Wszystko powinno być online

No może poza seksem, ten „odgrywany” online ponoć nie dorównuje nawet temu najgorszemu w realu. Właśnie wróciłem z niezrealizowanych zakupów w markecie, towarzyszył mi nieodłączny przyjaciel każdego faceta, czyli Listonic, mimo to się nie udało. Zakupy robione w sposób tradycyjny mnie przerastają.

Zakupy w markecie
Foto na licencji CC

Nigdy nie lubiłem robić zakupów w markecie, wolałem wydać więcej i kupić w osiedlowym sklepiku. Pewnie z przyzwyczajenia, pewnie dlatego że zawsze było mnie stać, by wydać 50 groszy więcej na butelkę tej samej wody mineralnej, a może dlatego że wolałem czas robienia zakupów przeznaczyć na coś mi milszego kosztem tych kilkunastu złotych zaoszczędzonych na sprawunkach. Może dlatego, że łatwo się przyzwyczajam i zaprzyjaźniam i zapamiętuje rozkład półek w małych sklepach, tutaj pozdrowienia dla Pań z Kurczaczka i Studencika na łódzkim Lumumbowie, karmiły mnie przez wiele lat mojej bytności na tym osiedlu.

Nie dla mnie zakupy w markecie

Dziś uzbrojony w Listonic oraz kilka dużych toreb, gotówkę i bony Sodexo ruszyłem na zakupy, aplikacja wskazywała 64 pozycji, przewidywana kwota wydatków ok 500 złotych, planowany powrót taksówką. Bo w skład zakupów wchodziły takie pozycje jak duże opakowanie proszku do prania, pięć litrów wody mineralnej, czy kilka kilogramów cukru i szereg innych od chemii gospodarczej przez kosmetyki spożywkę, słodycze etc. Wiedziałem, że nie uwinę się z tym w półgodziny, zakładałem, że i cała godzina może okazać się niewystarczającym czasem. Spotkana przy wejściu patrzyła z politowaniem, Ty w markecie, chłopie pół dnia Ci zejdzie, tylko się uśmiechnąłem, bo wiedziałem że ma sporo racji. Nie znam tego sklepu, mimo że oddalony o 500 metrów od domu, ostatni raz kupowałem w nim pompkę do roweru, ale wtedy zadanie było proste, kierować się za zapachem opon rowerowych. Dziś kierowanie się zapachem 64 pozycji było niewykonalne, tym bardziej że niektóre z nich zupełnie nie uwalniają zapachu.
 
Obiecałem, że zrobię te cholerne zakupy więc, telefon w rękę, wózek i do przodu. Nagle okazało się, że koncepcja jednej listy była zła, a Listonic nie oferuje tworzenia pod list w ramach jednej listy, co okazało się bardzo wkurzające. No ale to nie wina Listonica, bo mogłem sobie stworzyć kilka list, segregując asortyment na działy, spożywka - jedna lista, kosmetyki to kolejna lista itd. Niestety mądry Polak po fakcie ... w dotychczasowych zmaganiach z zakupami i aplikacją Listonic jedna lista się sprawdzała, ale była to krótka lista na kilka pozycji, cóż nauka na przyszłość.

Wracając do zakupów, pcham ten cholerny wózek, jako pierwsze na liście kosmetyki a ja jestem akurat w dziale z talerzami i innym takim kuchennym osprzętem, wkładam sitko do przesiewania mąki/cukru, przewijam, zaznaczam i idę dalej ... Kupuję jakąś kolejną rzecz i kolejną i tak uzbierałem już z 5, czyli jestem w dalekiej dupie ... zerkam na zegarek minęło już 3 minut. Bo każdą kupowaną rzecz sprawdzam z opisem, krem taki a taki z tym a tym w opakowaniu takim a takim, fuck to nie ten .... Prawie przy każdej rzeczy dylemat, co autor miał na myśli, czy to, co trzymam w ręku to jest to co ma być, kolejna cholera i kurtyzana cisną się na usta co to za kolor różowy i jak ma się do tego wino Carlo Rossi czy jakoś tak. Dodatkowo stwierdzam, że etykiety niektórych produktów mi nic nie mówią, jest zbyt kolorowo, za duży wybór, jest mi gorąco, ogarnia mnie zniechęcenie. Uświadomiwszy sobie, że nie jestem w stanie przypomnieć sobie kremu Loreal za 70 zeta, który codziennie rano widzę na półeczce nad umywalką. To frustrujące, bo zawsze twierdziłem, że mam pamięć fotograficzną, ale w sumie co mnie obchodzi czym i za ile smaruje się moja przyjaciółka tego nie muszę pamiętać. Pamiętam, jakiego antyperspirantu używam, w jakich jeansach chodzę i jakiej pasty do włosów używam, pamiętam też swój żel pod prysznic, a właściwie nie ma to dla mnie znaczenia czy jest to Sport Active, czy tylko Active.
 
Po kolejnym przewinięciu listy i zrobieniu kółeczka na dziale kosmetycznym za mydełkiem Protex poddaje się z wielką „kurwą” na ustach, wracam tą samą drogą, odkładając poszczególne zakupy na półkę, bo zdaję sobie sprawę, że to, co kupiłem to ledwie promil z listy, którą miałem przygotowaną. Idę klnąc w myślach i złorzecząc tym „jełopom”, którzy uniemożliwiają mi zrobienie zakupów online, siedząc w domku w łóżeczku z kubkiem gorącej herbaty z wkładką z aroniówki. Zły jestem, bo S się zdenerwuje i to jest bardzo łagodne określenie stanu, w jakim wprowadzi ją ta notka albo mail ode mnie, w zależności co prędzej przeczyta. Nie lubię zawodzić, zwłaszcza na dzień przed imprezą. Obiecuje, że zrobię to jedzonko na jutro, choćbym w nocy miał pichcić ... Może to ją jakoś udobrucha, bo inaczej mam wpierdol, albo focha strzeli na jakiś czas ... Prawdopodobnie jedno i drugie.

Wyłożywszy zakupy, pcham ten pusty wózek jak idiota, odbieram moje 2 PLN i idę do domu, zimno jak SKR. Bo oczywiście nie zauważyłem, że zima i sobie kurteczkę ubrałem i cieniutką bluzeczkę, zupełnie odrealniony wyobcowany taki anty społeczny anty życiowy. No ale bez przesady przecież nie mam zajęcia, to po cholerę mam wychodzić na mróz i zachorować, skoro mogę sobie w domku poklikać.

No niestety nie mogę tak klikać, jak bym chciał, bo nie ma strony www.moj market.pl/zrób-zakupy-online Kuźwa, zasrana informatyzacja, zasrany XXI wiek, zasrane wyobcowanie i niechęć do zakupów. Może świat dookoła jest w porządku tylko ze mną coś nie tak, ale nie nie może tak być, to nazbyt przesadna samokrytyka, a ja przecież jestem naj, no i nie jestem jedynym facetem, który ma wstręt do marketów i zakupów. To świat jest zły i piętrzy przeszkody, by żyć wygodnie ...

Online byłoby lepiej.

Nie jestem maniakiem gadżetów, niektóre rzeczy nim kupię, lubię dotknąć, a kupowanie zestawu śniadaniowego online uważałbym za przesadę. Choć nie obraziłbym się, gdyby pani z piekarenki pod blokiem zapukała do mnie o 7.30 dzierżąc w ręku świeże bułeczki, serek, mleczko etc. tylko obsługa kosztowała by więcej niż te bułeczki i to by było bezsensowne wydawanie kasy. Ale zakupy marketowe i to takie na duże kwoty to i owszem bym kupował, moja lista 64 pozycji zostałaby wyszukana w 10 minut no może 20. Wydając 500 PLN byłbym w stanie za obsługę dorzucić do 50 PLN, pod warunkiem że produkty sprzedawane, online były by w takiej samej cenie jak na półce w markecie. Ja nim zamówienie by przyjechało, mógłbym zająć się czymś innym, czy zwyczajnie dłużej pospać. Żadna łacina nie wypłynęłaby z moich ust, sklep i tak by zarobił, dodatkowo dostałby jeszcze te 50 PLN. Czy nam tak daleko do innych krajów, gdzie można w takim Tesco czy innej sieciówce wyklikać produkty i nastopnego dnia rano pracownik wnosi wielki tobołek z zakupami. Widocznie daleko skoro moje Carrefour nie oferuje takich możliwości. Osobiście szedłbym nawet na kompromis, kiedy wiem co chcę i w jakiej ilości, wiem jaka jest cena produktu to gotów bym był wysyłać taką listę do sklepu i osobiście odebrać wieczorem czy też następnego dnia, byle by było spakowane, niezniszczone nie zgniecione. Płacę, zabieram pudło do Taxi i po kłopocie, ale nie, bo będąc w sklepie to oni liczą że kupię coś jeszcze, coś co mi nie potrzebne. Paranoja.  
Sklepik obok mojego bloku oferuje możliwość zostawienia listy zakupów, to drogi sklep osiedlowy, zaopatrują się w nim same burżuje i są straszne kolejki, jest drogo, ale zawsze wszystko świeże i smaczne. Nie raz byliśmy świadkami jak jakaś „Pani z mercedesa” podaje ekspedientce listę z zakupami i prośbą, mąż będzie wracał wieczorem to zapłaci, proszę zapakować. Kwoty, jakie wydają tu ludzie w piątki kupując samą tylko spożywkę to 200-300 PLN, więc jak na taki mały sklepik to kwoty znaczne. I okazuje się, że można, jeśli nie online to w inny sposób zachęcić i przywiązać klienta do siebie.

 


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "Wszystko powinno być online":

1.

RioT napisał(a):
17 grudnia 2009, 17:05:52

Jesteś nieczuły na zabiegi marketingowców, którzy dwoją się i troją, żebyś przy zakupach za 500 zł wydał 200 więcej ;)

2.

Piotr Szymczak napisał(a):
17 grudnia 2009, 17:07:21

RioT co poradzę, staram sie nie robić zakupów, nerwy oszczędzam ...

3.

Kazislav napisał(a):
17 grudnia 2009, 17:20:10

Ja też od dłuższego już czasu z listą chodze do marketów. Szybciej i taniej.

4.

Piotr Szymczak napisał(a):
17 grudnia 2009, 17:33:04

W markecie markecie to był mój pierwszy raz od roku, zwykle robię za tragarza i ograniczam się do przyjazdu jak zakupy trzeba spakować do samochodu. Do marketu mogę wejść po konkretną rzecz, tak jak przytoczona pompka czy jakiś klucz do roweru albo coś co wiem gdzie może być. Na razie koleżanka łagodnie przyjęła brak zakupów, pewnie burę zrobi jak się w domu pojawi :)

5.

słodziutki napisał(a):
17 grudnia 2009, 19:53:06

Szukasz wymówki żeby nie robić czegoś czego nie lubisz. A wystarczyłoby trochę determinacji. S ma rację jak cię opier. :P

I przykład pierwszy z brzegu
http://www.alma24.pl/index.do#
http://dodomku.pl/

etc.

6.

Piotr Szymczak napisał(a):
17 grudnia 2009, 20:04:13

Slodziutki, ale se ceny porównaj, głupia kostka domestosa o 1 zyla droższa, cenie wygodę ale przepłacac nie lubię ;)

7.

słodziutki napisał(a):
17 grudnia 2009, 20:22:26

Droższa niż gdzie? Pisałeś, że jesteś w stanie przepłacić w zamian za wygodę.

8.

słodziutki napisał(a):
17 grudnia 2009, 20:28:40

Poza tym w Almie zakupy powyżej 200zł są dowożone za darmo (chociaż kwota pewnie jest płynna).

9.

Piotr Szymczak napisał(a):
17 grudnia 2009, 20:33:05

No ale nie uogólniaj aż tak co innego przepłacić w pobliskim sklepie za wodę mineralną o 50 groszy kupując nawet codziennie a co innego zrobić zakupy za 500 + 200 przepłacić. Napisałem że chętnie kupię towary w takiej samej cenie jak są wystawione na półce w markecie lecz z dostawą do domu i chętnie za tą dostawę zapłacę. Te sklepy czy firmy które oferują zakupy online doliczają swoją marżę do każdego produktu np woda w markecie dajmy na to 2 zł woda w sklepie pod blokiem 2,70 a w sklepie internetowym po 3,5 :) w takiej sytuacji kupując 10 butelek to wole jednak wyskoczyć w kapciach do tego sklepu pod blokiem. Co do Almy nie mam odniesienia bo S robi tam zakupy, ale śmiem twierdzić że produkty dostępne online mają wyższe ceny. No i kolejna kwestia w Almie nie kupię naczynia żaroodpornego, czy sitka do mąki, Alma jakoś bardziej spożywczo mnie się kojarzy ...

10.

słodziutki napisał(a):
17 grudnia 2009, 20:51:01

Pisałem wyżej, że powyżej określonej kwoty dostawa jest za darmo. Biorąc pod uwagę wygodę takich zakupów musisz się liczyć z wyższą cena produktów. Doliczyłeś ile byś wydał na taxi żeby te zakupy przywieźć ?

11.

lobo.tommy napisał(a):
17 grudnia 2009, 21:50:38

żądasz czegoś niemożliwego, chcesz tanio i do domu. Zbyt wymagający target jesteś. W supermarkecie jest tanio i dużo po to żebyś kupił więcej niż zamierzasz. A online kupisz tylko to co potrzebujesz więc musisz automatycznie płacić więcej. Też jestem zwolennikiem kupowania online (zwłaszcza przed świętami) tylko za wyjątkiem art. spożywczych. No sorry ale chlebek czy pomidorki to sobie chcę wybrać samemu, a nie żeby nie wiadomo kto mi wymacał pierwszy lepszy i wrzucił do koszyka; jak mi wrzucą przeterminowany towar to i tak tam bedę musiał jechać. Za to chemię, muzykę, ksiązki, kosmetyki kupuje online. Chociaż nie będę ukrywał że lubię sobie pochodzić między regałami i pooglądać różności. Nawiązując to stałego motywu moich komentarzy, u mnie na wsi tesco sprzedaje online wszystko i dowozi do domu. Pozatym, to jest kolejny pomysł na biznes :), chociaż z tego co wiem central kiedyś zawoził do domu zakupy taksówką.
p.s. twój wnerw przypomina mi wkurwienie jednego znajomego, który musiał oderwać się od komputera żeby o zgrozo najpierw wypłacić pieniądze w bankomacie a potem kupić coś do jedzenia. Psioczył na niemożność zrobienia zakupów przez ładnych parę miesięcy bo mu głód i związane z nim zakupy przerwały ulubioną grę na zbyt długo (zresztą zamiłowanie do komputerów przypłacić 40kilową nadwagą osiągniętą w ciągu dwóch lat po studiach).

12.

Piotr Szymczak napisał(a):
18 grudnia 2009, 00:11:23

Adam taxi do mnie z marketu 8 zeta :) Cóż wychodzi na to że muszę zostawić zakupy tym co je lubia robić i robią to dobrze czyli Sylwii. Tomek zacznę od końca, ja ważę już 103 kg :) ale winne temu nie niechęć do zakupów czy gry (bo w nie nie grywam) ale siedzący tryb życia. Jak pracowałem w Gazecie w promocji to ruch był spory a to jakiś balon trzeba było rozstawić a to hostessami się zająć :) w IT klik klik i dupa nie ruszana :) Faktyczni prowadzi to do rozleniwienia ... Co do macania towarów wiadomo, macane zawsze lepsze zwłaszcza jak się samemu maca. Co do cen muzyka w sieci nie jest droższa (koszt dostawy to moje widzimisię i płacę za to) aki market też oszczędza na ochronie, kasjerkach (choć tu kwoty nie są duże), nie nalegam na to by cena była równa. tzn nie upieram się przy tym, jeśli dostawa powyżej jakiejś kwoty byłą by za free to przełknę kilka złotych różnicy. Ale jeśli różnica na głupim proszku czy domestosie sięga kilku złotych to już mnie się to nie podoba. Wiadomo liczą się prawa rynku i nie ma nic za darmo, coś za coś, ale pomarzyć zawsze można :) Muszę kiedyś tą Almę wypróbować dziś koleżanka poleciła też http://www.e-food.pl/ Co do chodzenia między półkami, to owszem ale mnie tylko w sklepach komputerowych lub w empiku mozna spotkać szwędającego się między regałami ... no dobra w Almie tez lubię zajrzeć na Krakowski Kredens :) po kukułeczki. CO do biznesu, to zastanawiam się jaka jest siła nabywcza, no i jaka bariera wejścia. Czy działać na zasadzie oferowania swojego asortymentu, czy też opierać się na ofercie jakiegoś marketu i zwyczajnie realizować zamówienia naliczając stosowną marżę :)

13.

Zed napisał(a):
18 grudnia 2009, 12:25:17

Coś jest w tym co piszesz. Wczoraj robiłem gigantyczne zakupy dla dwóch rodzin i firmy. Jechałem na dwie listy i i tak wydawało mi się, że trzeba to jeszcze bardziej rozbić. Myślę, że tematyczna segregacja wpisów rozwiąże problem. Np. mrożonki razem, chemia razem, itp.

Trzymaj się.

14.

Koval napisał(a):
18 grudnia 2009, 18:44:00

fajna sprawa... musze się temu przyjrzeć

15.

milof napisał(a):
18 grudnia 2009, 21:28:58

w 2006 w UK aż 5% zakupów w tesco było realizowanych online, więc teraz pewnie ok 7.

Co do Listonic to najpierw musimy uporać się z innymi rozpoczętymi projektami ale jak tylko bedziemy poprawiać samą funkcjonalność to grupowanie produktów jest jedym z priorytetów (pisaliśmy o tym u ak74 http://blog.kurasinski.com/2009/12/15/tsnmb-listonic/)

thx i pozdro.

16.

Piotr Szymczak napisał(a):
18 grudnia 2009, 23:59:45

Milof Zed :) trzymam kciuki chłopaki :) Koval Listonic to bardzo fajna aplikacja :)

17.

Koval napisał(a):
19 grudnia 2009, 00:02:59

już zainstalowałem, java wrzuona, ładnie się łączy przez koma...

18.

Mekk napisał(a):
25 stycznia 2010, 17:48:37

Łódzkich realiów nie znam, w W-wie z większych sieci w internecie sprzedają Leclerc (nie korzystałem) i Piotr i Paweł (parę razy zamawiałem, ceny chyba podobne, główny kłopot to mniejsza oferta, sporo rzeczy które żona przywykła brać w sklepie z komputera dostępnych nie jest).

Wynalazki czysto sieciowe (parę jest, kiedyś bliżej obwąchiwałem frisco) padają nie tylko na kwotach, także na terminach dostawy, zamówienie piątek wieczór, dostawa poniedziałek wieczór to nie jest to.

PS A taki listonic powinien pokombinować z opcją "sprowadź mi skądś zakupy z tej listy". I user szczęśliwy i jakaś prowizja do ugrania...

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.