Aborcja niczym karta płatnicza
Aborcja niczym karta płatnicza, poczujesz się lepiej ...
Media przyzwyczaiły nas, do tego, że by coś się sprzedało musi być powiązane z seksem, powinno szokować i budzić skrajne emocje. Wtedy, jeśli nie osiągniemy swojego celu głównego, to przynajmniej osiągniemy szum medialny. Inna sprawa, że dzisiejsze media próbują znaleźć sensację, tam gdzie nierzadko jej nie ma, no ale to już odrębny temat.
Wszyscy zapewne widzieli reklamę Master Card, gdzie za jej pomocą można kupić wszystko, ale są rzeczy bezcenne, których nie da się nabyć nawet za pomocą takiej wyjątkowej karty.
W Łodzi kilka działaczek feministycznych (SROM) wykorzystuje właśnie motyw przewodni (screen) kampanii Master Card do promocji zabiegów aborcyjnych w Wielkiej Brytanii.
O całej sprawie pisze Dziennik Łódzki, z plakatu możemy się dowiedzieć, jakie poniesiemy koszta z tytułu aborcji farmakologicznej (przejazd+hotel) i jakie to uczucie ulgi spłynie na nas po zabiegu. Wszystko oczywiście taniej, bezpieczniej niż w polskim podziemiu aborcyjnym. Nic tylko promować.
Zabijanie – to tylko zabieg
Trudno się nie zgodzić, że aborcja dokonana w „cywilizowany sposób” w klinice z jakąś troską o pacjentkę może mieć inny wpływ na psychikę niż łamanie prawa i szukanie „podziemia aborcyjnego” w kraju. Choć sam będę się upierał przy tym, że zabieg aborcji, jaki by nie był to zawsze odciśnie piętno na kobiecie. I to nieważne czy ciąża jest wynikiem gwałtu, czy nieprzemyślanego skoku z szefem lub na dyskotece z obcym facetem. Zakładając, że w człowieku siedzi odrobina człowieczeństwa, to taka czy inna metoda da o sobie znać wcześniej czy później. Zupełnie pomijam aspekt typowo medyczny, możliwości komplikacji przy kolejnych ciążach, etc.
Choć tak jak mówię wizę różnicę między aborcją wykonaną w klinice, w świetle prawa gdzie nikt się nie spieszy i aborcją w jakimś gabinecie ginekologicznym na prowincji.
We wszystkich przekazach dotyczących aborcji, bije po oczach określenie zabieg, choć dla wielu ludzi to jest zwyczajne zabijanie. Taki dobór słów, ma chyba na celu zmniejszyć poczucie winy.
Odpowiedzialność za czyny
Mnie zawsze uczono odpowiedzialności za to co się zrobiło. Każde nasze działanie, czy to seks z przypadkową dziewczyną na dyskotece, czy romans z szefem, czy zły dobór antykoncepcji może przynieść efekt w postaci ciąży. Połowa biedy, jeśli ludzie się kochają, są ze sobą blisko i potrafią wziąć odpowiedzialność za to, co „zmajstrowali”. Najczęstszym jednak zachowaniem jest ucieczka, „bo ja jej przecież nie znam”, „to miał być tylko jeden skok”, etc. I wtedy zaczyna się szukanie „alternatywnych rozwiązań”, myśli o aborcji też przechodzą przez głowę.
Osobiście mam dość radykalne poglądy w tej materii, no ale wiadomo to kwestia sumienia, wiary i tego czy podoła się, by dalej żyć z taką świadomością. Dla mnie to nie jest zwykły zabieg. Choć czasami, nie mogę się pozbyć myśli, że może by było lepiej, by niektórzy się nie rozmnażali, no ale czy to że ktoś jest nieprzystosowany społecznie, nie ma odpowiedzialności w sobie, jest usprawiedliwieniem dla nieroztropnego seksu i kolejnych aborcji.
Przede wszystkim edukować
Zauważam tendencję w przekazach medialnych dotyczących feministek, panie poza jednorazowymi akcjami rozdawanie prezerwatyw raczej po macoszemu traktują temat zapobiegania ciąży, skupiając się na temacie samej aborcji. Aborcja w mojej ocenie nie jest remedium na nieodpowiedzialność ludzi. Mamy pewne zapisy prawne dotyczące tego, kiedy można dokonać takiego zabiegu i myślę, że one w pełni wyczerpują, to co powinno być zawarte w przepisach prawa. A ruchy feministyczne winny się bardziej skupić na budowaniu świadomości kobiet jak zapobiegać niechcianym ciążą. Jakie środki stosować, co zrobić w przypadku przygodnego seksu etc. Myślę, miałoby to lepszy wpływ na pozycję kobiet, gdyby były bardziej świadome, bo w tej chwili promuje się tezę, „zaszłaś w ciążę, o to nic, zawsze możesz iść na zabieg”. Pytanie tylko, kiedy przyjdzie na ponowny zabieg.
Na językach
Zadziwia mnie wiara aktywistek feministycznych w zdolności lingwistyczne Łodzianek. Jakoś sobie nie wyobrażam, by każda potencjalnie zainteresowana aborcją kobieta na tyle biegle władała językiem angielskim, że bezproblemowo uda się jej taki zabieg dokonać. Niechciana ciąża, pomysł aborcji to nie jest temat, na który rozmawiamy, czasem nawet bliscy nie wiedzą, że kobieta jest w ciąży, więc jak poradzić sobie z takim problemem. Tego na ulotkach aktywistek nie wyczytałem.
Całej sprawie łódzkiego SROMu smaczku dodaje to, że Panie swoje idee i wyliczenia promują na łódzkich przystankach, wywieszając nielegalnie plakaty. Takie trochę kuriozum, z jednej strony lansują tezę że lepiej coś zrobić legalnie, a same lamią prawo.
Autor postu jest przeciwnikiem aborcji „na życzenie” jest również przeciwnikiem śmiecenia na przystankach i nic niewnoszących do poprawy życia kobiet ruchów feministycznych.
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±
Komentarze do wpisu "Aborcja niczym karta płatnicza":
1.
09 marca 2010, 12:11:10
Żałosny ten plakat.
2.
09 marca 2010, 12:32:05
Raz że promuje temat dość "śliski" a dwa wykonanie chyba też nie najlepsze, pomijam juz nawiązanie do karty kredytowej ...
3.
09 marca 2010, 13:37:22
"Osobiście mam dość radykalne poglądy w tej materii, no ale wiadomo to kwestia sumienia, wiary i tego czy podoła się, by dalej żyć z taką świadomością" - nie mogłem się powstrzymać: używasz prezerwatyw? co z tabletkami "tuż po"? jedyna "katolicka" metoda zapobiegania ciąży to kalendarzyk - to jest odpowiedzialność? Raczej kpina.
4.
09 marca 2010, 13:41:24
Oglądałeś „Idiokrację”?
5.
09 marca 2010, 13:42:17
Jeszcze jedno:
"Aborcja w mojej ocenie nie jest remedium na nieodpowiedzialność ludzi" - od kiedy niechciana ciąża jest oznaką nieodpowiedzialności ludzi? To zwykła statystyka.
6.
09 marca 2010, 13:43:59
oO, chyba nie znasz problemów nastolatek.
http://beztabu.com/forumdisplay.php?f=29
7.
09 marca 2010, 14:39:00
Przeczytałam i mam wrażenie że ciąża to tylko problem... a tak nie jest!!! Owszem bulwersuje mnie fakt, że ludzie wielokrotnie bardzo lekkomyślnie podchodzą do tych spraw ale bez przesady - nie popadajmy w skrajność.
8.
09 marca 2010, 16:19:10
Chcąc nawiązać do tematu musiałbym siebie samego powtórzyć. Więc po co to robić? :D Jestem „pro-life”, aborcji mówię zdecydowane TAK!
Natomiast jestem ciekaw, jak wpływa aborcja z różnych przyczyn na kobiety żyjące w różnych kulturach. Mowa oczywiście o wpływie na psychikę. Szczególnie interesująca sytuacja jest w Japonii - szkoda, że art na Wiki nie grzeszy liczbą odwołań do źródeł. Może Google Scholar pomoże? :P
9.
09 marca 2010, 16:36:10
@matekm Ja jakoś zagorzałym katolikiem nie jestem, daleko mi do pewnej Pani co to cały Blip się z niej śmieje ... Choć z drugiej strony nawet gdybym był to jednak jest subtelna różnica miedzy nie dopuścić do ciąży prezerwatywa/tabletka antykoncepcyjna a usunąć ciążę która juz jest.
Co do odpowiedzialności, wiesz inna sprawa jak "niechciane" dziecko się pojawia u pary kochających się ludzi, w małżeństwie czy w konkubinacie to może być przypadek. Ale IMo jak się nie chce dzidziusia to raczej człowiek stara się zabezpieczyć, sprawą odrębną jest to jaką metodę do tego zaprzęga. Co innego jak ciąża jest wynikiem "wystawienia pupy" zupełnie obcemu facetowi na dyskotece wtedy to już może świadczyć o niedojrzałości. Statystyka moim zdaniem tu nie ma nic do rzeczy, no chyba że rozwiniesz co miałes na mysli pisząc statystyka ...
@Marsjanin co ma aborcja do przebudzenia się po hibernacji? Filmu niestety nie oglądałem. Chodzi CI o to że nawet ktoś teraz nieprzystosowany, może z czasem okazać się przystosowany ?
@quest, nastolatki to zawsze ciekawy temat i te ich intrygujące problemy :) Jak zrobić sobie dobrze bez konsekwencji :)
10.
09 marca 2010, 17:10:54
Właśnie zastanawiałem się czy uciąć to zdanie, do którego się odnoszę, czy pozostawić z zakończeniem… Błąd, było uciąć. Bo do aborcji ma się nijak, natomiast bardzo się ma do rozmnażania się określonych grup społecznych (co na filmie – który z tego, co pamiętam, powstał na bazie książki – zostało karykaturalnie wyolbrzymione). Filmowa Idiokracja powstała tak, że pewni ludzie, zdawałoby się, inteligentni, pracowici, itd. odkładali dziecko na później, aż nieraz bywało za późno – podczas, gdy „wsiowe miejskie głupki” (zasiłek, prosta praca, kochanka, kochanek, piwsko, rugby w TV i tak całe życie) mnożyli się jak króliki. Wizja świata za 500 lat taka, że przeciętne IQ to jakieś 60. Góra. :) Ucywilizowani jaskiniowcy. „Ale dostał w jaja” najpopularniejszym programem rozrywkowym na żywo i tym podobne kruczki, ale dość o filmie. Chciałem tą krótką frazą, którą właśnie rozbudowuję ]:> podkreślić, że pobożne nadzieje, „żeby niektórzy się lepiej nie rozmnażali”, raczej koleją rzeczy potoczą się dokładnie odwrotnie…
11.
09 marca 2010, 18:07:50
Proponuję coś lepszego:
Glock 17 - 540$
1 nabój kal. 9mm - 0,32$
Ulga po zastrzeleniu jednego aborcjonisty - bezcenna.
12.
09 marca 2010, 20:27:11
bo tutaj glownie chodzi o pieniadze, a nie o dobro pacjenta. uwazam za zbedne takie zabiegi, ktore nie sa konieczne, a sa tylko jakims widzimisie. (nie tylko aborcja, cc na zyczenie, ale i poprawianie na sile swojej urody). kazdy nawet najdrobniejszy zabieg laczy ryzyko jakiejs komplikacji, co moze skutkowac okleczeniem do konca zycia,nie tylko fizycznym ale i psychicznym. dlaczego zwolennicy aborcji tak bardzo denerwuja sie, kiedy przeciwnicy pokazuja powyrywane i zakrwawione male dzieci? bo w obu przypadkach jest gra na emocjach: zwolennicy przedstawiaja kobiete w ciazy jako ta biegna zagubiona sierotke, ktora jeszcze ma czas na zostanie mama i mowia, jak to latwo sie pozbedzie problemu (a reszta juz ich nie interesuje), a przeciwnicy pokazuja, co sie dzieje "po". i nagle afera w kraju, bo dzieci nie moga przeciez takich scen ogladac, bo to szkodzi ich psychice, za to kiedy graja w tego typu gry komputerowe, to juz jest ok... bo to "tylko" gra.
ale tutaj chozi tylko o pieniadze wiec co sie dziwic.
13.
09 marca 2010, 20:34:41
@thot22003: Ja się denerwuję na widok każdego kawałka mięcha, które ocieka krwią i innymi płynami ustrojowymi. Nawet jak jadłem mięso to nie byłem w stanie samodzielnie go sobie przygotować ;D Co do przemocy i scen drastycznych prezentowanych w mediach - odnoszę wrażenie, że tolerancja odbiorców na ww. w fikcyjnych tworach (m.in. gry, filmy itp.) jest nieco wyższa, niż w przypadku ukazywania prawdziwego cierpienia, smutku itd.
Co do okaleczania się poprzez aborcję oraz operacje plastyczne - dlaczego chciałabyś komukolwiek odbierać prawo do samookaleczenia się?
14.
09 marca 2010, 20:47:38
ale nie kazdy ogladajacy tv traktuje pokazanie zbrodni jako fikcje, niektorzy przenosza ja na rzeczywistosc i chca sprawdzic, czy tak samo to wyglada jak na filmie.
kazdy ma prawo podjac decyzje odnosnie wlasnego ciala - tak z tym sie zgodze - jesli dotyczy to np operacji upiekszajacej, ale powinien znac plusy i minusy. z aborcja jest inaczej, poniewaz to juz nie decyzja o wlasnym ciele, ale o pozbawieniu zycia innej istoty, ktora ma prawo do zycia i do decydowania o sobie.
15.
09 marca 2010, 21:22:32
Żeby wszystko było takie jasne i proste jak piszesz, mielibyśmy idealny świat, edukacja seksualna na wysokim poziomie, metody zapobiegania ciąży, refundowane tabletki, kościół nie wtrąca się do życia seksualego, bla bla... W rzeczywistości świat nie jest czarno biały. "będę się upierał przy tym, że zabieg aborcji, jaki by nie był to zawsze odciśnie piętno na kobiecie" - na jednej odciśnie, na drugiej nie. Gwałt odciśnie jeszcze większe piętno, a świadomość że po gwałcie zostanie dziecko które będzie o tym piętnie przypominać codziennie może doprowadzić do czegoś gorszego; "choć dla wielu ludzi to jest zwyczajne zabijanie", dla niektórych ludzi jedzenie jajek to zabijanie zwierząt, i co z tego? Czy aborcja zarodka to jest zabijanie, ja osobiście nie jestem zwolennikiem ani przeciwnikiem aborcji bo to jest bardzo skomplikowany etycznie problem, ale uważam że to kobieta powinna o tym decydować a nie pan grubas jeden z drugim w sejmie (przy okazji zwolennik bicia dzieci). "Aborcja w mojej ocenie nie jest remedium na nieodpowiedzialność ludzi" a kto powiedział że jest? "Mamy pewne zapisy prawne dotyczące tego, kiedy można dokonać takiego zabiegu i myślę, że one w pełni wyczerpują, to co powinno być zawarte w przepisach prawa", ja myślę że są za ostre, inny że za miękkie, inny jeszcze chce kary śmierci dla kobiet poddających się aborcji. Prawo tworzy człowiek, a człowiek jak wiadomo nie jest nieomylny. "ruchy feministyczne winny się bardziej skupić na budowaniu świadomości kobiet jak zapobiegać niechcianym ciążą" - najmądrzejsci są ci to wiedzą najlepiej co inni mają robić. Od budowania świadomości kobiet jak zapobiegać niechcianym ciążom to są rodzice i szkoła, no ale w naszym kraju ciągle się uczy że prezerwatywa powoduje bezpłodność i że to wynalazek szatana. Podsumowując chciałobysię powiedzieć z angielska: you're full of shit. Prawem aborcyjnym rządzi w polsce kościół, który jak zawsze wie lepiej niż ludzie. Przecież prawdziwy katolik nie zabija, więc nie powinno być problemu. Ale zaraz, przecież jeszcze paręset lat temu klechowie twierdzili że dusza wstępuje w ciało zaraz po urodzeniu (u kobiet dopiero jakiś czas po), potem zdanie zmieniało się parę razy, aż uradzili że człowiek zyskuje duszę w momencie poczęcia (chciałoby się powiedzieć naturalnego :). Na tym i na obowiązkowym chrzcie kończy się rola kościoła, potem ich to zycie poczęte już nie interesuje.
Jak napisałem wyżej nie jestem zwolennikiem aborcji, nie uważam że jest to remedium na problemy, ale do cholery to kobieta powinna decydować czy ma jej dokonać czy nie bo w obecnej sytuacji decydują pieniądze. Może mój komentarz jest nieco chaotyczny, ale takie zdanie jak twoje wpisuje się w świętoszkowaty światopogląd typowy dla polaków katolików a to mnie strasznie działa na nerwy.
Chciałbym poznać twoje zdanie na temat obecności polskiego wojska w afganistanie, coś nie słyszałem nic na temat protestów przeciwko zabijaniu cywilów "przypadkiem", chińczycy zabijają pewnie w obozach pracy więcej ludzi niż się rocznie rodzi w polsce, kupując podzespoły made in china masz krew na rękach. Mógłbym tak ciągnąć godzinami.
16.
09 marca 2010, 21:30:26
w tym problem, ze nie wiadomo, ktora kobieta bedzie miala ta psychike silna a ktora nie. moze sie wydawac, ze to jedyna sluszna decyzja, a potem "po" czasu sie nie cofnie. w tym problem, ze ruch aborcyjny sie takimi nie przejmuje, bo zrobil swoje. gwaltjest straszna rzecza, ale aborcja to kolejny balast. dziecko zawsze mozna oddac, nie trzeba go zabijiac.
za zabicie zwierzecia nie ma kary 25 lat wizeienia czy dowyzocia, wiec chyba stoi wyzej w hierarchii prawa.
na lekcji biologii pani nam tumaczyla co i jak, ale jednak ciekawosc niektorych zrobila swoje i jedna dziewczyna dzisiaj ma juz odchowane dziecko, podczas kiedy reszta dopiero zaczyna budowac rodziny. i czyja to wina? braku edukacji? czy moze rodzicow, ktorzy za duzo pozwalali i nie wpioli dziewczynnie wartosci i szacunku do wlasnego ciala.
17.
09 marca 2010, 21:33:42
@thot22003: Ja nie powinienem dalej ciągnąć tej rozmowy, bo to zapewne powtórzenie tego, co już kilka razy przechodziłem. Zadam jednak pytanie - komu oddać? Jak będzie czuło się oddane dziecko? Czy istota, która nie wykształciła jeszcze świadomości to dziecko? Kiedy zaczyna się człowiek? Kiedy kończy się człowiek (jak stwierdza się śmierć)? Kto utrzymuje oddane dziecko? Jak traktowane są dzieci w Domach Dziecka? Kolejne pytanie można tworzyć i tworzyć.
Wiem, że to słabe, ale jeszcze raz odsyłam do mojego wpisu, w którym to udowadniam, że zwolennicy aborcji są pro-life ;]
18.
09 marca 2010, 21:53:45
ale ty ciagle decydujesz o kims: stwierdzasz z gory, ze lepiej zabic niz pozwolic zyc. czyli lepiej wytluc dzieci w afryce, bo przeciez coz one maja za zycie, tylko glod, choroby i bieda... dzieci w domu dziecka maja szanse na znalezienie kochajacej rodziny i maja szanse byc chciane. moga tez trafic do rodziny patologicznej. ale czy to oznacza ze znow trzeba zabic bo tak bedzie lepiej? jest 50:50. slyszalam o roznych przypadkach w mojej rodzinie na temat dzieci z domow dziecka. ojciec mojej kolezanki jest negatywnym przykladem, ale moja przybrana kuzynka dostala od nowych rodzicow dom pelen milosci, skonczyla studia i sama zalozyla szczesliwa rodzine. dlatego uwazam, ze kazde poczete dziecko ma prawo do zycia.
i tutaj zaczyna sie nowe zycie i czlowiek: w momencie poczecia. te komorki po polaczeniu same zaczynaja sie przeobrazac, na to ty nie masz juz wplywu. dziecko rosnie i tak jeszcze ze 20 kolejnych lat. i przerwanie takiego procesu prokurator nazywa morderstwem. :]
19.
09 marca 2010, 22:27:48
@thot22003: Jak widzisz, wszystko kręci się wokół jednego - czy te kilka komórek na krzyż można nazwać człowiekiem, czy też nie?
Żaden prokurator nie stwierdzi, że zygota jest człowiekiem. Ba! Nawet zarodka tak nie nazwie. Pisząc "poczęcie" masz na myśli zapłodnienie i utworzenie zygoty z punktu widzenia Kościoła Katolickiego. Aby było zabawniej - wiele religii nie ma problemu z tym, aby móc usunąć zarodek, czy też nawet płód. Konfucjanizm, japoński buddyzm oraz shintoizm to niektóre z nich.
Moim zdaniem sprawa jest prosta - do momentu kiedy to mamy do czynienia z zarodkiem lub płodem do okolic 3 miesiąca (można sobie wybrać nawet 6 miesięcy, ale ja preferuję okolice 2-3) decyzja należy do rodziców. W przypadku realnego zagrożenia zdrowia matki - do kobiety.
20.
09 marca 2010, 22:47:10
to znaczy ze bedziesz z zegarkiem w reku czekac az minie czas zeby stwierdzic ze to jest juz czlowiek? :) przeciez to smieszne. czlowiek cale zycie sie zmienia, przeobraza, i rosnie. dlatego pytam: jaka jest roznica pomiedzy usunieciem tej indywidualnej jednostki w 3 miesiacu zycia a jaka w 11? przeciez efekt jest taki sam: tego konkretnego czlowieka -o przypuscmy blond wlosach i niebieskich oczach- nie bedzie.
kto ponosi wine za ewentualne okaleczenie kobiety podczas zabiegu? oczywiscie lekarz, ale znow: co jest lepsze: urodzic dziecko, czy moze isc na stol gdzie istnieje ryzyko, ze jednak cos moze pojsc nie tak... (juz pomijam to, ze mysli sie "przed" o konsekwencjach ewentualnej ciazy).
21.
09 marca 2010, 23:07:49
@thot22003: Pewnie, że śmieszne. A wystarczy jedynie określić, że aborcja jest możliwa do pewnego momentu określanego na podstawie stopnia rozwoju płodu. Lekarz jest w stanie określić, w którym tygodniu ciąży znajduje się płód.
Z drugiej strony - dorosłość definiowana, jako osiągnięcie 18 roku życia też jest śmieszna, a jednak funkcjonuje w praktyce.
Jaki jest efekt tego, że moja sperma trafi na ścianę, a nie do komórki jajowej? Miliony potencjalnych dzieci straciło przyszłość.
Na marginesie - co sądzisz o zabijaniu zwierząt w rzeźniach? I dlaczego jest to lepsze i mniej szkodliwe, niż usunięcie płodu? ;]
Jest ryzyko, jest zabawa - niech decyduje o tym kobieta. Jadąc samochodem też jestem narażony na gwałtowną śmierć, ale to ja podejmuję decyzję o tym, czy skorzystam z samochodu.
22.
09 marca 2010, 23:21:47
albo sie uda albo nie. uda sie: i nie wiesz czy psychika tej kobiety to zniesie czy nie . nie uda sie "zabieg" i konsekwencje ponosi znow kobieta, bo lekarz jedynie moze dostac jakis wyrok albo grzywne. a jak kobieta w przyszlosci nie bedzie umiama zajsc w chciana ciaze? caly czas jest 50:50. stawka idzie o wiele, nawet jesli nie bierze sie pod uwage dziecka, to kobieta caly czas ryzykuje swoim zdrowiem.
18 lat - fizycznie jest sie dojrzalym. a psychicznie - roznie to bywa.
a komorki jajowe co miesiac sie splukuje i co :) nasiono schowane do sloika tez jest nasionem. kiedy trafi w sprzyjajace warunki do gleby wyrasta z niego kwiat.
zwierzeta zabija sie dla miesa i dla futra - przynajmniej jest jakis pozytek, bo jestes najedzony i ubrany. a dzieci? ..... dla wygody? a to chyba gorsze, co?
nie stosujac sie do przepisow - tak, jestes i to na wlasne zyczenie :) tak, inni tez jezdza jak wariaci i zdarzaja sie wypadki. ale wieksze prawdopodobienstwo jest przy tym pierwszym przypadku.
23.
09 marca 2010, 23:31:38
Bredzisz.
24.
09 marca 2010, 23:42:01
@thot22003: Albo umrę, albo nie umrę. 50:50. Bardzo proszę nie stosować takich uproszczeń. To nie przystoi nam. Obstawiam, że w obecnych czasach ryzyko komplikacji fizycznych po aborcji jest niższe, niż 10%.
Kobieta ma wybór. Nie musi dokonywać tej aborcji. Legalizacja aborcji nie oznacza, że ten, kto do tej pory nie chciał jej zrobić zaraz oszaleje i ją wykona. Jeżeli boi się ryzyka (o czym jest informowana) nie musi go podejmować.
Ale nikt się tym nie przejmuje. W przypadku aborcji można zastosować bardziej precyzyjne metody oceny stanu rozwoju płodu.
Zabawa w analogie to stąpanie po grząskim gruncie. Myślę, że wiele kobiet chcących dokonać aborcji z chęcią usunęłoby nasionko z własnego terenu i przełożyło do Twojej ziemi. Niech kwiatek wyrośnie u Ciebie, bo u nich i tak by zwiądł.
Chcemy o tym dyskutować? :D Sugerujesz, że zadaje się cierpienie i śmierć milionom kur, świń, krów, królikom itp. tylko po to, aby ubrać się w futerko lub pochłonąć stek? ;] I to nie jest wygoda, kiedy w zanadrzu jest tyle ubrań i jedzenia pochodzenia roślinnego? OK! Usuwając ciążę anuluję inwestycję, która wymagałaby ode mnie lub od kogoś innego setek tysięcy złotych (utrzymanie, wykształcenie, stracony czas itp.). To praktyczne podejście.
To może inaczej - przepisy nie zabraniają picia wódki i palenia papierosów. Nakazują informowanie o potencjalnych skutkach palenia i picia. Ten, kto to robi robi to na własną odpowiedzialność (nie do końca, państwo za pewne skutki płaci). Oni też się okaleczają, chcesz im w tym przeszkadzać? ;]
W ogólności - podczas tej rozmowy żadna ze stron (tak, piszę również o sobie) nie wykazuje się oryginalnością w wymyślaniu argumentów. To wszystko zostało już kiedyś powiedziane.
25.
10 marca 2010, 01:13:29
Panowie widzę chwila na mieście i spotkanie ze znajomymi a tu dalszy ciąg dyskusji. Karol, przeczytam Twój wpis, Tomek spróbuję się ustosunkować, bo może jednak się źle rozumiemy ... @all jutro włączę sie do dyskusji :)
26.
10 marca 2010, 10:37:36
@torero:
Polecam: http://www.teologia.pl/m_k/prz-07.htm#t
szczególnie cytaty "Kościół sprzeciwia się stosowaniu wszelkich środków antykoncepcyjnych" oraz "Jako moralne Kościół dopuszcza jedynie tzw. naturalne metody regulacji poczęć"
@Piotr Szymczak
"Choć z drugiej strony nawet gdybym był to jednak jest subtelna różnica miedzy nie dopuścić do ciąży prezerwatywa/tabletka antykoncepcyjna a usunąć ciążę która juz jest" - dla Ciebie to różnica. Dla wielu innych nie. Jeżeli oboje partnerów (nie koniecznie miłujących się) nie chce mieć dziecka to aborcja staje się kolejnym stopniem wtajemniczenia antykoncepcyjnego. I prawo powinno na to zezwalać - chociażby poprzez arbitralne określenie do ilu tygodni płód to tylko płód.
Co do odpowiedzialności: pogadamy jak już nabierzesz doświadczenia w pewnych sprawa i zrozumiesz, że seks można uprawiać nawet z przypadkowo poznanymi osobami i nie ma nic w tym złego. Precz z katolickim pojmowaniem cielesności!
"Statystyka moim zdaniem tu nie ma nic do rzeczy, no chyba że rozwiniesz co miałes na mysli pisząc statystyka"
no to powinieneś poczytać o skuteczności różnych środków antykoncepcyjnych oraz czynników zmniejszających ową skuteczność.
27.
10 marca 2010, 10:39:15
Co do samej aborcji - jakichkolwiek byśmy powodów za i przeciw nie podali ostateczna decyzja powinna należeć do ojca i matki dziecka. To oni powinni decydować i to oni powinni ponosić ewentualne tego konsekwencje a rząd powinien im tylko umożliwić jego dokonanie - niekoniecznie bezpłatnie.
28.
10 marca 2010, 10:41:33
OK, mój błąd. Myślałem, że nie doczytałeś o teologii. Myliłem się, nie doczytałeś o antykoncepcji. Poczytaj chociażby o metodzie Billingsa czy objawowo - termicznej. Jeśli dalej będziesz upierał się, że nie są one dopuszczalne, trzeba będzie ekskomunikować prowadzących kursy przedmałżeńskie krakowskich Dominikanów...
29.
10 marca 2010, 10:50:47
"Poczytaj chociażby o metodzie Billingsa czy objawowo - termicznej" - faktycznie. Po prostu zaliczyłem je do metod kalendarzyk. Poprawiam więc się: kościół dopuszcza jedynie naturalne metody antykoncepcji.
30.
10 marca 2010, 10:52:44
"Myliłem się, nie doczytałeś o antykoncepcji" - nie wszystkich interesują naturalne metody;)
31.
10 marca 2010, 11:04:14
No to parę szybkich linków w kwestii skuteczności:
http://mateusz.pl/rodzina/nmpr03.htm - "kombinowana" metoda Billingsa: 98-99%
http://www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/6056antykoncepcjam%C4%99skaskuteczno%C5%9B%C4%87.html - skuteczność prezerwatywy ok. 60% [mierzona zapewne statystycznie przy uwzględnianiu gumek przeterminowanych itp. ale to statystyka]
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wska%C5%BAnikPearla - precyzyjne stosowanie gumek i metod objawowo - termicznych daje podobne wartości.
Metody naturalne oczywiście nie muszą Cię interesować, ale w takim przypadku wypadałoby przynajmniej nie wypisywać pustych frazesów o "kpinie, a nie odpowiedzialności" :)
32.
10 marca 2010, 11:09:38
@torero: Skuteczność prezerwatywy wynosi 60%? Według podanych przez Ciebie artykułów w "Poradniku medycznym" oraz na Wiki skuteczność prezerwatyw wynosi 97% w idealnych warunkach i 86% przy typowym użyciu. Źródło pochodzi z 2001 roku.
33.
10 marca 2010, 11:12:09
a jakie sa skutki uboczne stosowania antykoncepcji? bo kiedy zapytalam o to lekarza, to juz juz z takim entuzjazmem o tym nie mowil jak o zaletach. peswnie, ze latwiej i wygodniej. przy niektorych schorzeniach, o ktorych kobieta moze nawet nie wiedziec, te tabletki to prawdziwa bomba zegarowa. ale to wychodzi dopiero na sekcji. zwlok.
34.
10 marca 2010, 11:13:05
@torero: Na marginesie - obecnie dużą część wysokiej jakości prezerwatyw pokrywa się środkami plemnikobójczymi. Z tego, co widzę to w materiałach, które podałeś nie ma informacji o skuteczności takiego podejścia (jest osobno dla środków plemnikobójczych i osobno dla prezerwatywy).
35.
10 marca 2010, 11:14:25
a jak sie zsunie albo peknie? 100 % nieskutecznosci. dlatego moja kumpela zostala mamusia :P bo peklo.... pech...
36.
10 marca 2010, 11:15:31
torero: "precyzyjne stosowanie gumek i metod objawowo - termicznych daje podobne wartości" - no a jaka metoda jest najskuteczniejsza według tej tabeli? Naturalna?
Eskpertem nie jestem - nie znam natosmiast nikogo, komu lekarz poradził naturalne metody gdy nie było przeciwskazań do używania antykoncepcji.
Tak więc podtrzymuje swoją "kpinę". 8 << 25 (1 << 5).
37.
10 marca 2010, 11:20:10
O, zresztą z tej tabelki wynika, że stosunek przerywany jest równie skuteczny jak NTPR. No to naprawdę niezła metoda:D Polecam jeszcze smarowanie miejsc intymnych po stosunku i podsakiwanie, żeby zrzucić plemniki:D
38.
10 marca 2010, 11:20:53
Inaczej - popełniłem błąd przy interpretacji wskaźnika Pearla, który nie ma maksymalnej wartości równiej 100.
Tak, czy inaczej, prezerwatywa lepiej sobie radzi, niż przedstawione metody naturalne.
@thoth22003: A jak Ci głowę urwie? 100% śmierci! Dlatego ktoś tam umarł :P bo urwało... pech...
Według Ciebie najlepszą metodą jest brak seksu, a najlepiej zastosować pas cnoty, bo przecież seks może być wynikiem gwałtu i wtedy też "pech".
Co do antykoncepcji - od kiedy to tylko tabletki? Tabletki same w sobie nie są w 100% bezpieczne, bo czy może być bezpieczna zabawa hormonami? Co nie zmienia faktu, że prezerwatywy nie sprawiają problemów, chyba, że ktoś ma uczulenie na lateks. Pech!
39.
10 marca 2010, 11:25:59
@Zal: z linku z Poradnika Medycznego:
"Dane te jednoznacznie udowodniają, że pomimo, że prezerwatywa zmniejsza ryzyko zapłodnienia (skuteczność prezerwatywy wynosi tylko 60%) i przeniesienia choroby zakaźnej, jej skuteczność jest bardzo ograniczona."
Zaprzeczają faktycznie sami sobie, bo poniżej podany wskaźnik Pearla pokazuje coś innego, ale w sumie mniejsza o to, bo bardziej chodziło mi o wykazanie porównywalnej skuteczności metod naturalnych ergo o bezzasadność zarzutów o nieskuteczność tychże.
@matekm: do metod farmakologicznych nie odnosiłem się z premedytacją [za dużo szumu dokoła nich], pisałem tylko o gumkach, które jakoś nie wloką za sobą smrodku nieskuteczności mimo porównywalnych wskaźników. Ot, propaganda. Choć, jak widać, działająca...
A na błazeństwa typu "nieuzględnienie podskakiwania" mogę odpowiedzieć tylko tyle, że podane metody są również OKDP, bo nie uwzględniono najskuteczniejszej. Lemoniady. Zamiast.
40.
10 marca 2010, 11:26:04
wiem, ze dla ciebie to nie problem, bo jestes facetem, ale ja jestem kobieta i wole widziec co jest dla mnie najlepsze, a co moze zaszkodzic.
41.
10 marca 2010, 11:32:22
@torero: Zgadzam się, co do tego, że udało Ci się pokazać, że "metody naturalne" mają wyższą skuteczność, niż sądziłem.
Co do lemoniady - a to nie była Coca Cola? :P
@thot22003: Z całym szacunkiem, nie miałem okazji spółkowania z Tobą. Moja partnerka nie ma nic przeciwko temu, aby korzystać z prezerwatyw. I o to właśnie chodzi - to my podejmujemy decyzję w naszej kwestii, a nie Ty. Tak samo z dzieckiem ;p
I jeszcze raz - nie określaj prawdopodobieństwa na podstawie tego, iż "istnieją dwie możliwości, więc mamy 50:50", albo "jak zostaną spełnione warunki X, Y i Z to będzie 100%" ;]
42.
10 marca 2010, 15:52:27
Panowie czasowo nie wyrabiam, ale czytam i spróbuję odpisać :)
43.
01 czerwca 2010, 17:30:39
ktoś z pro-life powinien dać cynk Masterowi ;) W każdym (nawet PL) sądzie wygrają odszkodowanie za publiczne odwołania do ich produktu w negatywnym kontekście, plus plagiat...dobry prawnik by z pozwu piękną (wielotomową) powieść mógł uczynić ;P
No ale po 3 m-cach suchara odgrzałem, a jeśli ktoś wyżej to pisał to wybaczcie, ale nie przebiję się przez tą ideologiczno-moralną dyskusję ;)
44.
01 czerwca 2010, 18:00:45
No ja nawet obiecałem sie ustosunkować, ale nie dałem rady wszystkiego przeczytać - mam w to-do. A co do sądu to chyba nie ma kogo sądzić, kasy raczej nie mają ;)
Dodaj komentarz: