#zapytajpremiera - bardzo pozytywnie.
Dziś odbyło się spotkanie internautów (społeczeństwa) z premierem, całość organizował Maciek Budzich, poproszony o to przez kancelarię premiera. Na spotkanie zostali zaproszeni przedstawiciele organizacji pozarządowych, blogerzy, przedstawiciele mediów, przedstawiciele firm telekomunikacyjnych.
Spotkanie, zanim się rozpoczęło budziło wiele kontrowersji i zgrzytów pośród przedstawicieli blogów i mediów internetowych i szeroko rozumianej branży, pojawiały się zarzuty o „lansowanie się” o nieodpowiedni dobór rozmówców lub o to że rozmówcy w ogóle są przez kogoś wybierani.
Oczywiście zarzuty bezpodstawne i idiotyczne, tak samo, jak się nie da dyskutować z „całym społeczeństwem” tak samo nie da się dyskutować z wszystkimi internautami. Fizyczna niemożliwość determinuje sposób przeprowadzenia takich konsultacji. Moim zdaniem wyszło OK, choć zdziwiłem się, że dwie ikony polskiej blogosfery e-comersu i ePRu wcieliły się w rolę „pomocników”.

Całe spotkanie odbiegało nieco swym charakterem od tytułowego „Zapytaj premiera”, Tusk zaproponował, by skupić się na przedstawieniu swoich racji, bolączek i propozycji innych rozwiązań mających na celu usprawnić prawo by zarówno w świecie realnym oraz wirtualnym traktowało pewne sprawy w jednakowy sposób, chodziło tu głównie o sposoby zwalczania pornografii, hazardu, jak i niefortunny spis stron zakazanych.
Wypowiedzi poszczególnych uczestników spotkania były miejscami bardzo obszerne i nic niewnoszące do sprawy innym razem zwięzłe ale niosące treść i jakiś koncept rozwiązań. Przyjęty na wstępie sposób dyskusji w znacznym stopniu uniemożliwił typowe odpytywanie Tuska, lecz ten jednak na wstępie wyraźnie zaznaczył, o czym i w jaki sposób chce dyskutować, zresztą kilkukrotnie musiał to ponownie powtórzyć, bo pojawiały się pytania tych „durnych”. Ci którzy chcieli zapytać premiera czy używa Blipa lub w ogóle Internetu musieli się poczuć zawiedzeni, jednak to nie był występ premiera w jakimś show a konsultacje i zebranie opinii, wysłuchanie obaw więc musiało to przyjąć charakter poważnego spotkania. Jednak kilku blogerów nieco się zapędziło w swych rozważaniach i pytaniach, bo pojawiały się zarzuty, że premier nie używa Internetu, że nie jest przesiąknięty kulturą Internetu. Panowie czy aby na pewno chcielibyście by premier waszego kraju siedział na Blipie, czy Flakerze, by żył Internetem? Coś mi się wydaje, że ktoś tu za dużo czasu spędza w wirtualnym świecie, dla jednych internet to tylko narzędzie komunikacji, dla innych to narzędzie w zdobywaniu wiedzy i informacji. Inni z Internetu robią coś na wzór wyznania, stawiając niejako za oblig „bycie w Internecie”. Piszę o tym dlatego, że kilku z uczestników zwracało uwagę na to że ustawę powinni pisać ludzie którzy spędzają w Internecie mnóstwo czasu, dla których stał się on sposobem życia. Oczywiście nie rozumiem tego typu argumentacji, owszem ważne by o zagrożeniach, technologiach dyskutowali i stanowili prawo ludzie którzy są kompetentni, ale nie zgodzę się z tym by prawo było przygotowywane przez maniaków i fanbojów.
Na szczęście takich nietrafionych argumentacji było niewiele, reszta rozmówców skupiła się na faktycznych propozycjach i obawach dzieląc się doświadczeniem ze swojego podwórka. I tak można było dowiedzieć się, że niektóre kraje które posiadają rejestry stron zakazanych (Australia) osiągnęły skutek odwrotny od zamierzanego. Dowiedzieliśmy się, że Internet sam się oczyszcza (społeczność sama zgłasza podejrzane strony), że działają organizacje które dbają o internautów, które pomagają namierzyć strony pedofilskie lub inne z treścią niezgodną z prawem.
Spotkanie przyniosło też kilka zapewnień ze strony organizacji pozarządowych, że gotowi są wspierać rząd i pomagać w kreowaniu skutecznego prawa i rozwijać wątpliwości w zakresie technologicznym. Podobni w deklaracjach okazali się twórcy oprogramowania oraz przedstawiciele firm telekomunikacyjnych, którzy poprosili premiera by ten przedstawił cel, a oni sprawdzą i odpowiedzą czy realizacja takiego jest wykonalna ze strony infrastruktury sieciowej oraz oprogramowania.
Niektórzy z rozmówców zwracali uwagę na kwestię cenzury i dostępności do informacji, nie uniknięto porównań do Chin, Korei i Białorusi, obawiano się też, że zapisy w ustawie mogą posłużyć następcą u władzy (w domyśle PiS) do niecnych celów. Prezes Rady Ministrów uspokoił rozmówców, że intencją intencją tego gabinetu nie jest cenzura, że jest to ochrona i walka z przestępczością i że chce by rozwiązania zaproponowane były skuteczne. Dalsza dyskusja przebiegała, bardziej w duchu doradztwa i punktowania niedziałających mechanizmów. W toku dyskusji uzgodniono kolejne spotkania wyjaśniające naturę i niektóre zawiłości internetowego i technologicznego świata.
Dyskusja bardzo ważna zarówno dla strony rządowej, jak i dla poczucia bezpieczeństwa internautów, czego efektem jest wycofanie się strony rządowej ze „spornych propozycji” - przynajmniej tymczasowo i zaproszenie do dalszego procedowania.
Czego zabrakło mi w tym spotkaniu to głosu uświadamiającego premierowi , co to są serwisy proxy, faktycznej możliwość dostania się na zakazaną stronę, niezależnie od sposobu blokowania. Uświadomienie skali kosztów jeśli blokowanie miałoby następować na poziomie infrastruktury sieciowej. Wprawdzie uświadamiano premiera o zerowej skuteczności takiego rejestru i blokad jeśli serwery są za granicami państwa, lecz obawiam się, że premier potraktował możliwości przełamywania zabezpieczeń (proxy, VPN) jako takie które mogą zostać użyte przez fachowców, a ustawienie proxy w przeglądarce to tylko chwila, nawet dla laika.
Mam nadzieję, że na kolejnych spotkaniach strona techniczna będzie silniej reprezentowana przez osoby od bezpieczeństwa sieciowego.
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±
Komentarze do wpisu "#zapytajpremiera - bardzo pozytywnie.":
1.
05 lutego 2010, 23:38:41
Cóż, enjoy your Tusk. W sumie zabawne, że to PO, a nie ten "w domyśle PiS", próbuje wprowadzać jakieś szemrane regulacje dotyczące internetu.
2.
06 lutego 2010, 16:05:22
Premier vs Internauci lub odwrotnie
Właśnie wróciłem i dzielę się wrażeniami. Niekoniecznie na gorąco, bo kilka godzin minęło. Na pewno na świeżo, bo postanowiłem nie czytać, nie oglądać, nie słuchać etc. Innymi słowy poza kilkoma rozmowami tuż po spotkaniu nie ma[...]
3.
06 lutego 2010, 23:27:55
@Piotr ja tam uważam podobnie jak premier powiedział, jak jakaś władza będzie chciała zrobić zamach na wolność czy jakieś swobody to jesli będzie to chciała zrobić i bedzie to tego rodzaju władza to zwyczajnie to zrobi
4.
06 lutego 2010, 23:46:52
Moj komentarz do debaty:
http://www.gadzinowski.pl/premier-tusk-nie-„sharmonizuje”-internetu/
Dodaj komentarz: