Jesteśmy uzależnieni
Mały wywód na temat seksu uzależnienia i postępu technologicznego a w tle socialmedia.
Ciągły bieg cywilizacyjny, technologiczny i rozrywkowy zastawia wiele pułapek na ludzi otwartych na nowości, na informacje. Doszło do tego, że ciurkiem wytwarzamy mniej lub bardziej sensowny stream informacji i taki sam lub większy przyswajamy, skutkiem oczywiście jest uzależnienie, takie czy inne. Jedni uzależniają się od ulubionego serialu i śledzą 4 milionowy odcinek „Mody na sukces” inni uzależniają się od świata gier, jeszcze inni od szeroko rozumianego Internetu i serwisów społecznościowych, quizów i gier na Facebooku. To straszne, a niejednokrotnie normalne, w pogoni za wiedzą za informacją ślęczymy przed monitorem komputera notebooka czy innego urządzenia z dostępem do sieci Internet i czytamy i piszemy. Niektórzy próbują się leczyć, robić sobie odwyk od komputera od sieci, ale jak tu skutecznie odciąć się od tego skoro każdy nowy telefon ma przeglądarkę Opera Mini, a sieci komórkowe obniżają cenę pakietów internetowych, zmieniają ich naliczanie na korzystniejsze. Jest też Opera Turbo, która jeszcze bardziej zmniejsza ilość przesyłanych danych, przez co możemy więcej czytać więcej pisać za jeszcze mniej, prawda, że kuszące?

Sedesowe Twittnięcia
Stream mediów elektronicznych otacza nas wszędzie, nawet w „wychodku” na prowincji, jeśli zabierzesz ze sobą swojego iPhone a na nim masz aplikację do Facebooka, do Twittera czy choćby swojskiego Blipa, zapewne masz też przeglądarkę, więc nic nie stoi na przeszkodzie by oddając się czynnością przyziemnym wejść na chwilkę w świat informacji. Informacje w pracy, w domu w drodze do domu, na randce, na spotkaniu dosłownie wszędzie. Ja też mam z tym problem, lubię czytać i czytam dużo ilość produkowanej treści staram się ograniczać, ale z przerażeniem spoglądam na statystyki mojego GReadera, a do tego dochodzi nieujarzmiony stream z Blipa serwisy takie jak Gazeta.pl czy wszelkie inne opiniotwórcze, do tego blogi. Czasami mam wrażenie, że to, co przeczytałem mogłem sobie odpuścić, wyjść na balkon po haust świeżego powietrza zamiast kolejnej informacji prasowej, pewnie było by to z pożytkiem dla zdrowia.
Ale wszyscy pochłaniamy więcej informacji, nawet ci, którzy nie są zafascynowani nowymi mediami, choć z podziwem patrzę na wyjątki wśród moich znajomych, którzy pocztę sprawdzają raz dziennie albo i rzadziej, na serwisach społecznościowych bywają od wielkiego dzwonu, poświęcają 20 minut by zrobić rozeznanie w komciach na Naszej Klasie i im starczy. Na sugestię by sobie coś wygoglali, odpowiadają, że nie mogą, bo są przecie w tramwaju, nie zdają sobie sprawy, że mogą to zrobić na telefonie albo nie jest to tak ważne by po niego sięgnąć …
Blip po seksie
Wszyscy nałogowcy się jakoś bronią, zazwyczaj w taki sposób, że lubią to, co robią i że to nikomu nie szkodzi. O ile szkodliwość nałogu w przypadku narkotyków, alkoholu, papierosów jest dość oczywista tak nałóg internetowo-informacyjny kogoś o ustalonej pozycji zawodowej czy materialnej nie budzi tyle wątpliwości. No może poza najbliższymi,
bo najbliżsi zawsze zauważa ze za dużo siedzisz przed kompem, ze za dużo grasz, nie jedna żona spakowała walizki swojemu lubemu za to, że po nocy po ciężkiej pracy siedzi i gra lub czatuje, a na spacer z dzieckiem nie miał czasu.
Człowiek sam z siebie sporadycznie zauważy swój problem w tej materii, najlepszym miernikiem są bliscy i rodzina, jeśli zaniedbaliśmy relacje z najbliższymi osobami w wyniku mniejszego czy większego nałogu to jest to sygnał, że robi się poważnie.
Ostatnio w sieci pojawił się artykuł „Po seksie chętnie korzystamy z Twittera i Facebooka" i jego tytuł jest chyba kwintesencją tego, co z ludźmi robi uzależnienie, seks nie od dziś jest fajny, no może w czasach pierwotnych był mniej fajny, kiedy gra wstępna równała się z przyłożeniem kobiecie maczugą i zaciągnięcie jej za włosy do jaskini na legowisko. Ale o ile gra wstępna zmieniała się na przestrzeni wieków o tyle czas „po seksie” pozostawał niezmienny, choć zależny od wrażliwości faceta. Było to albo dalsze przytulanie się, albo odwrócenie się na drugi bok i zaśnięcie po orgazmicznym spełnieniu. Dziś mamy czasy socialmedia i pierwszą reakcją po miłym bara bara mamy status na Twitterze czy Facebooku, moim zdaniem to chore.
Sam spędzam wiele godzin przed monitorem na surfowaniu, czy mam problem? Pewnie jak większość ludzi jakiś problem mam, może powinienem przyswajać mniej informacji albo przeznaczać na ich przetworzenie mniej czasu, zresztą ograniczam stream, który do mnie dociera, obserwowani nie są obserwowani na bieżąco, tzw. ciekawe linki i tak wcześniej czy później wypłyną na jakimś blogu, jedyne, co śledzę na bieżąco via Blip to relacje z konferencji branżowych. Mimo zastosowanych pewnej samokontroli i próby okiełznania streamu, co może sugerować przyznanie się do walki z problemem wiem jedno daleko mi do takiej sytuacji, że tuż po seksie chwytam w dłoń laptopa i loguje się na serwis społecznościowy by o tym napisać lub napisać cokolwiek.
Tak odejść od kobiety, która potrzebuje bliskości, mówimy oczywiście o poważnym związku a nie przelotnym seksie, zresztą i w poważnym związku czasem nie ma czasu na przytulanie się, bo seks był przed pracą, a szefa nie będzie interesowało ze ktoś ma nogi z waty i chciał jeszcze chwilkę poleżeć …
Jeśli w dojrzałym związku gdzie ludzie nie muszą się spieszyć po zbliżeniu oddają się niemal natychmiast Blipowaniu to to jest zanik jakiejkolwiek więzi międzyludzkiej, z czasem pewnie doprowadzi do rozpadu związku.... Bo nie wyobrażam sobie by kobiety i faceci traktując się w ten sposób długo ze sobą wytrzymali...
Taki smutny znak czasów i postępu cywilizacyjnego.
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±

Komentarze do wpisu "Jesteśmy uzależnieni":
1.
15 października 2009, 22:59:08
Na własne życzenie przenosimy swoje życie do Matrixa ;)
Pozdrawiam radośnie,
Orest
2.
15 października 2009, 23:07:44
Orest, nawet w reklamach ( Nokia N97) przekonują nas że życie toczy się online :), mam nadzieje że seks dalej pozostanie "oflajnowym" :)
3.
16 października 2009, 01:14:37
widział: http://xkcd.com/333/ ?
4.
16 października 2009, 01:16:00
nie, nie widział :)
5.
16 października 2009, 10:46:20
Neostrada namawia nas do zwiedzania świata sprzed komputera, Cyfra+ przeżywania emocji na kanapie przed TV... Już kiedyś widziałem kostium, w który człowiek się ubiera, podłącza go do komputera i można uprawiać seks przez internet.
Na szczęście każdy z nas ma jeszcze wybór "jak, gdzie, z kim/czym?" :D
Pozdrawiam radośnie,
Orest
6.
18 stycznia 2012, 00:34:07
Teraz, gdy rośnie popularność tabletów jeszcze łatwiej będzie je zabierać ze sobą do łóżka czy łazienki. Nałogowcom to zawsze wiatr w oczy ;)
Dodaj komentarz: