PKP – tu kartą nie zapłacisz
PKP – tu kartą nie zapłacisz
Ostatnio na blogu żaliłem się na Pocztę Polską i jakość jej usług (dziś Rzeczpospolita pisze o tym, że na PP nie wiedzą gdzie leży Kosowo), marudziłem pierwszy raz na PKP i kolejny raz przy okazji opisywania zeszłorocznej wyprawy do Grzybowa na plażę naturystów tu i tu opisywałem jak to ciężko jest jeździć pociągami, zwłazwłaszcza, kiedyi się to sporadycznie - kilka razy w roku. Choć moje perypetie z PKP nie przebiją wrażeń koleżanki z krakowskiego oddziału Gazety to spróbują opisać ostatnie kkuriozum, z którymmiałem nieprzyjemność się zetknąć korzystając z usług PKP. Dla przypomnienia mamy XXI wiek, wiek elektroniki i cyfrowego/plastikowego pieniądza.

Dworzec PKP w Kołobrzegu
Leżąc na plaży w Grzybowie planowaliśmy z powrót do Łodzi - wszak każdy pobyt nad morzem kiedyś musi się skończyć -, stwierdziliśmy, że skoro musimy opuszczać naturystyczną plażę i wracać do Łodzi to zrobimy to pociągiem porannym o 10:23. Jadąc po bilety na dworzec PKP przeżyliśmy atak zapachów i myśleliśmy, że to już koniec niespodzianek na ów dzień. Nadzieje okazały się płonne.
Jak grzeczni turyści zawitawszy na dworzec PKP ustawiliśmy się w rządku, sprawdzając na telefonie czy na subkoncie mBankowym przypisanym do karty płatniczej mamy odpowiednią ilość gotówki na zakup dwóch biletów na trasie Kołobrzeg – Łódź, sprawdziłem i kasa nie wyparowała uff. Stoimy, więc grzecznie 15 minut, 20 minut kolejka leniwie się przesuwa do przodu.
W pewnym momencie Sylwię oświeciło ze może warto by sprawdzić czy transakcje karta płatniczą są realizowane, ja oczywiście podważyłem jej zwątpienie przypominając, że rok temu w tym samym okienku na ten sam pociąg kupowaliśmy bilety i płaciliśmy kartą. Sylwia jednak podeszła do okienka i wróciła z miną, która oznaczała totalny stan zirytowania, ot typowy dla niej mega wkurw … Przez zaciśnięte zęby cedziła różnorakie epitety pod kątem PKP, przyznam się, że mi też się udzieliło. Po chwili jednak okazało się, że na dworcu stoi bankomat WBK, Sylwii zaciśnięte zęby jakby nieco się poluźniły, przez chwilę widziałem chyba nawet błysk w oku. Minutę później podchodzi do mnie i mówi, coś, co w wolnym tłumaczeniu można przekazać jako „chodź, idziemy kurwa, bo normalnie jak w średniowieczu, kasa nie obsługuje kart płatniczych, a jedyny bankomat na dworcu zjebany …. Idziemy wypłacić pieniądze w innym”. Oczywiście nie jest to cytat dosłowny a tylko luźna wariacja tego, co powiedziała.
Szczerze bałem się o jej stan uzębienia, gdyż ucisk jej szczęk bił chyba wszelkie rekordy pośród istot ziemskich. 25 minut poszło w tak zwane pi...du, na szczęście bankomat jest blisko dworca i po niecałych 10 minutach byliśmy ponownie na dworcu i ponownie ustawiliśmy się w kolejce.
Tym razem zeszło około 40 minut, bilety kupiliśmy, bałem się o panią w kasie, czy Sylwia nie zrobi jej krzywdy, albo zapomniała o swoim wkurzeniu albo w międzyczasie złagodniała. W każdym razie kasjerka przeżyła, ba nawet nie usłyszała, żadnej uwagi.
Sylwia czasem powtarza pewną sentencję „... gówna się nie rusza...” i chyba tutaj owa sentencja miała zastosowanie.
Kto mógł się spodziewać, że kupując bilet na dworcu PKP w jednej z najbardziej obleganych miejscowości wypoczynkowych, nie będzie można za ów bilet zapłacić kartą, dodajmy mamy XXI wiek. Kto by się spodziewał, że jest to zamierzone i świadome działanie PKP, nie była to awaria.
Czyżby prowizje i opłaty za płatności kartami były tak duże, że PKP nie chce ich płacić i dlatego rezygnuje z obsługi takich płatności. Przypomina mi to trochę takie komunistyczne myślenie, pasażerowi zależy, to pasażer kupi bilet w taki sposób jak mu sprzedamy. I tak dobrze, że wywiesili kartkę, nasza wina, że zauważyliśmy ją tak późno, ale i tak uważam, że na takiej stacji powinni obsługiwać płatności kartami. Kołobrzeg to stacja początkowa wielu kursów, więc teoretycznie zawsze można kupić bilet przed odjazdem i zapłacić gotówką. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie przesiadam się na jakiejś dużej stacji i chce kupić nowy bilet i nie mogę zapłacić karta tylko muszę szukać w obcym mieście bankomatu.
Ciekawią mnie powody takiej decyzji w podejściu do klienta, wydawało mi się, że takie firmy mają w swoich planach ułatwianie życia swoim klientom, ale jak widać, po co …
PKP widocznie tak działa, rok temu mieliśmy kiepskie warunki podróżowania z Łodzi do Kołobrzegu, powrót natomiast rewelacyjny, tak w tym roku skoro tam jechało się rewelacyjnie i z powrotem też to PKP postanowiło zepsuć wrażenie pośrodku:)
fotka by pladys na licencji CC
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±
Komentarze do wpisu "PKP – tu kartą nie zapłacisz":
1.
11 sierpnia 2009, 06:42:19
A mnie jeszcze zainteresował wyjątkowo duży napis, że po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględniają. Ja nie rozumiem sprzedawców, którzy coś takiego wypisują. Czy oni naprawdę myślą, że klient jest naiwny i nie wie, że zawsze ma prawo do reklamacji?
Czyli jakby mi sprzedała bilet do Warszawy na złą godzinę, a ja zorientowałbym się dopiero po 15min to prawa do reklamacji nie mam? Śmieszą mnie takie sklepy zawsze. ;]
2.
11 sierpnia 2009, 10:50:47
WIesz w zakresie praw konsumenta nasze społeczeństwo nie jest do końca świadome, więc taka karteczka pewnie zbiera swoje żniwo. A może chodzi o to, że jak coś zauważysz to musisz stać w kolejce jeszcze raz ?
Z tego co wiem to PKP po 2 zmianie biletu, przebookowanie na inną trasę/ inny dzień każe sobie już płacić, pierwsza zmiana jest za free.
Swoją drogą takimi wywieszkami powinien z Urzędu zajmować sie UOKIK, takie same wywieszki wydywałem na Poczcie Polskiej
3.
11 sierpnia 2009, 11:41:10
Heh, skąd ja to znam ;) Piszesz o Kołobrzegu, a wiesz, co dzieje się w Helu? Dojeżdzają tam pociągi InterCity z Warszawy, Krakowa, Lublina i Bóg wie, skąd jeszcze, a dworzec, nie dość, że niezadbany, to z czynną tylko jedną kasą, która -- oczywiście!-- nie obsługuje transakcji kartą. Oto Polska właśnie.
4.
11 sierpnia 2009, 11:44:44
Mnie zdziwiło to, że rok temu można było normalnie płacić, a w tym roku nie ;(
5.
11 sierpnia 2009, 16:37:08
heh- największe kuriozum jakie widziałem na PKP to pociąg bezpośredni Kraków - Łeba na który nie ma miejscówek. Notabene pociąg reklamowany jest jako dedykowany dla rodzin - już widzę jak zabieram córkę, żonę - i wsiadamy do pociągu po to by przez 9.5h postać na korytarzu.
I nie - nie pomyliłem się - 9.5h i to nie z Krakowa ale z Warszawy... Warszawa <-> Łeba czas przejazdu 9.5h.... pociąg bezpośredni... brak miejscówek... -> no jak to zobaczyłem to myślałem że coś źle przeklikałem - ale nie, każdy może sobie sprawdzić.
6.
11 sierpnia 2009, 16:41:41
kidzior ten którym ja jadę jedzie z Rzeszowa, przez Kraków, Kutno aż do Kołobrzegu i też nie ma miejscówek, są jedynie kuszetki rok temu moja trip wyglądała tak jeden wagon I klasy w pociągu jadącym przez całą Polskę. Od Kutna do Piły staliśmy jedną nogą w pierwszej klasie. Tym razem też był 1 skład I klasy, ale mniej ludzi jechało i prawie bez problemu udało się usiąść :)
7.
11 sierpnia 2009, 16:50:15
tylko wiesz - jest jedna różnica, ja już "dzieciaty" jestem - nie idzie się zdecydować na przejazd koleją jeśli samochodem jesteś na miejscu w 5h (jadąc stałym tempem 90+ i ruszając o 2 w nocy gdy ruchu nie ma) - kładąc dziecko w foteliku i mając czas w między-drodze na rozprostowanie nóg.
Nawiasem mówiąc swojego czasu ktoś pisał też o innej sprawie - na stacji PKP była możliwość płacenia kartą ale gadzior (to urządzenie na które się wklikuje pin) nie przechodził przez otwór w szybie kasy - i albo trzeba było płacić gotówką albo musiałeś podać pin do swojej karty naburmuszonej personie :)
8.
27 sierpnia 2009, 12:04:40
Z kartami może być tak dodatkowo iż jak dobrze widzę po zdjęciu jest to okienko PKP PR, a rok temu mogło być to okienko PKP IC, a tam już można płacić kartą :D
9.
27 sierpnia 2009, 12:36:27
@SpeX też tak pomyślałem, ale w rozmowie z koleżanką upewniłem się, że rok temu stalismy w tej samej kolejce. Co do PKP IC nie patrzyłem czy przy ich okienku można płacić kartą :)
10.
27 sierpnia 2009, 17:16:40
Kolejka mogła być ta sama, okienko mogło być te same, ale jego operator był już inny. Tak więc poza naklejkami takie okienko od IC niczym się nie różni.
11.
10 listopada 2009, 15:18:21
Płatnicza dziura w wielkim mieście
Jest sobie w Polsce takie miasto, niektórzy kojarzą je z dziećmi w beczkach, inni z łowcami skór, a jeszcze inni ze wspaniałą architekturą, nowymi technologami etc. Niebawem może się to zmienić i Łódź będzie kojarzona z wielką (16 me[...]
12.
27 lipca 2010, 09:49:10
"W każdym razie kasjerka przeżyła, ba nawet nie usłyszała, żadnej uwagi.
Sylwia czasem powtarza pewną sentencję „... gówna się nie rusza...”" - bardzo nieładnie, co Pani kasjerka jest winna, to nie od niej zależy. Czasem warto się zastanowić co się napisze.
Dodaj komentarz: