Polityczna degrengolada
Stwierdzenie, że polityka to syf, nie jest niczym odkrywczym, tylko to, co dla większości z nas jest obiektem pogardy dla innych stanowi atrakcyjne zajęcie, często bardzo intratne.
Kiedyś nazywałem siebie zwolennikiem Platformy, o poglądach liberalnych zarówno w społecznym, jak i gospodarczym aspekcie życia, z czasem, choć nie wycofuję się z poglądów, widzę, że każda „kasta” polityczna to syf i platformy to nie ominęło. Fakt jedni w tym przodują, inni zachowują pewien stały poziom, a jeszcze inni ocierają się tylko o syf, ale to i tak czyni ich „umoczonymi”.
Pogodziłem się już, z tym że politycy to banda kolesi, którzy są mistrzami sprawiania pozorów, nawet najbardziej leniwy pracownik, nie jest w stanie osiągnąć takiego kunsztu w nic nierobieniu, unikaniu odpowiedzialności i zobowiązań jak polityk.
Polityk, nic nie robi w sprawach, do których został powołany (frekwencja na obradach sejmu, jakość prawa etc) co nie oznacza, że jest zupełnie leniwy, jeśli chodzi o załatwienie pracy (dla rodziny, znajomych), poparcie jakiejś firmy w przetargu, czy lansowanie się przed kamerami po to by dowalić oponentowi (zazwyczaj poziom argumentacji jest żenujący) ta ich wrodzona niechęć zmienia się w wulkan aktywności. Możemy to obserwować, przy okazji większych afer, ale gros takich „drobnych” spraw i tak nie ujrzy światła dziennego i to niezależnie od ekipy u władzy i niezależnie od szczebla politycznego (lokalny, państwowy).
Ze smutkiem obserwuję tę degrengoladę, która z roku na rok wydaje się zataczać coraz większe kręgi, a proces wydaje się niemożliwy do zatrzymania.
Znam kilu amigos, z kilku obozów politycznych od lewa do prawa, w czasach studenckich, nie powierzyłbym im zwykłego kopania rowu, obawiając się nie tylko o jakość wykonania tego rowu, ale zwyczajnie to było ponad ich zdolności intelektualne, choć jednocześnie byliby na tyle „bystrzy”, by od razu znaleźć sobie zastępstwo, które w ich imieniu kopałoby ten rów. Sami pracą swoich rak by nie skalali, czasem widzę jak ich kariery rozkwitają i oglądam ich w TV jako asystentów europosłów, ministrów czy innych kacyków partyjnych. Znam ich z tamtych czasów, wiem co robią teraz i zauważam jedno, polityka uczy wysławiania się i uczy, by dużo mówić niekoniecznie z sensem. To, co reprezentowali sobą w latach studenckich, ten poziom cwaniactwa i zdolności składania zapewnień bez pokrycia to jest pikuś w porównaniu, z jaki poziomem już teraz mają. Przed nimi jeszcze kilka szczebli w hierarchiach partii, powiatu, czy województwa, za 2 czy 3 lata zobaczymy ich wszyscy na ekranach TV i zapewniam, to nie będzie nowa jakość, to będzie zupełnie inna „nowa jakość” niż tej, której byśmy oczekiwali :) No, chyba że wybuchnie jakaś afera i przekreśli nieustający proces kształcenia się w mówieniu o niczym.
Tak mnie wzięło na te wywody, po obejrzeniu kilku programów w ostatnich tygodniach, wprawdzie dalej PiS jest niepodważalnym liderem w dyskusji o niczym,z a pomocą miałkich i niedopasowanych argumentów, ale inni nie pozostają daleko w tyle, peleton goni :( W poniedziałkowej Uwadze widziałem takiego młodego (29 lat) posła, który niczym zdarta płyta usiłował przekonywać do swoich racji.
Politycy byliby bardziej wiarygodni, gdyby podchodzili do spraw logicznie i mówili to co rozum podpowiada, gdyby ignorowali nakazy płynące w SMS od szefostwa, może było by mniej sytuacji, że człowiek ogląda i sobie myśli Boże co za idiota, kto na niego zagłosował. Szkopów w tym że, gdyby byli tacy prawdomówni, troskliwi o społeczeństwo to chyba nie mieliby w tym interesu i zwyczajnie by ich nie było. Ich działalność straciła by sens, nie mogli by załatwićpracy, znizki, czy ustawić przetargu.
Ciekaw jestem, czy idąc spać, podczas wieczornej toalety taki poseł/polityk/asystent rozmyśla o tym ile razy zrobił dziś z siebie idiotę, ile razy postąpił wbrew logice, chyba nie, to mogłaby być smutna refleksja przed samym snem ...
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±

Komentarze do wpisu "Polityczna degrengolada":
1.
25 lutego 2010, 15:30:14
nic dodać, nic ująć. Z tego co widzę na arenie politycznej nie za bardzo jest z czego wybierać. W moim przypadku samo PO nie razi mnie w oczy (i uszy) jak reszta, nawet mimo ostatnich afer. Podobają mi się ich ruchy co do zmniejszenia dotowania partii z budżetu państwa.
Fakt faktem, nadal wypatruję partii takiej bym mógł powiedzieć z dumą, że to na nich zagłosowałem.
2.
25 lutego 2010, 15:46:32
na taka partie mozemy jeszcze dlugo czekac ... Btw, ostatnio widzialem jednego znajomka jak sie lansuje w Brukseli :)
3.
25 lutego 2010, 15:54:04
Sad but true.
Czasem wydaje mi się, że dana partia wybija się ponad przeciętność i pałam niezłomną nadzieję, ze może odmieni styl rządzenia.Do czasu. Po głębszej refleksji i wysłuchaniu kilku kolejnych wywiadów wracam na stanowisko, że to wszystko to jedno szambo, ot jednie są w gównie po uszy inni po pas.
4.
25 lutego 2010, 16:19:30
Czy to ten sam znajomek, co kiedyś na zdjęciach przy prezydencie figurował?
5.
25 lutego 2010, 17:54:54
Jaki jest sens zaprzestania dotowania partii z budżetu? Pomijając niekoniecznie sprawiedliwą zależność wysokości dotacji od poparcia w wyborach?
Partie bez dotacji będą się musiały utrzymywać z dotacji. A dotujący będą mówić: płacę, wymagam. Czy to nie jest zalegalizowana forma korupcji?
6.
25 lutego 2010, 18:53:57
Już kiedyś tak mieliśmy, a potem na troszkę ktoś wymazał nas z mapy. Z niecierpliwością czekam na ten moment by jebnąć ROTFLa :]
7.
25 lutego 2010, 19:04:24
@słodziutki tru
@Jacek, nie nie ten ale inny osiedlowy weteran z tych starszych roczników :)
@mt3o Nigdy nie zagłębiałem się w idee finansowania partii, ale jak słyszę jakie kwoty sa wydawane na kampanie, na spoty, a do tego co chwila kolejna partia ogłasza ze wyczerpały się możliwości "rządzenia" w danym układzie sił i kolejne wybory, kolejna kampania i kolejny strumyk z moich podatków. Może gdyby partie finansowały się same (tylko składki) ich odpowiedzialność była by wieksza, choć oczywiście rodzi to miejsce korupcji. Ale umówmy się jak jakiś duży koncern będzie chciał sprzedać jakies leki, albo uzyskac na nie dofinansowanie z NFZ, a jakas wielka firma będzie chciałą przepchnąć ustawę korzystną dla swojego środowiska to wcześniej czy później to zrobią, czy spotykając się w "pędzącym króliku" czy dokonując stosownej wpłąty na kampanię. Korupcja nie powstaje sama z siebie, ot zwyczajnie komuś zalezy na konkretnej decyzji i gotów jest za to zapłacić. Jeśli będą istniały 2 osoby ta która coś chcwe i ta która coś może to na na styku miedzy nimi zawsze może dość do korupcji. Jesli prawo będzie przejrzyste i bedzie ułatwiało inwestycje, ograniczy biurokrację etc to będzie mniej pól na których bedzie dochodziło do sytuacji korupcjogennych, aspekt finansowania partii ma tu drugorzędne znaczenie. Ale ograniczanie biurokracji i urzedów nie leży w interesie polityków, wszak gdzies trzeba lokować znajomków i rodzine, na ciepłe urzędnicze posadki.
8.
25 lutego 2010, 19:25:43
@Piotr Szymczak: Poruszyłeś kilka istotnych kwestii, ale na samo pytanie nie odpowiedziałeś :P
Rządzący organizują wybory przedterminowe wtedy, gdy mają na tym coś do ugrania. Vide ostatnie przedterminowe. Pieniądze na kampanie znajdą się w ten czy inny sposób. Albo z budżetu albo z kieszeni biznesmena. W obu tych przypadkach zapłacisz Ty - albo w podatkach albo płacąc za produkty. Wymyślono sporo rozwiązań ograniczających nieuzasadnione pobieranie pieniędzy z budżetu przez partie, jednym z nich jest obecny system, z progiem. O skuteczności różnych systemów finansowania można dyskutować, ale brak finansowania będzie wylewaniem dziecka z kąpielą.
Przy okazji lokowania znajomków i rodziny, nasuwa mi się pewna wątpliwość. Jak to jest, że lokowanie znajomych na stanowiskach w firmach jest dla wielu ok, a w urzędach nie? Zwróć też uwagę, że w sytuacji gdy firma ma na ofertę pracy dostać kilkanaście setek ofert, dział HR chętniej znajduje kandydata pocztą pantoflową, przez rodzinę i znajomych. I w firmach to się zazwyczaj sprawdza. Może więc problemem nie jest nepotyzm, a nieprawidłowe rozliczanie z efektów pracy? Nie chcę tutaj pochwalać nepotyzmu, ale miej na uwadze, że są sytuacje gdy jest on dobry i skuteczny.
A tak przy okazji wysokości dotacji dla partii, porównywałeś je może z kosztami kampanii reklamowych, miejscem na billboardach czy kontraktami znanych dziennikarzy i aktorów? Stawiam kokosy przeciw orzechom, że gdyby partie płaciły za kampanie i utrzymanie tak, jak normalne firmy, pieniędzy z budżetu nie wystarczyłoby im na prawie nic.
9.
25 lutego 2010, 19:26:56
@mt3o nikt nie mówi o zaprzestaniu, nie popadajmy w skrajności. Chodzi mi o to, że według mnie jest to dobry ruch jeśli chodzi o PO. Wpienia mnie jak widzę te wszystkie spoty. Kiedyś czytałem o zamyśle Prawicy Rzeczypospolitej, a mianowicie 1% podatku na finansowanie partii. Według mnie przedni pomysł, jeśli by finansowanie partii dać w części bezpośrednio z budżetu, a w części z jakiegoś procentu z podatku (nie chodzi by to był 1%, trzeba by to odpowiednio wyliczyć jaki procent). Skończyła by się kiełbasa wyborcza, bo jeśli by szło coś nie tak, społeczeństwo wycofa po roku swoją część podatku dla wybranej wcześniej partii.
10.
25 lutego 2010, 19:30:20
Jacek Kromski: Pomysł z 1% ciekawy, chyba nie słyszałem o nim wcześniej. Rozwiązanie o którym mówisz, wydaje mi się godne uwagi. Zastanawia mnie, jak by się rozłożyły te dotacje, gdyby przekazanie tego procenta było obowiązkowe, a nie dobrowolne.
11.
25 lutego 2010, 19:34:41
@mt3o Co do zatrudniania znajomych/rodziny w urzędach vs firmach: true. Problem faktycznie nie leży po stronie samego zatrudnia tylko rozliczania z wyników i samej pracy. W urzędach często wydajność pracownika spada na łeb na szyje, ale nikt go nie wyleje, bo nie ma ciśnienia na to.
@mt3o dobrowolne chyba nie, bo znając życie, dużo ludzi by sprawę olało, ale chodzi o sam fakt możliwości wyboru, a jeśli ktoś nie wybierze to albo losowanie, albo według ilości stołków w sejmie.
12.
25 lutego 2010, 20:16:21
@mt3o Nie wnikałem za bardzo w temat dotacji, bo nie wiem jak to funkcjoonuje, nie znam kwot, nie znam zaplecza ... zwyczajnie się nie zagłębiałem
Co do zatrudniania znajomków, wiesz w prywatnej firmie Jacka jak zatrudni kuzyna na stanowisko przedstawiciela handlowego, bo ciocia mówiła ze kuzyn nie ma pracy i chłopak będzie się starał i Jacek go zatrudni odrzucając choćby moją kandydaturę na super sprzedawce serwisów webowych to ryzyko ponosi głółnie on. Kuzyn się nie sprawdzi - firma Jacka nic nie zarobi, w pewnej chwili kuzyn poleci albo firma jacka splajtuje przez brak zleceń. ALbo Jacek dojdzie do wniosku ze płąci kuzynoowi za "markowanie pracy". Tak czy siak to jego ryzyko, oczywiście można podciągnąc że jak splajtuje to zasiłęk dla kuzyna i tak zapłaci Państwo. Ale ryzyko i tak jest po stronie Jacka. W urzedzie jak zatrudnisz po znajomosci kuzyna , to albo nie chcesz go zwolnić, albo wszyscy przymykają oko, ze pani Kasia to tylko ładnie wygląda, ale w główce siano, no ale jest siostrzenicą burmistrz i nie można jej ruszyć. Wtdy traca wszyscy, stanowisko na którym pracuje Kasia nie jest obsadzone odpowiednią osobą, znaczy trzeba zatrudnic jeszcze kogoś kto jest kumaty i pomoże pani Kasi, no ale to sa już 2 etaty z publicznej kasy, a mógłbyć jeden. Kolejna sprawa to kwestia decyzji, jak kuzyn Kacka da ciałą i wyceni www na 500 zeta to straci tylko Jacek, jak Pani Kasia da ciała to tracą wszyscy (bo publiczna kasa).
Sam jestem zwolennikiem polecania kogoś do pracy jeśli ma odpowiednie kwalifikacje na dane stanowisko, polecając kogoś niejako za niego ręczysz, że uczciwy, że pracowity etc, połowa zmartwienia jak urzędnikiem z nadania zostaje ktoś kto ma kwalifikacje, wtedy niech będzie nawet synem wójta, niestety gro "załątwianej pracy w urzędzie" to jednak osoby które "trzeba" ulokować a ich wiedza i jakość pracy pozostawia wiele do życzenia ...
13.
26 lutego 2010, 00:09:21
A moze w takim razie <a href="http://n3m0.jogger.pl/2010/02/25/pozytywna-opcja-na-wybory/">Pozytywna opcja na wybory</a> :)?
14.
26 lutego 2010, 03:02:54
trzeba być albo idiotą, albo sku..ysynem żeby wieczorem po dniu takiej "pracy" można było spokojnie swoją mordę w lustrze oglądać.
15.
26 lutego 2010, 14:05:08
@Tomek, to mamy chyba bandę składającą się z połączenia tychże dwóch. Bo Oni, niejednokrotnie są przekonani o słuszności swych działań. Vide Rzecznik Praw Obywatelskich w sprawie szczepionek, teraz wszyscy dziękują minister zdrowia, że miała jaja i nie uległą presji.
Kolejna sprawa jest taka ze media świat jest dość mocno zmanipulowany przez koncerny i niektórzy politycy łykają PRową strawe jak ciepłe bułeczki i gotowi umierać za sprawę, która potem okazuje się fake. No ale jest nośna medialnie i mozna swój ryj pokazać w TV.
Dodaj komentarz: