Student dowiaduje się ostatni
Można powiedzieć, że mam wieloletnie doświadczenie w studiowaniu, ale i inni znajomi, którzy studiowali tyle ile trzeba tez potwierdzą tezę z tytułu.
Zawsze było tak, że student ostatni dowiadywał się o kolokwium (co wynika z tego ze kolokwium ogłasza wykładowca), ostatni wiedział o zakresie materiału do egzaminu i że całki też obowiązują i synteza polimerów też …
foto zajumane ze strony Wydziału Fizyki i Informatyki Stosowanej
Ostatnio modne stało się wycofywanie uprawnień do kształcenia na poszczególnych kierunkach w różnego rodzaju placówkach czytaj Wyższych Szkołach Lansu i Balansu. Po tym jak Państwowa Komisja Akredytacyjna negatywnie zaopiniowała możliwość kształcenia na Akademii Humanistyczno Ekonomicznej (wcześniej WSHE), przyszedł czas na informatykę na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Łódzkiego, o czym rozpisuje się na łamach dzisiejszej Gazety Wyborczej kolega Marcin (screen).
Studenci oczywiście nic nie wiedzą, bo student zawsze dowiaduje się na końcu tak było i będzie, wszelkie zmiany dotyczące studentów były od zawsze wprowadzane z pominięciem tychże. Bo oczywiście nie liczę lizodupów z wszelkich Rad Wydziałów i Rad Samorządów i innych studenckich organizacji, których zadaniem w głównej mierze nie jest pomoc studentom a dbanie o własną dupę i dobre układy z kadrą wykładowców. Nie od dziś też wiadomo, że wykładowcy przychylniejszym okiem spoglądają na aktywistę studenckiego z brakami w wiedzy niż na zwykłego studenta o małym rozumku :). Ale to taka dygresja, bo aktywiści zawsze się gdzieś wkręcą, czy to do Marszałkowa, czy też na inne posadki urzędnicze i zazwyczaj jako pierwsi mają wiedzę o problemach uczelni, ale czy się nią dzielą ?.
Nic się nie zmienia
W artykule z Gazety, redaktor przytacza wypowiedź studenta z piątego roku, który budzi się teraz z ręką w nocniku, bo mogą mu zamknąć kierunek, na którym studiuje. Chyba lepiej by jednak tego magistra nie zrobił, bo skoro studiuje na uczelni już 4 lata i nie zauważył, że pracujący na tym wydziale to ci sami ludzie, którzy pracowali 4 lata wcześniej, w głównej mierze doktorzy albo profesorowie (z innych dziedzin np. fizyka) to chyba z tym studentem coś nie tak. Ja swoją długa przygodę z ówczesnym Wydziałem Fizyki i Chemii rozpoczynałem w 1998, po jakimś czasie pojawił się tam kierunek informatyka ( a może był od zawsze?), Ci sami doktorzy chemii i fizyki, którzy w owym czasie wykładali sieci komputerowe czy programowanie w C i C++ wykładają obecnie. Może któryś z nich dorobił się profesury, ale nie wiem …
Oczywiście brak tytułu doktora informatyki nie umniejsza wiedzy tym wykładowcom, dzięki ich pasji już w początkowej fazie studiów spotkałem się z rozwiązaniami Novella, które ponownie mogłem zobaczyć kilka lat później w Gazecie. Pasja wykładowców z Fizyki to jedno a PKA kieruje się papierkami, a tych niestety brak.
Skoro ja widzę, że niewiele zmieniło się w kadrze nauczającej informatyki to chyba tym bardziej brak zmian powinien zauważyć bądź, co bądź, ale żywotnie zainteresowany swoją edukacją student.
Nie opłaca się
Nie jestem pewien, bo pamięć już nie ta, ale to chyba nie pierwszy przypadek, gdy UŁ walczy o prawo nauczania informatyki na Wydziale Fizyki, kilka lat temu też była podobna sytuacja. Nie jestem też pewien jak teraz wyglądają przepisy dotyczące możliwości kształcenia na danym kierunku, kiedyś był wymóg, co do ilości profesorów i doktorów w danej dziedzinie by można było prowadzić rekrutację na danym kierunku. Na wydziale, o którym mówimy, doktorów i profesorów jest pełno, lecz dziedzina, z której mają tytuł to nie informatyka i tu chyba leży tzw. „pies pogrzebany”. Nie znam wielu informatyków, którzy po skończeniu studiów magisterskich czy inżynieryjnych planowaliby dalszą edukację (doktorat etc.), zazwyczaj znajdują dobrze płatną pracę o wiele lepszą niż pensum na uczelni. Stąd też brak odpowiedniej kadry, no i nie oszukujmy się informatyka na takim wydziale różni się nieco od informatyki na Wydziale Matematyki i Informatyki, przy całym szacunku dla pasjonatów z ul. Pomorskiej.
Studenci nie ma się, co obawiać, pani dziekan Kucharczyk to zawsze była miła i prawdomówna kobieta, jeśli obiecuje Wam na łamach prasy, że wszystko będzie ok to tak będzie, ale nie zwalnia to Was z tego by interesować się życiem Wydziału. Macie wszak waszych przedstawicieli w Radach Wydziału w Samorządzie studenckim, czy to do nich nie powinno należeć dbanie o to byście byli odpowiednio poinformowani, pamiętajcie o tym, kogo wybraliście (głosowaliście?) i rozliczcie ich przy najbliższej okazji.
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±

Komentarze do wpisu "Student dowiaduje się ostatni":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: