi dostają bana :) za swoje zachowanie :)
Zastanawiam się jak inni radzą sobie w sytuacji spontanicnych wyjść i chęci zaproponowania współuczestnictwa innym znajomym?
PS Przykład z tańcem jest czysto hipotetyczny
PS2 Tekst nie ma na celu nikogo obrazić, jeżeli jesteś moim znajomym i to czytasz i bierzesz to do siebie, znaczy, że masz coś na sumieniu, :) ale skoro jeszcze Ci tego osobiście nie wytknąłem to znaczy, że nie jesteś aż tak bardzo wkurzający :)
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±

Komentarze do wpisu "Nowy wymiar spamu":
1.
23 lipca 2009, 15:27:51
Ja mam to szczęście, że mam pewną grupę "pewniaków". SMS: "piwo?" odpowiedź szybka "pewno, wpadaj". ;) Do kina też łatwo zdobyć ludzi, na basen głównie z ojcem chodzę, bo on jedyny normalny jest. Tj. idzie na basen jak ja - żeby popływać, a nie się moczyć w dżakuzi czy pocić w saunie (bez obrazy, wiem że lubisz saunę).
Chociaż przyznam, ze ostatnio odzywa się we mnie dusza nerda, dzisiaj na przykład kupiłem sobie sześciopaczek Żywca Portera na wieczór i nie mam zamiaru nigdzie wychodzić.
2.
23 lipca 2009, 15:34:06
umnie z planowanymi wyjściami nie ma problemu, gorzej z takimi że jesteś juz na miescie albo sie zbierasz i myslisz głupio tak samemu albo we 2 i ślesz sms, to albo ci odpiszą, albo nie. odpisują zazwyczaj Ci co sie z nimi regularnie widuje :)
3.
23 lipca 2009, 15:35:26
no popływać w basenie dobra sprawa, tak samo jak pobiegać. Ja tem też wole konkretnych ludzi, idziemy pływać to pływamy tyle ile kto może, ja po kilku okrazeniach padam, ale to wina braku umiejętności :) Bo koncycję mam przecie ok :)
4.
23 lipca 2009, 15:36:30
Wtedy dzwonię i błagalnym tonem zbieram większą ekipę. Chociaż niestety nie mam zbyt wielu znajomych, którzy nadawaliby się do wyjścia do jakiegoś pubu, bo większość - ze względu też na wiek podejrzewam - po kilku piwach zaczyna mówić zdecydowanie za głośno. No i nie odpowiadają im moje klimaty (Iron Horse).
Dodaj komentarz: