"Cichy" sąsiad ...

Lubię ciszę i spokój, po latach spędzonych w akademiku gdzie zgiełk i hałas był czymś oczywistym zakosztowałem spokoju mieszkając w bloku. Wprawdzie mówi się, że „wielka płyta” ciszy nie daje, niemniej jednak widzę różnicę między imprezą w akademiku na pierwszym piętrze, a delikatną muzyczką puszczaną przez synów sąsiada. Fakt czasem i synowie sąsiada przesadzą jak o 11 w dzień gwałcą moje uszy jakimś techno czy polskim hip-hopem. Ogólnie rzecz ujmując na moim „geriatrycznym” osiedlu jest cicho, w bloku też, można by rzec sielanka.

Sielankę czasem zakłóca wizyta wnuczka naszej sąsiadki z 2p, młody (4-5 lat) nie dość, że budzi się o 6 rano, to jeszcze od razu po przebudzeniu zaczyna swoją aktywność i mówiąc wprost napierdala stopkami w nasz sufit. Nie wiem czy on ma płaskostopie, czy może bardzo zrogowaciałe pięty lub chodzi w trepach/chodakach ale skutkiem jego aktywności jest narastający z dnia na dzień wkurw. Dzieciak nie dość, że tymi stópkami puka mi nad głową, to chyba rodzice zamiast zainwestować w klocki lego zainwestowali w klocki z drewna, nawet jak mały się nie przemieszcza po pokoju to cyklicznie nawala jakimś klockiem wiadereczkiem czy łopatką.


Ja tam staram się nie słyszeć tych dźwięków i zazwyczaj rano czy w nocy ich nie słyszę ale Sylwię młodzieniec doprowadza już do tzw. ostateczności. Każdego ranka budzi się ona z „kurwą na ustach” kierując niecenzuralne słowa w kierunku nieletniego sąsiada, do tego dochodzą złorzeczenia i inne takie, przechodzące w płacz bezsilności :). Czekam, kiedy w domu pojawi się laleczka woo doo.

Podziwiam S, że jeszcze nie poszła z interwencją, choćby po to by zapytać czy dziecku nie trzeba kupić jakichś nowych butów, podziwiam też malca bo dziś był aktywny od 6 rano do 23. Udało mu się dzisiejszą swoją aktywnością sprawić, że w eter poszły nadmiarowe słowa w łacinie podwórkowej. Na moją sugestię, by S mijając babcię i malca na schodach niechcący przewróciła się na małą nóżkę i tymczasowo ją unieruchomiła, odpowiedziała, że tymczasowo to ona może mu główkę ukręcić.

Jak to małe dziecko potrafi przyprawić ludzi o myśli sadystyczne :)


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu ""Cichy" sąsiad ...":

1.

Michał _kUtek_ Kuciński napisał(a):
08 lutego 2010, 05:36:24

M.in. dlatego nienawidzę bloków.

2.

BTM napisał(a):
08 lutego 2010, 08:18:15

Are you me?

A tak poważnie - jak gówniarz tupie, to przejdź się do sąsiada. Pamiętam, że u nas w domu jak siostrzeniec wpadał i hałasował, to się mówiło, żeby przestał, bo sąsiad z dołu przyjdzie - pomagało samo straszenie, a jak się jeszcze ktoś pojawi to pewnie dzieciak będzie miał traumę przed hałasowaniem do końca życia ;-)

3.

Piotr Szymczak napisał(a):
08 lutego 2010, 12:57:50

@Michał ja sie na wsi wychowałem też było głośno, bo albo sąsiadka sugestywnie tłumaczyła mężowi ze jednak jest pod wpływem, w nocy krowy ryczały, psy szczekały, już nie wspomnę o kotach w marcu :) no i te pieruńskie żaby latem, kumkanie jest fajne ale bez przesady. Oczywiście zaleta tego było ze to zwierzęta hałasowały i zazwyczaj gdzieś w oddali, a nie tak jak teraz każde pierdnięcie słyszę.
@BTM no niby można iść i poprosić ale to głupio trochę wygląda, bo dzieciak nie biega i sie nie drze tylko albo ma jakies trefne buciki, albo/i drewniane zabawki. Obstawiam, że nie robi tego celowo, ale wiesz jak ktos o 6 rano miarowo maszeruje na trasie pokój kuchnia tuż nad głową to może irytować. Sylwii samej tam nie wyślę, bo następnego dnia przeczytacie o napadzie na staruszkę i jej wnuczka :)

4.

żozefina napisał(a):
08 lutego 2010, 13:03:41

Kup S. zatyczki do uszu i po sprawie.

5.

Piotr Szymczak napisał(a):
08 lutego 2010, 13:44:02

@Żozefina to nie usłyszy rano budzika :) no i ona ma małe uszy więc pewnie by ją bolały, choć z drugiej strony ponoć moje chrapanie słychać z drugiego pokoju więc może te zatyczki to nie jest zły pomysł. W temacie zatyczek pozdrawiam wszystkich kolegów z którymi byłem na wyjazdach szkoleniowych i integracyjnych :)

6.

kate napisał(a):
08 lutego 2010, 20:16:32

czepiasz się Piotrze :D
ty tylko dziecko..... :]
przykład brać powinniście, pomaga Wam jedynie wdrożyć się w dzien kolejny, trzeba chodzić z malcem spać o 23 i rano bez budzika, kiedy słonko wysoko na niebie wstać z uśmiechem na ustach, powiedzieć na schodach sąsiadce 'Dzień Dobry-jak uroczy poranek' a dziecku co najwyżej: 'jak nie przestaniesz tupać to cie zjem!!!'
;)
co za znieczulica

7.

kate napisał(a):
08 lutego 2010, 20:17:36

Przecież nie dzwoni o 6:03 do drzwi i nie mówi: 'Good morning Mr.Wilson....'

8.

Piotr Szymczak napisał(a):
08 lutego 2010, 21:04:32

no za dzwonienie do drzwi to moje pokłady cierpliwości zostały by wykorzystane w mgnieniu oka

9.

lobo.tommy napisał(a):
09 lutego 2010, 01:09:04

po pierwsze jak juz napisano: zatyczki do uszu czynią cuda, niech sobie telefon do ręki przywiąże to ją alarm wibracyjny obudzi :)
po drugie, możesz próbować rozwiązać problem w typowo polski sposób, zacznij im walić w kaloryfer albo kijem od mopa w sufit od 21:30 do 21:59 regularnie, jak przyjdzie sąsiad to mu powiesz że zrezygnujesz z hobby jak maluch założy miękkie papucie a zabawki będzie rozrzucał na nowo kupionym dywanie :)
Sposób drugi tylko dla twardzieli.

10.

Bartosz "BTM" Szczeciński napisał(a):
09 lutego 2010, 07:23:42

@lobo.tommy: tylko problem jest z tym, że walenie w rurę słyszy nie tylko sąsiad na górze, ale i sąsiad na dole

11.

Piotr Szymczak napisał(a):
09 lutego 2010, 17:00:12

@Tomek obawiam się, że nie mam takiej siły przekonywania by namówić Sylwię na "stopery". Opcja 2 była już bliska zastosowania jak mały darł się podczas kąpieli, S o mało rury cieplnej nie wyrwała :) i na jakieś ultradźwięki weszła.

Małego najwidoczniej i babcia miała dość, gdyż zjawiła się rodzicielka młodego i wyruszył w podróż do Wrocławia :) Teraz tylko czekać aż ktoś we Wrocku zacznie pisać że mamusia z synkiem wróciła :)

Młody musi być kochany, bo pamiętam jak kilka dni temu drze się do babci żeby przyszła do niego i wyje, babciu no chodź szybko no chodź. Babcia tłumaczy że nie może bo jest w toalecie, 7:30 a oni się przekrzykują, dopiero za 6 razem babcia nie dała rady i w dosłowny sposób wyartykułowała, że w trakcie defekacji jest :)

@BTM Sąsiadka na dole w sumie miła kobieta, więc faktycznie wolałbym jej nie szkodzić, zwłaszcza że gdyby przyszła z reklamacją to mogła by się zasiedzieć. Jej rekord zgłaszając "zalanie" łazienki którego notabene nie było to 90 minut na stojaka w korytarzu. Jak sie okazało to nie my ją zalaliśmy tylko zwyczajnie wyszła jakaś plama na suficie od rury z wodą i pojawił się zaciek, u nas w łazience sucho. Panie jednak postanowiła ze to dobra chwila by sie poznać, my w piżamach "gościliśmy" ją tuż obok WC przez bite 90 minut. Boję się pomyśleć co by było gdyby przyszła z reklamacją co do hałasu w rurze, tak długiej wizyty mógłbym nie przeżyć :)

12.

kate napisał(a):
11 lutego 2010, 00:59:45

Ach ile złości w tych Polakach, wobec tak małej-bezbronnej-słodkiej istotki....

13.

kate napisał(a):
11 lutego 2010, 01:05:16

ja tez mam nad sobą takie dzieciątko, a dokładnie: 2!!
*i wyobraźcie sobie że do tego ich mamę ok 100-110kg, która chodzi z taką gracją, że w kamienicy (która wydawałoby się tłumi wszelkie dzikie odgłosy) wrażenie jest jakby jakaś armia conajmniej z działem armatnim się przemieszczała,
*a figle mamy z tatą prawdopodobnie odbywaja sie przy pomocy taboretów, bądź to rzucają sobą raz o scianę ,raz o podłogę.....
*odrobinę więcej tolerancji, uśmiechu dla sąsiadów....

14.

kate napisał(a):
11 lutego 2010, 01:07:02

i gwarantuje Wam,że dziecku wystarczy powiedzieć: 'jak nie przestaniesz tupać to cie zjem!!' -100% skuteczności

a mamie co??!!

15.

Piotr Szymczak napisał(a):
11 lutego 2010, 02:28:13

@kate Mamusi zawsze możesz wywiesić karteczkę proszę ciszej współżyć :)

16.

kazik napisał(a):
24 lutego 2010, 20:21:56

Sam jestem bliski załamania nerwowego. Dzieci nie odwiedzają tylko permanentnie od 7:30 do 23:30 po uszach dają na tyle głośno że radio zagłuszają a do tego drżenie się pojawia. I co takim zrobisz? no co zrobisz, oni mają prawo w ciebie walić a ty musisz się litować nad dziecinkami. Żeby jeszcze chociaż pozostali sąsiedzi nie wracali z pracy o tej 23:00 i nie zaczynali sprzątania do 1:00 w nocy to może bym to jakoś zniósł.

A zatyczki wyciszają rozmowy, ale walenia w ściany nie wyciszą.

17.

Piotr Szymczak napisał(a):
24 lutego 2010, 20:32:55

@kazik nie ma lekko :) Znajoma opowiadała że jej koleżanka ma koncerty małego dziecka o 2-3 w nocy. A rodzice nie reagują, dziecko wyje przez ponad godzinę. Znajoma zasugerowała by wejśc piętro wyżej i trzymać dzwonek, Jak wyjdzie "mama" to uświadomić ją, że dziecko jej płacze :) Na bank się obudzi, dzwonek o 3 w nocy potrafi obudzić. Gdyby jednak nie skutkowało zawsze można udać zatroskanego sąsiada, że dziecko po nocy płacze, nikt nie reaguje, a tyle sie teraz mówi o przemocy w rodzinie :)

18.

Lilarouge napisał(a):
04 marca 2010, 09:37:16

Co sugerujesz w takim razie? Zmajstrować dzieciakowi zgrabną klateczkę czy może walium podawać, żeby bardziej był ospały? Być może kiedyś doczekasz się z Sylwią lub jaką inną białogłową własnego potomstwa. Ufam, że w imię dobra sąsiedzkiego współżycia nie zawahacie się go kneblować i unieruchamiać?

19.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 10:10:50

@Lilarouge Dzieci na razie nie planuje ale jak już to zapewne zadbam o odpowiedni dywan albo obuwie dla malca. Ja wiem że dziecko to dziecko i ono niczemu nie jest winne o ile już nie jest takie sprytne by samemu z własnej woli robić komuś na złość ale brak wyobraźnie u dorosłych mnie przeraża.

20.

ana napisał(a):
08 czerwca 2010, 08:29:17

dziecko ma swoje prawa, ciszy nocnej nie ma od 6 do 22 więc koniec dyskusji, w tych godzinach można wszystko, nademną dziecko bawi się betonowymi piłkami, chodzi jak słoń i wstaje przed 6 jestem wykończona więc zmieniam mieszkanie :-)

21.

ana napisał(a):
08 czerwca 2010, 08:31:34

... i dodam: życie bez sąsiadów to szczyt szcześcia :-)

22.

Piotr Szymczak napisał(a):
08 czerwca 2010, 14:04:46

Pozostaje mieszkać na samej górze, albo w domku jednorodzinnym.

23.

izabella napisał(a):
19 czerwca 2010, 16:47:37

też mam ten problem nad głową i to codziennie,mamusia zrobiła dziecku plac zabaw w mieszkaniu a razem z dzieckiem bawi sie spory pies,tak wiec od rana do wieczora mam trzęsienie sufitu(drewniane stropy)dziecko sobie skacze z mebli na podlogę,rzuca ciężkimi przedmiotami o podłogę po czym pies razem z dzieciakiem przetaczają się po całym mieszkaniu no i do tego dochodzi jeszcze mamusia,która z tym dzieciakiem tak lata w drewniakach po domu,na spacery nie wychodzi(za blokiem jest plac zabaw)uzpełnieniem dnia jest powrót pana domu z pracy i wyprowadzenie po całym dniu psa z wielkim jazgotem i przetaczaniem lawiny po drewnianych schodach,no a potem to już zabawa z córeczką do godziny 22(oczywiście głośna zabawa)i tak co dzień...na koniec dodam,że też jestem matką więc proszę mi nie zarzucać,że napisała to taka,która nie ma dzieci i nie rozumie innych
aha.ostatnio mąz zwrócił sąsiadowi uwagę na co usłyszał,ze są w swoim mieszkaniu ,więc będa robili co im sie podoba,niby racja...ale czy my musimy to dzień w dzień znosić?

24.

Piotr Szymczak napisał(a):
19 czerwca 2010, 17:23:27

@Izabella cóż uroki mieszkania w bloku. Niektórzy zwyczajnie hołdują zasadzie wolnoć Tomku w swoim domku, inni natomiast mają za dużo klasy by robić tym pierwszym na złość :)

25.

sonii napisał(a):
25 lipca 2010, 18:37:33

wiesz biedaczku ? ty tez miales kiedys 5 lat . i napewno tez bawiles sie klockami i budziles sie raniutko wstajac boso i tuptajac do mamy. i nikt jak widze " lba ci nie urwal?! wszyscy z nas przeszli etap 1- 6 lat i pozwolono nam byc dzieckiem. dzisiejsza moda dyktuje panele i nic wiecej. dywany poszly w niepamiec.ty pewnie tez jestes modny !! mam rade na Sylwie histeryczke . zrob jej dziecko . powaznie !!! wyleczy ja natychmiast ze wszystkiego. wstanie do dziecka 6 razy w nocy, dzien spedzi na lulaniu malenstwa z kolka , albo nocy nie przespi bo malec zrobi z nocy dzien - i po klopocie !!!! jak znajdzie jakims cudem 15 min. to nawet gdy beda burzyc sciany w bloku - usnie . 100 % gwarancji. a potem juz proza zycia . nauka chodzenia w bucikach z twarda pietka, zabawy klockami, budowanie garazy i powodowanie wypadkow i niestety bieganie po calym domu, bo dziecko do 4 lat nie potrafi spokojnie isc ale wlasnie biega. i wiesz co wtedy zycze ci takich sasiadow ktorzy bluzgaja na male dziecko . chory swiat. az strach pomyslec jacy bedziecie za 60 lat !!!!

26.

wiktorianet napisał(a):
12 października 2010, 23:09:14

uśmiałam się..... rozumiem i jedną i drugą stronę choć zgadzam się z tobą sonii..... też byliśmy malcami i nikt nam z dzieciństwa dramatu nie robił :D trochę tolerancji :d

27.

Piotr Szymczak napisał(a):
13 października 2010, 08:49:39

@sonii ja się wychowywałem w domu jednorodzinnym, jeżeli komuś moje bieganie przeszkadzało to chyba tylko myszą pod podłogą :)
A tak juz bardziej serio, moja mama jakoś potrafiła zapanować nad dziećmi, ja i brat byliśmy wyjątkowo grzeczni, no może brat nieco mniej :)
Pretensji nikt do dziecka nie może mieć, bo to tylko dzieciak, głupiutkie jeszcze, ale pretensje można kierować do rodziców, że są bez wyobraźni. Każdy kto świadomie się rozmnaża chyba zdaje sobie sprawę że mieszkając w wielkiej płycie wszystko słychać od pierdnięcia starej sąsiadki po klocki dziecka.

Gdyby mi w czasie kiedy dziecko ma drzemkę a jego mama 15 minut snu przyszło na myśl puszczanie głośno koncertu Metaliki to pewnie sąsiadka też nie byłaby zadowolona że jej dziecko budzę. Ja się nie czepiam sytuacji kiedy dziecko płacze, bo to wiadomo czasem tak bywa ale inna aktywność (klocki, buciki, zabawki) można tak zorganizować zeby nie było uciążliwe dla innych

@Wiktoria nam nikt nie robił, ale nie wiesz czy sąsiadka lub sąsiad nie przeklinali Cię jak nawalałaś młotkiem do mięsa w parkiet :) Tolerancja i zrozumienie przydaje się w obu przypadkach po obu stronach :)

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.