Starokawalerstwo - prawdy objawione

Czyli singlowanie kiedyś i teraz okiem starego kawalera.
 
Kiedyś singiel - czy jak kto woli stara panna / stary kawaler - nie miał łatwego życia, był „na językach” u wszystkich sąsiadów, a niejednokrotnie obgadywany i wytykany przez całą wioskę, czy miasteczko. W różnych czasach do szykan społecznych (tylko ze względu na stan cywilny) dochodziło piętnowanie na każdym kroku zachowania takiej starej panny czy starego kawalera. Nie wypadało się pokazywać na imprezie samemu, kobiecie nie wypadało pokazywać się z młodszym kawalerem, a kawalerowi ze starszą panną. Kategorycznie zabronione były wszelkiego rodzaju umizgi, a zniesmaczenie budziły kontakty cielesne, zwłaszcza takie, których efekt był widoczny w postaci ciąży (stosowny podatek). Jakby tego było mało, taki singiel płci męskiej (po 30 roku życia) był zobowiązany uiszczać stosowny podatek bykowe za to że jest starym kawalerem, w  czasach jeszcze dawniejszych chędożenie takiego kawalera, którego następstwem była ciąża tez było karane podatkiem.

 Nieśmiała i odważna
Foto by Ka-ho Pang na licencji CC

Jak widać, czasy kiedyś singiel miał nie łatwe, nie dość, że zewsząd przykrości to jeszcze podatek.

Singlowanie dziś - jest lepiej, niż było.

W czasach obecnych można powiedzieć, że taki singiel ma raj, nie wytykają go palcami na każdym kroku, nie musi płacić podatku tylko dlatego, że nie wstąpił w związek małżeński. Wprawdzie seks niesie ze sobą takie samo ryzyko zarażenia się wszelkiej maści wenerami, ale jeśli w alkowie nie zdradzisz swego imienia, możesz siać swe geny wszędy jak kraj długi i szeroki, podatku od poczętych dzieci z nieprawego łoża nie zapłacisz. Jeśli zdradzisz swe imię lub nazwisko i nieroztropnie doprowadzisz się w błogostan, po którym nogi jak z waty się robią, i nietrzymanie śliny następuje, licz się z tym, że do końca swych dni będziesz bulił za to żeś, geny swe niecne rozprzestrzenił ... :)

Niemniej jednak cywilizacyjny postęp wiele zmienił, nie tylko w porównaniu z czasami króla świeczka, ale choćby i w porównaniu z czasami PRL-u. Oczywiście zmiany nie dotyczą wszystkich, dalej są osoby, których mentalność kuleje i czy to starsza pani na wsi, czy też nieco młodsza pani w mieście to nie ma znaczenia. Zawsze znajdzie się ktoś, kto z chęcią policzy Twoje wiosny, chętnie zajrzy do szuflady czy nie dysponujesz sztucznymi członkami lub gumowa vadżia, z miłą chęcią posłuchałby twych jęków, achów i ochów tylko po to by na klatce schodowej podzielić się rewelacjami na temat Twojego rozpustnego życia przedmałżeńskiego czy staropanieńskiego / starokawalerskiego. Ponoć robienie za prześcieradło mimo setek lat, dalej jest w modzie. By nastąpiła normalizacja, pewne pokolenia muszą być zastąpione nowymi, nieobarczonymi ciężarem staropanieństwa i starokawalerstwa.
 
Daleki jestem od lansowania mody na bycie samemu, sporo też brakuje mi, by pochwalać zachowanie ludzi, którzy popadają w skrajności w skrajność - po nieudanym związku obrażają się na całą płeć i stwierdzają, że bycie singlem jest Ok.

Otóż bycie singlem nigdy nie było OK i nigdy takie nie będzie, oczywiście można się oszukiwać, ale człowiek to zwierze, które musi żyć w społeczności, w grupie, w parze. Zaklinanie się, że chce się być samemu do końca swych dni, jest zwyczajnie niemądre lub świadczy o pewnych zaburzeniach, wystarczy zobaczyć, jak cierpią osoby starsze pozbawione partnera (śmierć), opuszczone przez potomstwo. Oczywiście nic na siłę, ale w parze zawsze lepiej ...

Tak się rozpisałem i mędrkuję, a miałem pisać o singlach.


Ja niechlubnie też zaliczam się do tej społeczności, kiedyś było blisko zmiany stanu cywilnego lub tak mi się wydawało, po latach nim skończyłem trzydziestkę, postanowiłem się ożenić :) nie wyszło. Jak się okazuje 5 dni to za mało, by zrobić dobry casting, wyłonić kandydatki i nie żałować wyboru, takoż singluję dalej, ciesząc się że podatków płacić nie muszę.
 
Ostatnio zauważyłem, na sobie i kilku innych kolegach, którzy trzymają się dzielnie w stanie kawalerskim, że z wiekiem wymagania rosną. Ja jestem specyficzny, więc i moje wymagania mogły mi się wydać oderwane od realiów, ostatnio po licznych konsultacjach i obgadywaniu fajnych koleżanek zauważyłem, że starzy kawalerzy „dziadzieją” i wymagania w sposób wprost proporcjonalny rosną do ich wieku. 

Idealna kobieta dla singla i nie tylko.

Kiedyś wystarczałoby kobieta była ładna, by jeden czy drugi się zainteresował, w zależności czy była też mądra, była klasyfikowana jako dziewczyna na wyjścia i do zabawy, ale bez zobowiązań lub jako potencjalna kandydatka do ślubnego kobierca. Z czasem okazuje się, że bycie mądrą i ładną nie wystarcza, by związać się na dłużej, o zgrozo bycie tylko ładną też już nie jest atutem, nawet przy jednorazowym wypadzie "na lody". Z czasem okazuje się, że wymagania w stosunku do kobiety, z którą zamierzamy się jednorazowo lub tylko kilka razy podzielić się wiedzą zdobytą podczas studiowania Kamasutry, są o wiele większe niż w stosunku do partnerki, która ma rodzić nam dzieci.

Oczywiście zakładamy, że podczas dzielenia się wiedzą nie nastąpią żadne okoliczności, które mogłyby nas "usidlić", przy bezmózgiej blacharze z fajnym biustem i wyrobionymi ustami. Trochę straszno, ale niestety obserwuję, że tak właśnie jest.
 
O ile panna na jednorazowe turne nie ma łatwo, o tyle ta ładna i mądra co ma być matką dzieci, ma przechlapane, jeśli już się zdarzy, że zostanie wstępnie oznaczona jako zainteresować się nią (to połowa sukcesu), to w drugim etapie czeka ją prawdziwy maraton wymagań, niejednokrotnie wykluczających się.

Bądź mi grzeczna, bądź mi dziwką w alkowie, koniecznie opanuj francuski rozdział Ars amandi, tylko tak by nie było to wulgarne ani obsceniczne, jednocześnie musisz spełniać najskrytsze męskie marzenia i nie licz na całusa po, bo to dla nas jest nazbyt wulgarne. Bądź miła i słuchaj się tego, który Cię wybrał, nie upieraj się przy swych racjach, ale jednocześnie posiadaj swoje zdanie i koniecznie go broń jeśliś pewna swych racji. Masz auto, super, ale jeśli prowadzisz jak ta baba nie licz, że będziemy odbierać Twoje telefony z żalami, że nie możesz zaparkować, ale jednocześnie wiedz, że możesz do nas zadzwonić z każdą techniczną sprawą. Ubieraj się skromnie, by żaden fagas na ulicy się Tobą nie podniecał, ale jednocześnie tak by wszyscy koledzy mi zazdrościli takiej fajnej dziewczyny. Szanuj pracę, szefa swego, racjonalnie inwestuj, ale gdy zadzwonię bądź gotowa na studiowanie Ars amandi, choćby miało się to wiązać z absencją w pracy. Lubimy, gdy otwarcie mówisz o swych potrzebach seksualnych, choć jednocześnie przeszkadza nam to że tym zachowaniem w opinii naszych kolegów wyrabiasz sobie opinię laski tylko do ...  
 
Te i wiele wiele innych wymagań, jak widać w dużej części poświęcone są one jednej sferze życia i wzajemnie się wykluczają, czasem mam wrażenie, że budowanie związku, miłość, czułość schodzi na inny plan lub pojawia się zamiennie. Może winniśmy być w związkach z dwoma kobietami, jedna grzeczna poukładana, wierna, czuła i troskliwa niczym mniszka, a druga wamp, nimfomanka wulkan seksu. Bo przyznacie, że chyba ciężko pogodzić tak różne sposoby bycia w jednym ciele? A może my podstarzali faceci mamy już poprzewracane w głowach, obarczeni pewnymi doświadczeniami nie wiemy czego chcemy. A może tyle nasłuchaliśmy się o zmienności kobiet, że sądzimy, że mogą one zmieniać się jak za dotknięciem różdżki - wamp -mniszka -wamp -nimfomanka - grzeczna z kucykami - pani ambitna w garniaku i okularkach - wamp.
 
Cóż, sobie i innym singlom (w tym kolegom mym) życzę trafnych wyborów życiowych i mniej malkontenctwa :), choć ja ślubu i wesel raczej nie polubię. Życie ponoć jest jedno ...


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "Starokawalerstwo - prawdy objawione":

1.

Piotr napisał(a):
28 stycznia 2010, 23:17:02

Może dlatego, że singlem nie jestem (i nie żałuję) to ZA DIABŁA CIĘ NIE ZROZUMIAŁEM....
Już się boję odpowiedzi ale niech będzie spytam:
"Aaaale osochodziiii???" Możesz rozwinąc?

2.

Piotr Szymczak napisał(a):
29 stycznia 2010, 00:04:43

właśnie o to chodzi, że nikt nie wie o co chodzi, single na "starość" dziwaczeją, zaobserwowane na sobie i kilku innych przypadkach ...

3.

Jacek Kromski napisał(a):
29 stycznia 2010, 09:48:27

Nie wiem jak kobiety ale faceci dziwaczeją. A dokładniej ich wymagania stają się nawet niedorzeczne. Kiedyś z Panią Kromską :D miałem taką rozmowę, wyszło na to, że trudno by nam znaleźć odpowiedniego partnera, gdyby wyszło szukać na nowo :P . Prawda jest taka że jak się jest młodszym główne kryterium przyciemnia pozostałe kryteria. Jak praktyka pokazuje może to się okazać zgubne.

Ale w moim przypadku trafiłem w 10 (to tak na wszelki wypadek jakby żona tu zajrzała)

4.

lemiel napisał(a):
29 stycznia 2010, 11:54:23

Z wiekiem faktycznie jest coraz gorzej.
Wiem, co mówię, bo patrzę w lustro i mi źle.
Patrzę na ulicach i tryb "złośliwego staruszka" też się potrafi włączyć.
Jakbym nie spotkał dwa lata temu "Tej" dziewczyny, to teraz nie wiem co by było, poza tym, że inaczej. Pewnie jeszcze większy pracoholizm.

5.

Piotr Szymczak napisał(a):
29 stycznia 2010, 12:04:07

Jacek masz rację, tyły trzeba ubezpieczać to a propos żonki :) @Lemiel pracoholizm lub znajdywanie sobie zajęcia "zamiast" to też jakiś problem, no ale z tym da się żyć, gorzej jak samemu człowiek się łapie na wydumanych wymaganiach, że mu pewne zachowania przeszkadzają etc. A jeszcze gorzej jak widzi to u kolegów w pracy, którzy też chwilowo singlują, ba na innych nawet widać lepiej i nasuwa się pytanie, czy ja też przesadzam. I niestety zbyt często odpowiedź jest jednak taka, że się przesadza. Wygodne życie z przyjaciółką, dość mocno winduje poprzeczkę i wymagania dla innych kobiet :)

6.

lemiel napisał(a):
29 stycznia 2010, 12:07:39

Tak, z przyjaciółką, bo bez mniejszego, czy większego formalizmu. A co ona na to przyjacielskie życie...
Ale przesada z wymaganiami faktycznie bywa. Z tym, że jak się trafi dobrze, to okazuje się, że duża część z nich wynika z niewiedzy i jest niepotrzebna. Po prostu znika, nawet nie budzi śmieszności...

7.

Jacek Kromski napisał(a):
29 stycznia 2010, 12:57:34

Bo to wszystko wina pisemek, programów telewizyjnych i filmów, nie chodzi mi o te z gołymi babkami choć po części też. Facet to ogląda widzi jak innym jest "fantastycznie" w życiu, problem w tym że nie którzy podświadomie (lub nawet nie podświadomie) myślą, że to standard. A życie w realu jest po prostu o kilka leveli gorsze, a niżeli w telenoweli/show/programie o poranku/filmie/pornolu/erotyku :P (hmmm ... choć czasami się zdarzają i takie chwile :P). Dlatego biada temu który wiecznie myśli że: trawa jest zieleńsza oczywiście tam gdzie go nie ma.

8.

kate - typowa pracoholiczka :) napisał(a):
29 stycznia 2010, 17:48:32

' nogi jak z waty się robią, i nietrzymanie śliny następuje'
wiesz obawiam się ,że to również może być malaria!!

'czas goi rany' i wszyscy to wiemy, więc może trwanie w bólu samotności sprawia, że zaczynamy postrzegać ten stan za zupełnie wygodny....
i może nie tyle wymagania rosną, co zwyczajnie zaczynamy marudzić i szukać powodu by stanu tego nie zmieniać...
(chyba pisze to trochę wbrew samej sobie ale....a niech tam, chociaż reakcja jakaś będzie)

9.

Piotr Szymczak napisał(a):
29 stycznia 2010, 22:12:30

@lemiel przyjaciółka chyba nie narzeka :)
@Jacek ja tam "fikołów" nie oglądałem i nie oglądam ... Ale to prawda, prawdziwe życie zwykłych prawych ludzi różni się nieco od tego na obrazkach ..
@kate jeśli nogi z waty i nietrzymanie śliny to objaw malarii to jestem wielokrotnie cudownie ocalony i uzdrowiony :)
Na singlach okazuje się można robić interes, pełno portali randkowych, spotkań w klubach, ba nawet nasza łódzka Fala organizuje imprezę dla singli :)
Zdeklarowany singiel nie ma łatwo, ale jeśli ktoś jest sam przejściowo no to nie wiem czy jest sens oferować specjalne usługi dla takich osób. Ja jestem sam od jakiegoś czasu, ale nie mam problemu by w miłym towarzystwie iść na basen, saune do puby czy choćby na wakacje. Trzeba być chyba naprawdę zatwardziałym i jednocześnie aspołecznym by korzystać z takich imprez dla singli, spotkań etc. Wiadomo singiel sam mieszkania czy domu nie kupi (latwiej we dwije spłacać ten kredyt) ale znajomych zawsze się jakiś posiada ... Tak trochę zboczyłem ...

10.

kate napisał(a):
29 stycznia 2010, 22:28:04

Piotr - biznes jest biznes,a coś mi sie wydaje,że na takie imprezy to chyba raczej chodzą 'single z zamiłowania' a nie 'single z przypadku'. Wyrzućmy z tego worka tych,którzy z takiego czy innego powodu nagle zostali sami-ale jest to przejściowe-i taki styl zycia generalnie im nie pasuje...Zostali: zdeklarowani, czyli wszyscy hołdujący tej modzie.
I według mnie takie spotkania i imprezki,to dedykowane są do tych 'szukających wrażeń'.
Portale randkowe - a to raczej dla singli pracoholików - dla singli nieśmiałych - dla singli,którzy chcą ale sami nie wiedzą co...
Czy zbyt szybko to wszystko 'rozszufladkowałam'?
Nie ulega wątpliwości, że osoba nie posiadająca partnera, z 'przydziału' zostaje singlem ale....
- no właśnie ale według mnie miedzy 'singlem' a starym kawalerem/starą panną istnieje ogromna przepaść
- wręcz zaryzykuję stwierdzenia, ze powody dla których jest ktoś singlem lub kawalerem/panną są skrajnie różne

11.

Piotr Szymczak napisał(a):
29 stycznia 2010, 22:31:19

kate, słuszny podział :) co do singli to singiel po 30 to już stary kawaler lub stara panna, ponoć :)

12.

kate napisał(a):
29 stycznia 2010, 22:39:24

jasne,że idealna żona to 3w1: gospodyni w domu,pani na salonach i dziwka w łóżku ale z drugiej zaś strony skoro:
dzieci przynosi bocian
prezenty Św.Mikołaj
pieniądze są na koncie w banku
stołujemy się w restauracjach
raz lub dwa w tygodniu przychodzi ktoś,kto sprząta
to po co nam mąż/żona....

powinnam chyba dopisać jeszcze:
seks:
1.)'Express Ilustrowany' -> ogłoszenia towarzyskie -wystarczą dwie stówki
2.)rozglądając sie bacznie -wystarczy jeden uśmiech
a czasem nawet jak się człowiek wogóle nie rozgląda to tez mu się może coś przytrafić

13.

kate napisał(a):
29 stycznia 2010, 22:47:14

każdy znajdzie kogoś dla siebie
- jedni wczesniej,inni nieco później
- ci z miłości, ci z rozsądku, a tamci ze wstydu by nie być postrzeganymi za życiowych nieudaczników
myślę,że o tym, jak sie ludzie dobierali będzie świadczyło to, czy w wieku 60-70-80 lat będzie można taką parkę 'upolować' gdzieś w parku czy w kawiarni, jak trzymają się za ręce a ona nadal przegląda się w jego oczach....

14.

weronikanet napisał(a):
18 października 2010, 19:52:14

Osobiście nie jestem singlem i całe szczęście :) Myślę, że na każdego przychodzi ten czas, czasem trochę później niż u reszty, ale jednak :)

15.

rozwój osobisty napisał(a):
11 lutego 2011, 11:47:08

Życie zaczyna się po trzydziestce.

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.