Lepsza wersja człowieka – Surogat
Sobotni wieczór, więc nie mogło być inaczej niż wizyta w kinie Cinema City w łódzkiej Manufakturze. Tym razem padło na zapowiadany od dawna i bardzo intensywnie promowany film Surogaci.

Strasznie lubię filmy z Bruce Willisem, więc nie mogło być tak bym nie widział kolejnej produkcji z jego udziałem, zwłaszcza, że Film był szeroko promowany na portalach społecznościowych, można było wygrać zaproszenia do kin na pokazy Surogatów. Szeroko zakrojona akcja promocyjna ma szansę na powodzenie gdyż kino w sobotni wieczór było wypchane niemalże do ostatniego wolnego miejsca. Przybyli studenciki z akademików mówiąc, że na taki film to tylko w kinie.
Kim są Surogaci?
Jednym zdaniem, Surogaci to lepsza wersja ludzi, w czasach, gdy technika rozwinęła się tak bardzo, że ludzie zamknęli się w swych domach a ich egzystencję prowadzą maszyny. Surogaci to twory zaawansowanej technologii, są odbiciem swych ludzkich protoplastów, odbiciem znacznie lepszym doskonałym wręcz. Urzeczywistniają marzenia o posiadaniu drugiej tożsamości, Surogaci są zawsze młodzi, wysportowani, są tym, czym ludzie by chcieli być, ale nie mogą gdyż ogranicza je ich człowieczeństwo ich natura.
Kanwą filmu był komiks „The Surogatorerator’s Manual” autorstwa Roberta Vendittiego, który to powstał na bazie doniesień medialnych oraz lektury książek na temat ludzi uzależnionych od swych internetowych tożsamości. Autor komiksu wyobraził sobie, co mogłoby się stać, gdybyśmy mieli do dyspozycji prawdziwe sobowtóry, doskonalsze od nas samych pozbawione ludzkiej niedoskonałości. Jego wyobrażenie biegło w kierunku utraty ludzkiej osobowości, na rzecz maszyny, która to będąc tworem chirurgii plastycznej realizuje ludzkie pragnienie o wiecznej młodości.
Nowy, koszmarnie wspaniały świat
Mogłoby się wydawać, że skoro maszyny przejęły część naszych obowiązków (chodzą za nas do pracy, zarabiają pieniądze) to życie ludzi stało się lepsze, otóż pozornie. Wprawdzie ludzie w roku 2017 ( w komiksie 2054 r.) nie pracują, a w większości zadań wyręczają je ich surogaci (każdy obywatel ma swojego surogata) ale surogat to tylko maszyna, która musi być sterowana, a sterującym jest jego właściciel, który to leżąc w specjalnym fotelu steruje poczynaniami swojego robota.
Ludzie nie wychodzą, na zewnątrz, żyją jak w klatkach ograniczając swoja egzystencję do sterowania maszynami. Brzmi to jak ziszczenie się najstraszliwszego scenariusza mówiącego o tym, co się może zdarzyć wskutek niepohamowanego technologicznego rozwoju.
W oczach reżysera Jonathana Mostowa
Surogaci pełnią w pewnym sensie podobną funkcję jak dziś komputery i telefony komórkowe. Uwalniają nas od niedogodności codziennego życia. A jednocześnie przecież bardzo je komplikują. Powodują, że miłość czy człowieczeństwo, te najistotniejsze wartości, gubią dawne znaczenie, mogą wręcz ulec zatarciu
Co robi Bruce Willis?
Oczywiście to, co zawsze i to, co robi najlepiej, mianowicie ratuje świat:)
Tym razem ratowanie świata polega na stawieniu czoła cyber rzeczywistości. Postać grana przez Willisa po stracie swojego surogata, zaczyna zastanawiać się nad sensem surogacji, bohater chciałby wyjechać z żoną na urlop, ale bez maszyn, chciałby być tylko z nią. Niestety, żona agenta Greer'a utraciła już swoją tożsamość i całe jej życie realizowane jest przez jej własnego surogata.
Wiele mówiący jest widok agenta Greer'a który jako człowiek wychodzi na miasto a dookoła same maszyny. Wtedy uświadamia sobie to ile stracił. Na końcu oczywiście podejmie najlepszą dla ludzkości decyzję, wyzwalając ją.
Surogat Willlisa jest niemal klonem Willisa z czasów serialu „ Na wariackich papierach”.
Film daje do myślenia, skłania do zadania sobie pytania jak otaczająca nas technologia odziera nas z człowieczeństwa i uzależnia nas. Czy i my kiedyś będziemy prowadzić wojny z robotami w obronie ludzkiego pierwiastka na ziemi?
Film Surogaci oczywiście polecam, polecam również zapoznanie się z pressbookiem, foto zajumane z oficjalnej strony filmu.
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±

Komentarze do wpisu "Lepsza wersja człowieka – Surogat":
1.
28 września 2009, 08:00:12
Również byłem na filmie w sobotę i zupełnie mi się nie podobał. Scenariusz mocno naciągany, wiele rzeczy pomijanych, a inne nie trzymają się kupy (dlaczego wszyscy surogaci z całego świata są kontrolowani z jednej piwnicy w kwaterze FBI?). W kilku "strasznych" czy "emocjonujących" momentach w filmie zamiast się bać, czy cokolwiek, śmialiśmy się ze znajomymi. Lubię Willisa, lubię filmy z nim. Moim zdaniem, ten film tak jak i "Szklana pułapka 4.0" był marnym filmem niestety.
2.
28 września 2009, 12:55:45
Na seansie na którym ja byłem nikt nie wychodził :)
Ale fakt fabuła mogła wykraczać poza zdolności percepcji. Ja aż tak mocno nie analizowałem czemu piwnica FBI ma takie znaczenie, ale wiesz to jest Ameryka i FBI no i przyszłość. A wszyscy wiemy, że Amerykanie mają najlepszą wizję świata :)
3.
28 września 2009, 21:18:25
Surogaci czyli globalny flashmob
Albo jak Bruce Willis po raz kolejny uratował świat. Oraz jak wyglądają aktorzy bez makijarzu. (No prawie, bo Rosamund Pike może była dodatkowo charkteryzowana bo miała dokładaną bliznę na brwi/skroni.) Chociaż nieco sztywny Bruce z gład[...]
Dodaj komentarz: