Rowerem do pracy?

Przez ostatnie dwa tygodnie miałem "szofera", który woził mnie do i z pracy. Zabierał niemal spod klatki schodowej i odstawiał niemalże pod blok lub na życzenie zawoził na lokalny ryneczek. 6:30 czekała (bo to była kobieta) pod moimi drzwiami. Cała usługa szoferska to koszt 15 zeta, a ile wygody.

Rowerem do pracy?

Im cieplej się robi, tym częściej myślę o odkurzeniu mojego starego roweru i rezygnacji z usług szofera. Bo to wprawdzie usługa tania  i dość wygodna, jednak mam nieodparte wrażenie, że w dłuższej perspektywie bardziej opłacalny jest własny środek lokomocji w postaci jednośladu właśnie.


 
Nie to bym był niezadowolony ze swojego szofera, punktualny, gdy się spóźnia, to odpowiednio wcześnie o tym uprzedza, ale zawsze jesteśmy na czas w miejscu docelowym. Trudno będzie zrezygnować, zwłaszcza że lubię, jak mnie wożą, a taki własny szofer jest dużo tańszy niż Taxi. Ostatnio sam nawet polubiłem jazdę ulicami Łodzi, choć zanosiło się, że się nie przełamię.
Cóż własne zdrowie to podstawa, zwłaszcza że na badaniach okresowych pani "doktór" zasugerowała, że masa ciała za duża, za dużo niby jakiejś tkanki, co rzutuje na cholesterol i poziom cukru. Przemilczę fakt, że pani "doktór" była rozmiarów słusznych i w jej ustach zalecenia o diecie i innych takich brzmiały śmiesznie. Choć może to poczciwa kobiecina i chciała, bym ustrzegł się jej błędów.  

8 km to chyba niewielki odcinek jak na poranną przejażdżkę, a dla zdrowia i polepszenia samopoczucia powinien być wystarczający. Wszak w obie strony to 16 km.
Myślę, że nie powinienem mieć problemu z przestawieniem się na jednoślad, bardziej obawiam się czy poradzę sobie z aspektami higienicznymi jazdy na rowerze. Bo nie da się ukryć, że poranna wyprawa do pracy będzie realizowana pod presją czasu. Jedna chwila dłużej przy siadaniu, kolejna pod prysznicem i jeszcze jedna na prasowaniu koszuli i już jestem w dalekiej dupie. Chciałbym, by moja przesiadka na rower nie miała skutku w postaci wcześniejszego wstawania, a wiadomo później wstaniesz, to później wyjdziesz z domu. W takiej sytuacji nieuniknione jest mocniejsze pedałowanie, a to z kolei wpływa na zmęczenie i pocenie się. A w pracy niestety brak prysznica, by się odświeżyć.
 
Ciekaw jestem, jak inni rowerzyści radzą sobie z tym problemem, wszak w wielu miastach przyjeżdżanie do pracy rowerem jest bardzo modne i popularne. Zapasowa koszulka, czy może wstają te 20 minut wcześniej, by na luzaku dojechać do pracy? Bo przyznam, że jakoś nie wyobrażam sobie siebie w przepoconej koszulce siedzącego 8 godzin w pracy. Jakiś sposób musi być, skoro widzę, że faceci i co ważniejsze dziewczyny też do pracy rowerkiem śmigają, a jakoś nie wyobrażam sobie by kobieta, zachowywała się niehigienicznie.
 
Jak niczego nie wymyślę, to pozostaje mi odczekać 2 tygodnie, kiedy to będę pracował w innym biurowcu, do którego w linii prostej mam 2,5 km, na takim odcinku nie ma opcji, bym się spocił :)

Nie to żeby to była jakaś reklama, ale taka fajna "koszulka polo" to chyba byłaby dobra na rower :) PS. Iza jutro jeszcze po mnie przyjedź.


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "Rowerem do pracy?":

1.

BTM napisał(a):
04 maja 2010, 18:54:17

U mnie znajomy w pracy w sezonie jeździł rowerem - rano szybkie obmycie się w toalecie i był gotów do pracy. Ewentualnie możesz zainwestować w koszulkę termoaktywną (uwaga: wymagane jest zaakceptowanie swojego ciała, bo w obcisłej koszulce wygląda się ciekawie :D)

2.

Marsjanin napisał(a):
04 maja 2010, 18:57:18

2,5 km? Jest opcja. Pamiętaj, że upały nadchodzą, gdzie w samochodzie idzie się spocić (Chyba, że klima wydajna). Pamiętaj o stresie. Ktoś Ci zatrąbi albo zapiszczy oponami 10 cm od Ciebie i już możesz być mokry. Niemniej koszulę zawsze możesz mieć zapasową, zmiana jej w WC to chyba max dwie minuty?

Radzę najpierw poszarżuj weekendami. Spoć się kilka razy porządnie, a potem (powiedzmy po miesiącu) rzeczywiście na luzaku sobie do pracy dojedziesz… Z zaskoczenia organizmu rowerem traktować nie radzę.

3.

Seban napisał(a):
04 maja 2010, 19:04:02

U mnie w pracy jest prysznic, ale bez charakterystycznej słuchawki, więc raczej ciężko z niego korzystać. Ja mam do pracy 9km z czego połowa nad morzem (lans). Po dojechaniu do pracy obowiązkowa zmiana koszulki.

4.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 19:08:32

@BTM chłopie kope lat :) Co do akceptacji swojego ciała, ja ram lubie swoje oponki, grunt że wiem że są a kiedyś ich nie było i jest opcja że dalej tak może być. Ale na taką strasznie obcisłą to bym się jednak nie odważył, nie można ludzi na ulicach straszyć. Kurde wozić ze sobą ręcznik i żel też mnie się jakoś nie widzi, chyba już lepiej wolno jechać.

@Marsjanin Fakt, czasem w aucie można się zgrzać, o MPK już nie wspomnę, wtedy nie dość że ma się dyskomfort mokrych pleców (przy odpowiedniej higienie i antyperspirantach potu własnego nie czuć) to jeszcze czujesz tych co z Tobą podróżują. Bo umówmy się nie wszyscy się rano myją :)
Co do jazdy rowerkiem to w sumie do późnej jesieni pedałowałem, teraz jakoś nie mogę się w sobie zebrać na rozpoczęcie sezonu. Co do trąbienia, my to Panie w Łodzi ścieżki mamy :) Ale fakt, na ruchliwej ulicy, można się wystraszyć

5.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 19:09:49

@Seban może szybko jedziesz, albo po plaży :) heheh Poranek nad morzem, do tego rower, nie masz czasem pomysłu by danego dnia nie dojechać do pracy ? :)

6.

BTM napisał(a):
04 maja 2010, 19:10:43

@Piotr: czaje się, obserwuję, nigdzie nie uciekam ;-)

No to masz albo jeździć i się myć na miejscu, albo wstawać wcześniej i jechać spokojniej - ja jestem w pracy na 7:20 (otwieram zakład, lol) i o 15:20 wychodzę - na prawdę fajna sprawa - jak w domu kończę jeść obiad to pozostali dopiero szykują się do wyjścia :D

7.

Marsjanin napisał(a):
04 maja 2010, 19:11:46

A nie, jak jeździłeś z roku na rok to z obycia nie wypadłeś, sądzę, że dasz radę. Ale lepiej zacznij od choć jednego wypadu weekendowego. Może Twoja pani szofer dołączy, o ile ma rower, dla odmiany?

8.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 19:21:55

@BTM a już myślałem że czytelnika straciłem, ufff :)
No ja teraz o 7 zaczynam, a o 15 kończę. Totalna odmiana jak dla mnie, ale o tym notka w szkicach leży :) Powiem jedno, przestawienie zegara biologicznego ma moc ...

@Marsjanin Moja szoferka rowerka niestety nie ma, to tytułowa "matka polka" z notki o Listoniku, więc raczej kondycyjnie kiepsko, chodź na krótkich dystansach pewnie mogła by się czymś pochwalić. 2 szkrabów w wieku 4-6 lat potrafi wpłynąć na kondycję i szybki zryw. Na szczęście mam z kim jeździć, moja przyjaciółka z którą mieszkam już od tygodnia mi "marudzi" kiedy wreszcie idziemy na rower, kiedy napompujesz rower i takie tam. Ja jestem zadaniowcem i lubię robić coś z planem, więc choć na rower zrobimy rundkę po osiedlu do mnie nie przemawia. Ale chodź pojedziemy do Zgierza czy do Arturówka się opalać i zrobimy 40 km to już jak najbardziej. I sam nie wiem co motywuje bardziej to opalanie czy te 40 km :)

9.

adas napisał(a):
04 maja 2010, 19:22:36

A ja powoli dojrzewam do decyzji aby sobie skrócić drogę do przystanku jeżdżąc na rowerze. Tylko jakoś nie umiem się przełamać z zostawieniem roweru przypiętego na dworcu na te 9-10h... Rower stary (cross zostaje w domu) ale i tak by było szkoda jakby zniknął...

10.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 19:26:28

Zależy czy duże miasto (nie wiem czy u Siebie pisałeś skąd jesteś, ale chyba było coś przy okazji notek o Ukrainie) jak małe to zazwyczaj sprawdza się zostawienie roweru w podwórku u Pana Czesława. Jak duże lub nie ma Pana Czesia to faktycznie ryzyko.

11.

adas napisał(a):
04 maja 2010, 19:29:08

Tarnowskie Góry, 60 tys mieszkańców... Z tym, że widziałem w Wawie rowerki przy stacji metra przyczepione, i to w miarę dobre. Także przy moim dworcu parę jest przyczepionych... Rower ma z 10 lat - taki fajny góral, ale zużyty już troszkę... Pana Czesława nie mam w okolicy ;)

12.

Marsjanin napisał(a):
04 maja 2010, 19:35:44

przestawienie zegara biologicznego ma moc ...

A ta ma, jak wiadomo od roku 1977, dwie strony: jasną i mroczną. :)

Adaś, kup starego składaka za < 100 zł i powiedz sobie „NAJWYŻEJ porwą”.

13.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 19:42:18

Ale na takim składaku to się spoci zanim dojedzie do PKP :)

14.

Michał _kUtek_ Kuciński napisał(a):
04 maja 2010, 19:50:16

Rowerek to super rzecz, szczególnie jak ma się do wyboru rower, bądź MPK (szybciej jestem na miejscu rowerem).

Głównie pokonuję trasę o długości 6km, co zajmuje mi około kwadransa. Przy okazji trochę formy można nabrać, polecam. ;)

15.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 20:15:00

@Michał ale jedziesz dość szybko? Czy raczej spokojnie? Ja w wakacje i ogólnie w 2009 jak z Teofilowa z Wici do Manu jeździłem(porównywalny odcinek 8km) to mi z 30 minut schodziło ;)

16.

Michał _kUtek_ Kuciński napisał(a):
04 maja 2010, 20:16:00

No dość szybko pedałuję, bo na światłach sporo tracę

17.

Radek napisał(a):
04 maja 2010, 20:18:23

U mnie niektórzy rowerem dojeżdzają, ale oni mają wykupiony karnet w pobliskiej siłowni, więc tam szybki prysznic. Może Tobie też by się udało takie miejsce znaleźć?

18.

bobiko napisał(a):
04 maja 2010, 20:26:58

Jeśli bede mieszkał w Poznaniu, to koniecznie będę chciał mieć rower. Sytuację w MPK ratują tramwaje, bo korki są coraz co gorsze i dłuższe niestety..

19.

Breblebrox napisał(a):
04 maja 2010, 20:30:46

Na Wersalską miałam 10 km, trasa zajmowała mi 25-30 min bardzo spokojnym tempem - takim, żeby się nie zgrzać, gdyż tam również prysznica niet. Można i spokojnie i szybko, odpada Ci czas na dojście z/do przystanku, z/do miejsca parkowania (plus szukanie takowego, co w obecnych okolicznościach jest niełatwe :)).
Polecam, po parunastu dniach trasa nie będzie dla Ciebie żadnym wysiłkiem, a na pewno odczujesz przyjemność swobody, jaką daje rower. No i te Wasze rowery są tak piękne, że aż strach, żeby się kurzyły w kącie! ;)

20.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 20:38:25

@Michał tak myślałem
@Radek o 7 rano na siłkę bym nie liczył, ale w sumie firma mieści się w Business House więc może, ale skoro koleżanka niżej daje radę :)
@Bobiko w Poznaniu macie wydzielone torowiska tramwajowe od jezdni?
@Breblebrox heh Ola ja się tej Twojej ksywki nigdy nie nauczę :) Za trudna do wymówienia .... Co do Wersalki - Boże kobieto ale masz płuca :) heheh Ja w sumie nie powinienem się spocić, wszak pocenie się załatwiam na saunie :)
Co do pedałowania, to bardzo lubię, nad morzem jak jesteśmy z S to codziennie po kilka km, więc do pedałowania nie trzeba mnie namawiać, najgorszy pierwszy krok. Hmmm nie wiem co jest w tych naszych rowerach, ale wszyscy się nimi zachwycają, a dla mnie one takie zwyczajne :)Ale ja się nie znam:)

21.

Iza napisał(a):
04 maja 2010, 20:46:59

przyjadę po Ciebie ;) godzina ta co zawsze :)

22.

Radek napisał(a):
04 maja 2010, 20:47:43

Iza nie przyjeżdzaj ;) Zobacz - chłopak chce schudnąć, na rowerze jeździć... Dodaj mu trochę motywacji ;)

23.

adas napisał(a):
04 maja 2010, 20:48:02

Właśnie! ;) Motywacja...

24.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 20:59:57

E chłopaki, bez tsakich, jutro wstaje 5:45 Iza będzie o 6:30, nie ma szans bym się umył, ubrał i zjadł w mniej niż 45 minut. Jak mnie Iza wystawi to będę miał 30 minut na napompowanie roweru i pokonanie 8 km i na pewno się spocę. A mam teraz spotkania z fajnym trenerem w pracy i nie chciałbym wyglądać jak po saunie :)

25.

adas napisał(a):
04 maja 2010, 21:00:42

A ile to jest przestawić budzik o kilkanaście minut wcześniej? ;)

26.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 21:02:52

Adaś, nie tak dawno ja wstawałem o 9 rano, a nie tak dawno plus 2 tygodnie o 11 lub 12 . 5:45 to najwcześniej jak mogę wstać :) CO jak co ale sen człowiekowi bardziej potrzebny niż poranna przejażdżka rowerem :)

27.

Radek napisał(a):
04 maja 2010, 21:04:14

Ja to widzę tak - zrób dziś kanapki i schowaj w lodówce, rower też napompuj dziś. Śniadanie - kanapki zjesz w drodze i będzie dobrze. Nie wykręcaj się ;)

28.

Piotr Szymczak napisał(a):
04 maja 2010, 21:12:13

kanapki zawsze mi Sylwia robi, albo rano albo wieczorem, nie wiem czy sam dam radę :) No ale tak jak mówicie, trzeba zrobić ten odważny krok :)

29.

Radek napisał(a):
04 maja 2010, 21:13:00

Trzymamy kciuki! ;)

30.

Marsjanin napisał(a):
04 maja 2010, 21:24:36

w Poznaniu macie wydzielone torowiska tramwajowe od jezdni?

Różnie, różniście. Najgorszy kocioł jest na moście Królowej Jadzi.

31.

bobiko napisał(a):
04 maja 2010, 21:36:01

@Piotr:
Generalnie ścieżki są bardziej po prawej stronie jezdni.

@marsjanin:
Zawsze można uciec na most Rocha i bocznymi uliczkami dojechać. :P

32.

Marsjanin napisał(a):
04 maja 2010, 21:37:12

Ależ to nie była mowa o torowiskach? o.O

33.

bobiko napisał(a):
04 maja 2010, 21:38:11

@marsjanin aaa... sorry... Na Moscie Jadzi? chyba jest oddzielone. :P

34.

Marsjanin napisał(a):
04 maja 2010, 21:40:46

Chyba żartujesz… Stale tramwaje dzwonią na za szeroko jadące pasem auta. BTW w temacie blog rowerowy i akurat wpis o tamtym fyrtlu.

35.

Piotr Szymczak napisał(a):
05 maja 2010, 06:26:16

chyba jestem zwolniony z obowiązku pedałowania - w Łodzi pada deszcz :)

36.

adas napisał(a):
05 maja 2010, 09:14:19

Ja się też zwolniłem - a znalazłem klucz do wózkowni, przetransportowałem tam rower z garażu i już miałem plan jechać na rowerze... ;) Ale lało...

37.

Marsjanin napisał(a):
05 maja 2010, 09:55:29

Wy to macie dobrze. Jakby u mnie lało to jak zadzwonią – kalosze i wio, ciesząc się, że dobrze dobrane błotniki są. :)

38.

Piotr Szymczak napisał(a):
05 maja 2010, 16:30:50

Jak to mówią, może jutro? :)

39.

Piotr Szymczak napisał(a):
10 maja 2010, 23:31:45

Dziś już mam napompowane koła, sprawdzoną piastę i jutro do pracy na rowerku.
Wyjątkowo jutro jadę krótszą trasą 2,5 km więc pewnie nawet nie poczuję że "pedałowałem"

40.

Marsjanin napisał(a):
11 maja 2010, 10:42:44

Trzymam kciuki.

41.

Piotr Szymczak napisał(a):
11 maja 2010, 15:37:00

Udało się, rowerek wzbudził zachwyt i 2,5 km przejechałem w niecałe 5 minut z zatrzymaniem się na czerwonym świetle.

42.

lavinka napisał(a):
11 maja 2010, 15:52:47

Teraz to jest fajnie, rower modny, ale w niektórych kręgach jeżdżenie na rowerze to nadal ujemne punkty do lansu i zajebistości ;)))

Wiesz co mnie naprawdę zniechęca do nieustającej jazdy na rowerze gdzie tylko się da? Schody. Wszędzie są schody. W Łodzi trochę lepiej, ale też czasem trzeba rower przenieść tu i tam. Warszawskie centrum pod tym względem jest koszmarne, dlatego często rower wożę metrem(na dworzec na przykład). Łódzcy znajomi się dziwią, ale w stolycy niestety nie ma Pietryny, po której wygodnie (w miarę) da się przejechać przez środek miasta. Jeżdżenie niewygodną posadzką na Krakowskim Przedmieściu to horror, jakby nie mogli zostawić asfaltu, tak jak na Nowym Świecie. Pozostałe ulice co prawda mają ograniczenie do 50km/h ale samochody jeżdżą tam średnio 80. I to jak zwalniają. Argh. Stąd powszechna jazda po chodnikach w Warszawie, jeśli nie mam obok mało ruchliwej uliczki - wolę dostać mandat niż zginąć przyciśnięta do krawężnika przez autobus czy ciężarówkę. Na szczęście mamy dużo lepszą komunikację miejską niż Łódź i tu się da sporo uratować. Temat ścieżek rowerowych celowo pomijam, bo o tym to można by książkę napisać. Kilkutomową ;)

A i jeszcze jedno, widzę że masz światełko na dynamo. Ja sobie do holendra zamocowałam zwykłe diodowe(oprócz dynama) na dłuższych trasach z dynamem ciężko się jedzie... co prawda i tak najczęściej jeżdżę na góralu, ale jakby się dynamo popsuło to zawsze mam alternatywne,mniej awaryjne oświetlenie.

43.

Piotr Szymczak napisał(a):
11 maja 2010, 16:15:05

Hej Lavinka no u mnie w obecnej pracy sporo osób na rowerach, o dziwo są stojaki :) Z tym lansem to różnie bywa, choć ja mając do wyboru lans oraz możliwość zrzucenia kilku kg wybiore to drugie.

Nasi, pewnie wspólni znajomi od Masy w Łodzi śmigają na rowerach wszędzie, Wawa to zupełnie inna bajka, choć ostatnio jadąc Alejami i przechodząc obok biurowców widziałem sporo rowerów. Ale przyznam rację jazda na "miękkich" oponach po chodniku bywa upierdliwa. Ja na szczęście mam wygodne siodełko :)

Co do oświetlenia to "wieczorową" porą stosuję diodowe, to na dynamo chyba nie do końca działa, no i aż tak szybko chudnąc nie chcę by jeździć z włączonym dynamem :)

44.

Marsjanin napisał(a):
11 maja 2010, 16:16:33

Schody be? Kup lżejszy rower. ;) A co do światełka to hmm, już doświadczyłem końca akumulatorów, wożę zapasowe baterie ale zastanawiam się nad nowoczesnym dynamem, wmontowanym na stałe w przednią piastę. Ponoć super rozwiązanie.

Teoretycznie co prawda koło się ciężej obraca, bo dynamo stale pracuje, ale… ale bawiłem się tym wynalazkiem i obciążenie (hamowanie) toczności koła (czy jak to nazwać) może sięga 10% tego, co w klasycznym, dociskanym do opony dynamicie. A prądu daje nawet lepiej podobno, no i stabilniej, bo jakaś elektronika też jest w tym wmontowana. Nieraz za dzieciaka na starym Jubilacie udało mi się przepalić obie żarówki, gdy zjeżdżałem z górki na rympał. :D Niby połączenie równoległe, ale najpierw padała jedna, wskutek czego druga dostawała większe napięcie (niewydolna prądnica dymano) i też szybciutko kończyła żywot, czasem po kilkunastu sekundach po pierwszej.

Tutaj tego raczej nie będzie, bo po pierwsze, obliczone to jest na jeden halogen (kto by z tyłu chciał, gdy czerwone diody – w przeciwieństwie do białych – biorą prądu tyle co nic, prędzej baterie wyleją niż przestanie na nich lampka pracować), po drugie stabilizacja (o ile dobrze zaprojektowana) powoduje mniej więcej równe świecenie przy szybkiej jak i wolnej jeździe.

45.

Piotr Szymczak napisał(a):
11 maja 2010, 16:21:12

@lavinka a właśnie jeszcze w temacie schodów, ja czasem żartuje że więcej pożytku byłoby gdybym codziennie znosił i wnosił rower na 1 piętro tak z 10 razy niż z 5 km przepedałowanych do pracy i do domu.

@Marsjanin też słyszałem dobre opinie o dynamie w pieście ale ja to raczej zupełnie amatorsko na rowerze, więc bez zbędnych wydatków, w końcu na rower przeznaczyłem jakieś groszowe sprawy :)

46.

adas@dziugger - blog napisał(a):
12 września 2010, 21:38:41

Rowerem na dworzec codziennie? Czemu nie?

Od maja dojeżdżam rowerem codziennie rano 1-2 km (wow! co za odległość, co nie? ;) ). A potem po pracy z powrotem. Rower zostawiam przyczepiony linką do płotku w okolicy dworca autobusowego w Tarnowskich Górach. Obok stoi zazwyczaj kilka inn[...]

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.