Netia + TP = brak Internetu
Pewne rzeczy się chyba nigdy nie zmieniają. Od dawna po necie krążą tzw. urban legend* o walce abonentów z providerem internetowym. Kiedyś dotyczyło to tylko znienawidzonej przez wszystkich "telekomuny" Telekomunikacji Polskiej. Teraz mamy XXI wiek, mamy UKE, mamy uwolnione łącza i możliwość wyboru, kto na kabelku, który mamy w ścianie, będzie nam przesyłał bajty danych.

foto by Malinkrop na licencji CC
Niby wszystko fajnie, ale burdel jest chyba jeszcze większy niż za czasów Tepsy. Miałem okazję przez kilka miesięcy podziwiać od strony błękitu jak prostą sprawę można tak spierdolić, że normalnie myślący człowiek nie jest w stanie tego ogarnąć, trzeba przyjąć poprawkę, że nawet jak coś wygląda, że jest dobrze zrobione to i tak jest zrobione źle, a wtedy może da się rozwiązać zagadkę, czemu mój Internet nie działa, lub czemu nie mogę dzwonić na lokalne, ale na komórki i poza miastowe to już tak. Na każdym poziomie od montera po konsultanta infolinii siedzi człowiek, który zapisuje coś do systemu (People Soft/Serat) i na każdym tym szczebelku można zrobić kuku, temu abonentu.
Mnie dziś właśnie takie kuku spotkało, zrobiono mi to rencyma pracowników Netii i TP, klient(fajna prężna firma edukacyjna w Łodzi) u którego miałem się wykazać moimi umiejętnościami "kładzenia kabli" łączenia "erjotek" i konfiguracji drukarek i routerów, był sobie zamówił łącze z TP. Z jakichś powodów stwierdzili, że net u niego działać nie będzie, bo coś tam, olał ich i migrował do Netii. Ta oczywiście przyjęła zamówienie na telefon i internet i podpisała umowę na początku stycznia, klient mój nie jest obeznany komputerowo, więc nie zamówił modemu, co zresztą zasugerowała(niezamawianie) mu konsultantka na infolinii. Z czasem okazało się, że TP nie chce uwolnić linii, przyszli więc jacyś panowie i uwolnili linię. Uwalnianie trwało około 2 godzin, ale zanim panowie przyszli minął cały styczeń i kawałek lutego. Kiedy już linie uwolnili, klient po konsultacji ze mną dowiaduje się, że jednak potrzebny mu modem lub stosowny router z wejściem DSL. Zamawia modem. Dziś w końcu idę zarobić moje pieniądze, jadę przez połowę miasta, czytam instrukcje, bo z netem od Netii mam pierwszy raz styczność, podpinam kabelki, upewniam się 5 razy, restartuje w końcu modem. Jak tio mówią nie abla i alblać nie chce.
Klient patrzy na mnie dziwnie, wszak zapewniałem, że czytać potrafię, nawet angielskie słowa rozumiem i że ten czarny ekranik z cyferkami i literkami to nie jest dla szpanu. Na dowód ze się znam pokazuje mu pinga, no ale ping nie doszedł, mogę co najwyżej zapingować modem netiowy, ale wyjść w świat nie chce, sprawdzam czy przez przypadek nie zatkałem paluszkiem jakiegoś otworu, ale obie rąsie mam na klawiszach, nie działą i już.
Pada hasło, dzwonimy do tych ....synów, zadzwoniliśmy, klient się zidentyfikował i zweryfikował i ja przejąłem słuchawkę, mówię kolesiowi, że mi modem nie abla i że chcę potwierdzić, czy na danej linii są aktywne usługi PSTN i Internet, no niby są. Potem upewniam się czy dobrze czytam, że skoro mam łącze tepsiane to czy podpinam prawidłowo. Koleś mówi, że źle podpinam i mnie koryguje, po czym mówię mu, że tak jak on proponuje, to też podpinałem i dupa. Tak, tak....urwa restartowałem modem. I mówię mu, że mam modem taki a taki i na 2 stronie napisano jak wół, że mój sposób podłączenia jest prawidłowy i winien zadziałać. Koleś mówi, że przełączy do jakiegoś madafaki, tamten odbiera i ja znowu, że jestem zweryfikowany, że chce się upewnić czy usługi działają, Okazuje się, że w systemie jest napisane, że działają, mała pogadanka z madafakiem, że modem podpięty tak a tak, że nie działa, że 2 diody i ogólnie ...ujnia z grzybnią. Koleś mówi, że może przełączyć jeden kabelek, przekładam zgodnie z sugestią, choć dalej upieram się, że w instrukcji inaczej... Rozmawiamy, po czym on do mnie, proszę Pana, to nie zadziała, trzeba zrobić zgłoszenie, by uwolnili linię. Na to ja, że linia była uwalniana, że było 2 fizycznych i coś tam majstrowali i mówili, że będzie git. Madafak na to że no może i uwolnili, ale nie wpisali do systemu w związku z tym, jak ktoś inny uruchomił usługi, to nie zadziałało i trzeba wyjaśniać.
Mojego klienta krew zalała, pierwszy raz jak madafaka mnie przełączył znowu do normalnego konsultanta i przełączanie trwało 15 minut, a drugi jak jakaś paniusia usiłowała rozwiązać problem informatyczny, a dopiero później sprawdziła, że jednak linia nieuwolniona.
Zastanawiam się czy klienta nie zaleje krew, jak mu wystawię rachunek i powiem, że moja roboczogodzina to 50 zeta1 :) , mimo że nic nie zrobiłem ...
A ja myślałem, że moi dziadkowie od netu to jakieś straszne złamasy i problemowi ludzie.
Jak widać wcale nie tak łatwo o ten Internet w XXI wieku.
* tak około 5 minuty na filmiku - choć cały wart obejrzenia
1 - taki żart :)
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±

Komentarze do wpisu "Netia + TP = brak Internetu":
1.
10 marca 2010, 14:24:55
Miałeś chyba wyjątkowego pecha. Ja podobną operację przeprowadzałem dwa tygodnie temu w Warszawie. Rezygnowaliśmy z netu od TP, by podpisać umowę z Netią.
Przełączenie modemu trwało dosłownie chwilę, kolega skonfigurował router i poszło. Więcej roboty było ze znalezieniem dobrego modemu/routera, w którym można NATa wyłączyć, ale prócz tego nie można Netii niczego zarzucić. Nawet ustawili nam rDNSy :)
2.
10 marca 2010, 14:39:08
Ja jak ja, ale mój klient owszem, aż mi było żal kolegi, no bo w sumie 2 miesiące załatwiać net od chwili zgłoszenia chęci migracji do Netia to jednak przegięcie. Ja nie twierdzę, że tak jest zawsze, ale mimo ze mamy 2010 to takie przypadki się zdarzają i są strasznie irytujące. Bo to wychodzi na to że fizycznie kabelki połączone, ale ktoś nie dopisał czegoś w systemie i to całość jest blokowana. Znajomy nie dość że wisi na jakimś bluconnekcie, telefon voipowy, z przekierowaniem , ogólnie masakra a do tego "pan informatyk który sobie policzy za czas" :)
3.
10 marca 2010, 15:04:40
dobrze Ci tak! :D
4.
10 marca 2010, 15:06:23
E no czemu dobrze ? Sam kiedyś pracowałem na infolinii i żalu do konsultantów nie mam, starałem się skracać rozmowę mówiąc jasno co chcę, gdyby wszyscy klienci tak się streszczali to nie było by problemów ze statystykami u konsultantów :)
5.
10 marca 2010, 15:18:05
Monterzy też są wielcy.
Ostatnio byłem „robić net” u znajomego kolegi, który jest ponoć niezłym budowlańcem, ale o kompach pojęcie ma żadne. Ot, YouTube, mail, GG oczywiście z całym dobrodziejstwem inwentarza i tak dalej. Lapka miał. HP Compaq. Już z SATA. I Windows XP. I nie było sterowników do karty sieciowej… Nie było SP3, i tak dalej, ale to nieważne, choć z tą bestią biłem się dwa wieczory.
Koleś wprowadził się niedawno, zmienił opa internetowego nie wiem z jakiego ale pewnie na USB to chodziło. Teraz – wspaniała poznańska kablówka.
Zapewniał mnie, że dzwonił „sto razy” na idiotlinię do kablówki, i że mówili, że usługa włączona i tak dalej. No, ja widząc co się dzieje w Menedżerze urządzeń, zarekomendowałem reboot z Linuksem w napędzie DVD. Oczywiście, kartę i wszystko inne widać. No to wio… o, nie działa. hmm.
Dzwonię na idiotlinię i sugeruję, że nie wpisali MAC adresu karty sieciowej laptopa sobie w system. To był strzał w 10. Podyktowałem. Po 5 minutach internet działał.
Ja się natomiast pytam, co zrobił baran, który miał obowiązek uruchomić tę usługę w pełni? Nic. Dowolny Linux bez problemu by mu to pokazał, ale nie – bo klient sterowników w XP-ku nie miał, to pewnie z niedziałającego netu sobie ściągnie i nam poda. A klient YouTube z ledwością od NaszejKlaczy odróżnia. A co dopiero ma MAC adresu szukać. To miał zrobić monter. Nie zrobił, mimo to operator uważał, że usługa jest w pełni uruchomiona. Może monter MAC wymyślił albo przepisał ze swojego, testowo podłączonego netbooka – nie pytałem, czy mieli jakiś czy nie mieli żadnego. Nieważne, żenada.
6.
10 marca 2010, 15:46:59
@Marsjanin U mojego klienta też cała wina spada na monterów, bo o ile wcześniejsze boje to typowo papierkowe i brak precyzji w przekazie, o tyle monterzy dali dupy, bo nie wpisali w "system" że linia już uwolniona. Ponoć jakiś terminy maja w którym TP ma oddać linię, od czasu zgłoszenia, termin dawno minął, monterzy byli i swoją robotę wykonali, ale zapomnieli się tym pochwalić więc reszta procedur czekała na "ptaszka" w pozycji uwolnienie linii :).
Co do wiedzy ludzi w kablówkach, to się nie wypowiadam, bom sam jestem samoukiem i wielu rzeczy pewnie nie wiem mimo ze przez jakis czas zajmowałem się zawodowo IT. Tylko jedno że czegoś się nie wie a drugie potrafić się do tego przyznać, ja nigdy nie wmawiałem komuś że wiem lepiej, jeśli nie byłem pewien w danym temacie czy to co ja wiem to jest prawda objawiona czy tylko obok niej stało. Moja poprzednia przygoda z moim providerem, wyłączyli mi neta, zwykle jak jest jakaś awaria, to kilka osób w klatce nie ma neta. Zachodzę do sąsiadki , a ona ma, inny ktoś też ma. sprawdzam opłaty wszystko ok. Na końcu okazało się że podpinali nowego abonenta i przełączyli kabelki, tzn moje sobie wisiały niewłożone w switch :)
7.
10 marca 2010, 15:54:49
Też jestem samouk i do tego niedouk :) ale akurat smaczki instalacji „kabla” są mi o tyle bliskie, że kuzyn ma. W dużym skrócie: zmieniając urządzenie podpięte po RJ do modemu (a kuzyn często płyty główne (LAN onboard) wymieniał z racji graństwa), to albo ustawiasz w nim (o ile można) adres MAC taki, jak w poprzednim urządzeniu/karcie, albo dzwonisz na infolinię i podajesz im nowy MAC. Stary wykreślają, nowy wpisują. 7/7, od 8 do 22 zdaje się, więc większych problemów z tym nie ma. BTW u kuzyna już koniec, bo pojawił się drugi komp przez co i router wifi. :)
8.
10 marca 2010, 16:39:01
Ja tak jak kolega Caladan - mam raczej tylko pozytywne odczucia co do tej zmiany. Sama zmiana trwała 5 minut, wliczając w to moje wklepanie nowego usera/hasło w konfiguracji routera. TPSA rozłączała mi się w godzinach szczytu tak co mniej więcej 0,5 h. Nikt nie wiedział WTF, byli "specjaliści" nawet dwa razy. I co? Zmieniłem na Netię i problem jak ręką odjął. :) Od momentu kiedy mam Netię, nie tracę już nerwów na moje połączenie internetowe, działa bez zarzutu.
9.
10 marca 2010, 16:53:43
Tak zupełnie od czapy, zastanawiam się, czy mam szansę na jakiś inny internet niż od komórkowego opa… Krótko: Jakby kto pytał, gdzie, to Poznań - Grunwald, a sytuacja jest taka, że mieszkanie nie jest moje i podpisu właściciela nie uzyskam na pewno ani żadnych workaroundów wokół tego. Nie ma stacjonarnego telefonu (i nie będzie) mogłaby być kablówka (jest pakiet mini 5 kanałów), ale z tego co wiem to robią z tym olbrzymie problemy (wspomniany kuzyn przez to brnął). Jak radiówki do tego podchodzą? Tymczasowo poszedłem do Play, bo chcieli tylko dowód i adres korespondencyjny. Nie ukrywam, że limit 5 GB mnie mierzi, jednak bardziej 128 kbps upload, no i to co czynią po wyczerpaniu limitu: ich 32 kbps to w rzeczywistości max. 16 down i max 16 up. 2 KB/s! Ładny, kolorowy Gmail rzuca na tym timeoutami.
10.
10 marca 2010, 19:28:01
@Marsjanin; U mnie w lanie jest też dostęp po adresie MAC. Tylko iż jak kogoś niema w bazie MACów, to mu się pojawia komunikat o tym jako www z wypisanym już jego IP i MACkie.
Tak więc wystarczy iż przy zgłaszaniu problemu przeczyta to co ma na ekranie. Więc z tym poradzi sobie osoba, która wykorzystuje cdrom jako podstawkę pod kawę :P
11.
10 marca 2010, 19:42:00
No tutaj niestety nie. :]
12.
11 marca 2010, 08:49:46
Taaa... People Soft i Serat oraz milion poziomów konsultantów... ;-)
13.
11 marca 2010, 11:27:26
@Spex bardzo fajne rozwiązanie, niestety z tego co wiem to sporadycznie stosowane, a szkoda, bo to wiele ułatwia. Człowiek się nie piekli etc. Ale chyba by coś takiego zrobić to trzeba przepuścić przez jakiś filtr niewpisane MACki i im wyświetlić stronkę z info. U mnie jak nie wpisali MAC to w ogóle diody się nie świeciły tak jakby kabel nie był włożony (bo może nie było MACka i kabla też ;)). Jeszcze jak masz do czynienia z biurem które działa powiedzmy do 20 i siedzi tam człowiek (admin) to dzwonisz podajesz i masz od ręki. W mojej kablówce jest tak, że dzwonisz rozmawiasz z 55 letnim kolesiem i następnego dnia jak admin przyjdzie to masz neta :) No ale to swoisty urok kablówek zarządzanych przez stowarzyszenia osiedlowe :)
@Kamil, z tym Seratem to strzelałem, bo kiedyś kiedyś mówiono że się będą z tego wycofywać :)Choć w sumie to był bardzo fajny program, szybki z przyjaznym "GUI". PS to chyba też w "poręczy używają" ehhh stare czasy :)
14.
11 marca 2010, 13:01:41
Ja mam zawsze złe doświadczenie z PeopleSoftem. A na Serata zawsze narzekają znajomi ;-)
15.
11 marca 2010, 13:05:49
No ale Ty pewnie nieco od innej strony, że się nie zbuforowało, że nie poszło do "bazy poczekalni", ja z pozycji konsultanta, miałem taki epizod, to jednak Serat wolałem, PS się czasem wywalał :)
16.
11 marca 2010, 22:08:29
@Piotr Szymczak, Akurat u mnie w biurze nie wiem czy ktoś siedzi więcej niż 4h przez przerwy :> W sumie nie raz trudno jest się dodzwonić do adminów (nie odbierają/odrzucają).
Ale jak coś zawsze jest mail, i poniżej wypisanych MACków był formularz gdzie chcieli by wpisać dane powyżej plus gdzie które to mieszkanie. I szło potem to na maila.
17.
11 marca 2010, 22:17:03
Ale to na www macie działający formularz, czy musisz skorzystać z netu bezprzewodowego by wysłać maila z MACkiem ?
18.
12 marca 2010, 03:56:41
Na www, po prostu router brzegowy nie puszcza na świat ruchu poza listy MACk.
19.
12 marca 2010, 19:50:50
Byłem dziś znowu u klienta i zgadnijcie co. Wczoraj zadzwonił do niego ktoś z Netia, że już może podłączać kabelki bo już wszystko działa. Podpinam na nowo kable, sprawdzam po 10 razy, nic nie reaguje. Dzwonimy do Netia, a tam kumata Pani mówi, że będzie działało dopiero 16 marca :)
To już moja 2 wycieczka do klienta i 4 roboczogodziny :) plus czas na dojazdy ... W sumie to chciałbym mieć to już za sobą :)
20.
13 marca 2010, 17:47:36
W końcu staniesz się w tej nierównej walce z Netią, jednością z tym klientem. :)
21.
17 maja 2010, 09:12:45
Finalnie okazało się, że TP dała ciała, niby w papierach uwolnili łącze, w budynku u klienta wszystko zostało podpięte do ich sieci, ale na stacji przekaźnikowej na osiedlu ktoś nie włożył kabelka.
Dodaj komentarz: