Księga, dla której warto zabić
Światem rządzi chęć posiadania coraz to nowych dóbr, ludzie mając dużo rzeczy materialnych, chcą posiadać ich jeszcze więcej, jeszcze lepsze, nowsze. Posiadać, mieć, dysponować ... Jak wiadomo takie nastawienie nie może przynieść nic dobrego, podobnie jak emisja CO2 wpływa na globalne ocieplenie (tak teraz brzmi to groteskowo) i przybliża nas do zagłady planety, tak samo rozpasany niczym nie uzasadniony konsumpcjonizm, przybliża nas do Apokalipsy.
Przybliża nas pewnie jeszcze wiele innych rzeczy, jedno jest pewne, wcześniej czy później czas Apokalipsy nastanie, będzie nas dotyczył bardziej lub mniej, ale będzie.

foto z serwisu filmweb.pl
W takich chwilach, jak czas po-apokaliptyczny, gdzie nie ma niczego, do czego przyzwyczaiła nas cywilizacja, najlepiej sprawdzają się proste zasady, proste reguły. Jest tylko jedna (dosłownie i w przenośni) księga, która potrafi w zupełnym chaosie wskazać drogę, być drogowskazem, wyrocznią ... Księga jest uniwersalna, prawdy w niej zawarte były aktualne przed setkami lat i aktualne są teraz, dla jednych jest czymś, czym warto podzielić się z ocalałymi, dla innych jest przedmiotem mrocznego pożądania, dla którego warto zgładzić dziesiątki ocalałych jeszcze istnień ludzkich.
Księga ocalenia, film który daje do myslenia
To właśnie historia Biblii, jedynego ocalałego egzemplarza po wielkim błysku, który wypalił niemalże doszczętnie życie w Ameryce. Główny bohater (Eli) słysząc głos z swojego wnętrza odnajduje ocalały egzemplarz i żyje w przeświadczeniu, że ma do wykonania misję uratowania tejże księgi. Uwielbiam filmy z Denzelem, więc ogromnym zainteresowaniem śledziłem akcję na ekranie, mimo że to typowy film drogi (wędrówka bohatera w kierunku zachodnim - Alcatraz) to ogląda się go bardzo przyjemnie. Bohater na swojej długiej drodze spotyka zdziczałych ludzi, wzajemnie siebie zjadających, krajobraz przypomina wybuch wulkanu, wszystko spalone, zniszczone, obsypane popiołem. A on idzie, polując na koty i inne żyjątka, przyświeca mu jeden cel dostarczyć „przesyłkę" do pewnego miejsca na zachodzie kraju, gdzie zachowała się cywilizacja i normalność. Oczywiście droga usłana problemami, dylematami i fajnym mordobiciem, ale jednocześnie wielkim przeświadczeniem o słuszności tej drogi. Pełnia wiary aż bije po oczach - bardzo dobrze zagrane.
Obraz bardzo aktualny w obliczu tego, co dzieje się na Haiti (może niedosłownie, ale ...) walka o jedzenie, o namiastkę normalności, o łyk wody. I jedno zdanie wypowiedziane do uroczej Solary w odpowiedzi na pytanie „jak wyglądał świat przed błyskiem?”, które pokazuje, jak wiele mamy i jak wiele możemy stracić i czego nie doceniamy.
PS cytat nie jest dosłowny, ba to chyba nawet nie jest cytat
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±
Komentarze do wpisu "Księga, dla której warto zabić":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: