Podpisujesz swój znicz?
Cmentarne zwyczaje, czyli co mnie dziwi.
Wczoraj było Wszystkich Świętych, większość katolików pojawiła się na grobach swoich bliskich, pojawili się też niewierzący na grobach swoich bliskich, którzy też byli ateistami. Ale ja w sumie nie o tym. Nie przepadam za tym świętem, głównie dlatego, że robi się coraz bardziej komercyjne. Ale mimo to uzbrojony w kilkanaście zniczy i zapałki pojechałem późnym wieczorem na groby bliskich, uniknąłem tłumu i wścibskich oczu.

Zniczowy wyścig szczurów
Przeraża mnie, gdy widzę wyścigi, kto kupi większy wieniec, wiązankę czy też czyj znicz będzie się dłużej świecił. Wiadomo, że branża musi zarobić więc kwiaty, znicze, wiązanki, wazony etc. ale Będąc kilka razy w tym dniu na łódzkim cmentarzu z przerażeniem obserwowałem to co się dzieje. Pomijam walkę o najlepsze miejsce by sprzedaż zniczy i kwiatów przyniosła największy zysk, to nawet normalne, że ktoś chce maksymalizować swoje zyski. Ale sprzedaż piwa, kiełbasek hot-dogów w okolicy cmentarza? Dla mnie dziwne, choć wiem, że są kraje gdzie nad nagrobkiem pije się alkohol, ale w naszym kręgu kulturowym chyba nie jest to praktykowane (poza Cyganami ?). Straszynie mnie taki widok zniechęca, cieszę się, że na mojej rodzinnej prowincji taki widok długo nie zagości.
Podpisujesz swój znicz?
Roznosząc i zapalając kolejne znicze odwiedziłem groby moich dwóch pedagogów, niestety obie panie odeszły w tym roku, a wiele im zawdzięczam. Oddając im cześć zauważyłem kilka zniczy, które były podpisane, jedne bardziej dyskretne inne mniej dyskretnie, powiedziałbym, że sposób ich podpisania nie był w ogóle dyskretny. Jedne miały bilecik z logiem jakiejś nauczycielskiej organizacji inne z wielgaśną kartką (A5) opakowaną w koszulkę od segregatora i przymocowane do znicza. Moim zdaniem dość tandetne, bo idąc na grób kogoś, komu z kim się pracowało, czy oddając hołd nauczycielowi wcale nie trzeba się podpisywać, zmarli myślę, że wiedzą kto im zapalił świeczkę i chyba nie ma potrzeby robienia cyrku i podpisywania się. Często na pogrzebach widuje się wieńce z podpisem „kochanej cioci Marysia jakaś tam” też obciachowe, ale taki wytworzył się zwyczaj. Podpis na zniczu to dla mnie nieakceptowalna, kiczowata nowość, brak kultury i szukanie poklasku.
Co wy sądzicie o straganach ze spożywką koło cmentarzy i podpisywaniu zniczy i wiązanek?
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±

Komentarze do wpisu "Podpisujesz swój znicz?":
1.
02 listopada 2009, 22:40:17
Sądzimy, że jak ktoś chce to niech podpisuje, jak nie chce to nie podpisuje. Ot sprawa niezbyt interesująca.
2.
02 listopada 2009, 22:53:52
Mnie to zaintrygowało, nigdy bym nie wpadł na pomysł by podpisywać znicz, Bo po co, by rodzina zmarłego widziała że kupiłem, że byłem, by się chwalić ?
3.
02 listopada 2009, 23:48:25
Ja akurat myślę, że zmarli nie wiedzą kto im zapalił świeczkę bo są zmarli i niewiele mogą się już dowiedzieć. Traktuję zapalanie znicza raczej jakie pamięć, która jest potrzebna mnie bo zmarłemu to już raczej nic nie pomoże.
Chociaż z drugiej strony takie podpisywanie to dobry sposób na złodziei. Kto kupi powtórnie podpisany znicz?
Chociaż chodzi zapewne o pochwalenie się rodzinie zmarłego, ale tak naprawdę to pierwsze słyszę o takich praktykach. Nie spotkałem się jeszcze z podpisanym zniczem.
4.
02 listopada 2009, 23:58:25
Ławki w kościołach też opłacają i podpisują. Przykręcają tabliczki, aby nie siadał ktoś przypadkowy. Prostactwo czai się wszędzie. To przecież nasza Ojczyzna.
5.
03 listopada 2009, 00:23:19
A ja nie widzę problemu jeśli dyskretnie podpisują się organizacje, do których należał zmarły.
Wszak to wyraz pamięci i pokazania, że osoba zmarła była członkiem jakiejś społeczności. Dla mnie to normalne, tak samo jak proporce na pogrzebie.
6.
03 listopada 2009, 00:29:13
W naszym kręgu kulturowym, oprócz palenia ognisk dla zmarłych (zwyczaj pozostał w postaci zniczy - to nie jest chrześcijański zwyczaj) składano im również pokarm. Podobno do XX wieku jeszcze się to w Polsce zdarzało.
A te podpisane znicze, to może ochrona przed kradzieżą?
7.
03 listopada 2009, 00:29:56
To całe misterium z Dniem Umarłych jest niezbędne dla podbudowania EGO jeszcze żywych i kasy sprzedających gadżety typu znicze, czy chryzantemy. Żywy często leży we własnych odchodach a bliscy po kolei odchodzą z kręgu odwiedzających i pomagających. Po zgonie delikwenta, raptownie wzrasta miłość do niego.
Czyżby dlatego, że raczył zemrzeć?
8.
03 listopada 2009, 01:25:06
@lambchop Chodziło mi o to że w świecie poza tym swiatem dusza etc. Wiem że nie wszyscy na Joggerze są katolikami więc starałem się uogólnić. Ale podejmując Twój tok rozumowania skoro zmarłemu ta kartka nic nie daje (nie widzi nie słyszy etc.) to po co podpisywać. Moze nie dokładnie opisałem jak one są podpisane, to nie jest jakiś flamastr tylko doczepiona kartka, tak jak się doczepia bilecik do kwiatów wysyłając kochance :) No i co do kradzieży, zwykle znicz się zapala więc jest okopcony etc. taki chyba cięzko by było sprzedać.
9.
03 listopada 2009, 01:32:44
@kkk u mnie na wsi jeszcze taka moda nie dotarła, a i w Łodzi w kościele w którym bywam nie widziałem, ale wierzę że ktoś w ramach prestiżu sobie fundnął taką ławeczkę z podpisem, ale IMO dziwne to jest, pomijam już fakt że ksiądz na coś takiego pozwolił (może sam zaproponował?). Ogólnie wiadomo zdanie na temat kleru i ich zachowań bywa różne, ale ławeczki z podpisami mi też się w głowie nie mieszczą, a ortodoksem katolickim nie jestem. Widząc na wsi szczególnie, pęd kobiet do zajmowania pierwszych ławek jestem skłonny wierzyć że mogły by sobie na wyłączność wykupić. Jeśli taka ławka/ tabliczka miałą by być formą podziękowania za datek na rzecz kościoła, ktoś włożył duzy wkład w odbudowę etc i jakaś tablica pamiątkowa, ale to i tak zwykle się robi na zasadzie "podziękowań dla parafian za trud odbudowy" etc.
10.
03 listopada 2009, 01:48:22
@HuBar Ale po co, po to by się pochwalić? O zmarłym liczy się pamięć i to ta którą ma się w sercu, taka pamięć na pokaz jest trochę dziwna. Bilecik od ZNP był dyskretny, ale inne to były płachty papieru. Wiesz proporce Straży Policji czy Wojska i oprawa pogrzebu to inna sprawa, zobacz jak by się okazało że ktoś był wyjątkowo aktywnyy należał do wielu organizacji i wszyscy by postanowili przyjść z zniczem i karteczką, to w końcu te znicze by się spaliły (papier + plastyk+ ogień_ stearyna). Spotkałem się z tym pierwszy raz, i trochę zabolało bo te osoby nigdy nie robiły nic na pokaz, były przeciwnikami pokazówek, a tu ktoś na grobie szopkę odstawia. ALe to moje zdanie, może wynika z braku obycia w tym temacie .... @Sigvatar Wiesz nie pamiętam jak było kiedyś opieram się na tym co działo się w mojej rodzinie, w mojej okolicy i to co widzę w Łodzi, nie znam dokładnie proweniencji palenia światłą na grobie, czy też składania kwiatów (takich a nie innych). W sumie to ciekawe i chętnie poczytam na ten temat. Co do ochrony przed złodziejami, tak jak pisałem wyżej, kartkę przyczepioną nitką mozna oderwać. W mojej okolicy jako ochrone przed hienami cmentarnymi stosuje się znakowanie bukietów kwiatów (sztucznych) za pomocą farby, lakieru do paznokci, czy zwykłej ziemi, tak by nie nadawało się do ponownego sprzedania. Swoją drogą to bardzo nieładnie zabierać coś z czyjegoś grobu. @kkk Jest takie powiedzenie "docenią Cię po smierci" i czasem ma to podwójny wydźwięk, tutaj niestety wychodzi z ludzi to ich prawdziwe ja. Czasem jest tak jak piszesz, czasem jest tak że po śmierci kogoś, inni przeglądają na oczy i budzi się w nich szacunek dla tej osoby, ale już jest za póxno by to okazać, by ta osoba mogła to odczuć. Cóż, życie i jego komplikacje.
11.
03 listopada 2009, 01:52:40
Widywałem owe podpisane ławeczki w poznańskim i w bydgoskim. Pewnie znalazły by się przykłady owej zaradności wiernych i gdzie indziej?
12.
03 listopada 2009, 01:55:01
Hmmm ciekawe, ale znasz detale? To były ławki "oddane" wiernym za ich dbałość na rzecz parafii czy też komercyjnie zakupione celem zasiadania w nich li tylko tym osobom, cos jak w teatrze Buffo w Warszawie ( jak kupił sobie miejsce Agent Tomasz z CBA).
13.
03 listopada 2009, 01:58:18
Wiesz co? A daj ty mi spokój z tą twoją drobiazgową dociekliwością, dobrze? Odwiedź dajmy na to Żnin, czy inne miasteczka, sam zbadaj temat. Będziesz miał o czym pisać.
14.
03 listopada 2009, 01:59:41
E tam aż tak ciekawy to nie jestem, ale jakby ktoś prowadził antyklerykalnego bloga to tematy w sam raz :)
15.
03 listopada 2009, 02:01:18
Nie jestem aż tak antyklerykalny, aby robić za reportera dla ciekawskich, żądnych sensacji antyklerykałów.
16.
03 listopada 2009, 02:18:29
Tak na marginesie, miałem kiedyś sąsiada o takim samym imieniu i nazwisku jak Twoje :)
17.
03 listopada 2009, 03:00:27
Czy twoje "miałem kiedyś sąsiada o takim samym imieniu i nazwisku jak Twoje", oznacza, że mam kupić sobie znicz? I podpisać?
18.
03 listopada 2009, 03:44:31
Nie, ot wcześniej w podpisie było kkk a ostatni Twój komentarz wpadł z Imieniem i nazwiskiem i zauważyłem tylko fakt, zupełnie nie związany z treścią notki, a słowo miałem ma sugerować że ten sąsiad już tam nie mieszka (nie wiem gdzie) ani ja na wsi już tez nie mieszkam stąd czas przeszły :)
19.
03 listopada 2009, 08:50:30
najgorsze imho są znicze z pozytywką O.o
20.
03 listopada 2009, 08:59:54
@Piotr: na wsiach często spotyka się "kupowanie" ławek. Taka babcia albo sołtys raz na rok składa proboszczowi ofiarę i w zamian dostaje fragment ławki na wybrane msze.
Jakiejś specjalnej filozofii w tym nie ma.
21.
03 listopada 2009, 10:40:09
@Podziemna całe szczęście takich nie widziałem :) @Marcin Kosedowski To miałem to szczęście że jednak na normalnej wsi z normalnym proboszczem dorastałem, może po prostu znak czasów.
22.
03 listopada 2009, 21:48:35
Ludzie podpisują znicze?? Na coś takiego bym nie wpadła. Też mnie denerwuje to co się stało z tym dniem. Szłam z bratem uliczką na Dołach. Tam hot dogi, gofry, wata cukrowa... Brat stwierdził, że brakuje tylko karuzeli i takiej muzyki jak na straganach... Straszna komercja.
Jeśli chodzi o podpisywanie wieńców pogrzebowych to tu jest jakaś taka głupia tradycja, ale ona mi nie przeszkadza. Moje ostatnie dwie były podpisane. Ale znicze? Ech... Tu liczy się chyba to co masz w duchu a nie to jak duży znicz kupisz. Chyba o to chodzi, co?...
23.
03 listopada 2009, 21:52:07
Pistacja dokładnie tak, widać inni (Ci co podpisują) uważaja inaczej.
24.
03 listopada 2009, 22:12:07
nie da się ukryć, że to święto straciło, o ile nie cały, to przynajmniej prawie cały urok, o ile urokiem nazwać to można..
Jedna wielka komercja obecnie i pokaz mody, niech rodzinka zobaczy jaką sobie ktoś tam "kieckę, kurtkę, albo i dres zakupił". Trochę szkoda, bo pamiętam jak dziś, choć raczej jeszcze młody jestem , jak z całą zgrają braci ciotecznych rozpalało się gasnące znicze, które były prawdziwymi zniczami, bez żadnych zakryć z grubymi knotami, palące się przez jakiś czas, a nie jak ostatnio usłyszałem: "dzięki olejowemu wkładowi znicz ten 5 dni palić się będzie".. dodatkowo znicze te miały ten swój charakterystyczny zapach, a wracając w nocy z daleka widać było po łunie gdzie jest cmentarz w okolicy. Dziś tego nie ma, dla mnie niestety. Choć kiedyś też nie przepadałem za tym świętem tak jak i teraz (za samym świętem, nie za pamięcią o zmarłych). Ale z tych dwóch opcji, kiedyś/dziś, to kiedyś ma w sobie więcej "klimatu"..
25.
03 listopada 2009, 22:17:47
Michał ja pamiętam jak wuj robił taki specjalny knot z sznurka foliowego, ten knot był taki jak te knoty w starych zniczach, lampki nie gasły nawet ptzy najsilniejszym wietrze, a plusem było to ze się człowiek nie ubrudził, bo tym knotkiem na kijku z daleka od zniczy stał
26.
03 listopada 2009, 23:27:27
Taki wynalazek byłby wtedy dla naszej "ekipy" zabójczy, wynudzilibyśmy się jak cholera:-) Tak to przynajmniej było co robić i nie marzło się tak, bo człowiek się ruszał:-) (Wiem, że to "trochę" nie zgodne z ideą tego święta, ale mając jakieś 10 lat dużo rzeczy postrzega się inaczej)
27.
03 listopada 2009, 23:40:51
Wynalazek wuja był bardziej dla niego, starszy pan z sporą nadwagą, więc dla niego gimnastyka nad grobem była męcząca, a i my wówczas również dzieci użyczaliśmy, była to jakaś nowość :)
28.
04 listopada 2009, 09:49:55
znicza nie podpisuję, ale moja mama piskiem marze po płatkach sztucznych kwiatów od spodu:D a poważnie mówiąc - zwykły sposób na złodzieja, bo tylko wtedy kwiaty nie giną...
29.
04 listopada 2009, 13:13:37
Swoją drogą to chamstwo by kraśc kwiaty z grobu i trzeba się uciekać do metod typu flamaster, lakier do paznokci etc ...
30.
04 listopada 2009, 13:20:48
Jakie znowu chamstwo? Złodziej to profesja opisywana odkąd człowiek nauczył się pisać. Okradano groby faraonów i innych królów, a teraz co popadnie. Złodzieje będą, dopóki będzie istniało jakiekolwiek stworzenie (i politycy, he, he!). Zwierzęta i ludzie kradną na potęgę! Kradną cudze życie, organy, świecidełka, tożsamość, a już nie długo będą podkradać cudze myśli. To może smutne, ale to się dzieje od zawsze. Czy warto się przejmować durnym lampionem? Miejsca pochówku, zwłaszcza te atrakcyjne, z punktu widzenia jeszcze żywych, też są podkradane.
31.
05 listopada 2009, 14:54:17
ja ten znicz postawiłem, Jarząbek, trener III klasy.
32.
05 listopada 2009, 15:38:55
Tak myślałem że to Jarząbka :)
Dodaj komentarz: