Dzień na wsi

Ostatnimi laty moje powroty w rodzinne strony były dość sporadyczne i krótkie, zazwyczaj nie było czasu by zostać na dłużej i zrobić jakieś rozeznanie.
Tym razem byłem niemal 1,5 dnia, co jak na mnie jest czasem długim.

Karszew, widok na rzekę, łąki i bagna  
Foto by Piotr Szymczak na licencji CC

Wizyta w specyficznym okresie lokalne podtopienia wylały wszystkie trzy rzeki płynące nieopodal domu. Na szczęście powóź jakoś moją ojcowiznę oszczędziła. Zalane i zupełnie zdewastowane ogórki do tego jakieś inne uprawy w stopniu niewielkim, no i tato się przeziębił udrażniając studzienki u sąsiada. Jeżeli to zapalenie oskrzeli ustanie to będzie można  powiedzieć, że powódź obeszła się z nami łagodnie.  

Trzy rzeki - jedno wielkie jezioro

Okolica gdzie się wychowywałem to miejscowość, w której pobliżu przepływają trzy rzeki, dwie mniejsze oraz spora rzeka jaką jest Ner (link 1 2 3 4). Rzeki płyną sobie przez okoliczne lasy i łąki oraz bagna i niemalże co roku wylewają, łącząc się ze sobą i tworząc jedną wielką taflę wody. Na szczęście do pierwszej rzeczki od mojego domostwa jest aż 1000 metrów, natomiast to ostatniej oko 4km. Nawet gdyby bardzo wylały, tak jak teraz to woda nie zagraża. Ale podtopienia były, i okoliczni mieszkańcy musieli się nieco sprężyć.
Plusem wylewania wody dla okolicznych rybaków jest to, że idąc na łąkę, i brodząc po kolana w wodzie można złapać ryby, gołymi rękami.

Maliny od mamy

Oczywiście wyjazd na wieś nie może się obyć bez wałówki. Na nic zapewnienia, że wszystko to mogę sobie kupić w Łodzi, wałówka musi być.
Jajka od kury pazurem grzebiącej, powidła domowej roboty, warzywa prosto z pola bez sztucznego nawożenia i pestycydów, a do tego maliny od mamy i babci.
Nie obyło się bez mleka od krowy ryczącej, które smakuje zupełnie inaczej niż mleko Łaciate 3,2%, bo jednak wiejskie mleko ma zupełnie inny smak, zapach zresztą też. Dostałem bombę zdrowej żywności i witamin, nie wiem jak mój przewód pokarmowy to zniesie. Bo zawsze wypicie kolejnej szklanki mleka zapewne przyczyni się do poprawienia perystaltyki jelit :)
 
Nadmiar mleka ( nie powiem, że dostałem bańkę ale niewiele mniej ;)) zamierzam przetworzyć na śmietanę i twaróg, dostałem już przepis jak zrobić typowo wiejski twarożek. Mam świeży szczypiorek i koperek, będzie wyżerka.  Całością podzielę się we wpisie „Jak zrobić serek wiejski”, a narazie mleko robi się na zsiadłe:)

Chyba kupie dom na wsi.

Ostatnimi czasy wiele się naczytałem o renowacji starych budynków, o adaptowaniu wiejskich obór i stodół na fajne pensjonaciki etc. Wprawdzie zawsze marzyłem o domku w górach z fajnym widokiem "za domem" na góry, a przed domem na położoną poniżej dolinę. Ale gotów jestem na powrót osiedlić się w swojej miejscowości, do "cywilizacji" w linii prostej około 64 km, tyleż samo do mojego ulubionego kina Cinema City w Łodzi. Ostatnio we wsi zagościła Neostrada (wprawdzie zarzekałem się, że klientem TP nigdy nie będę), a nawet w Samsungu Galaxy 3g łapałem czytając Facebooka. Zostałby spełniony podstawowy warunek stabilny i stały dostęp do Internetu, coś co kiedyś mieszkanie na wsi 9nawet w górach) zupełnie dyskwalifikowało. Choć może deklaracja stałego zamieszkania byłaby nazbyt pochopna, ale akurat sąsiad sprzedaje swoje włości, nie wygląda to może zbyt ciekawie. Wszystko do remontu bo od jakiś 5-6 lat stoi opustoszałe. Ale gdyby tu włożył nieco grosza, to na jakąś agroturystykę by się nadawało.

Budynek mieszkalny stara obora oraz stodoła widok z lewego boku na posesję Widok centralny, po prwo obora ze strychem, centalnie stodoła, a po lewo budynek mieszkalny ze starą oborą 

Ruch na ulicy nie jest duży, do sklepu stosunkowo blisko jak na wiejskie warunki, 5 km do autostrady, blisko do mamy, właściwie rodzice mieszkają naprzeciwko.
Muszę pomyśleć, może jakiś biznes angażujący moce przerobowe gospodarstwa rodziców.  

Wiejska plotka

Czasami mówi się o tzw. urban legend, na wsi to dopiero są legendy, wystarczy spotkać się z odpowiednią osobą, a już wiesz więcej niż chciałbyś wiedzieć. Czasem sam jestem podmiotem takich plotek, dlaczego to nie wiem, ani ze mnie lokalny VIP, ani watażka, raczej zawsze byłem na uboczu tego całego wiejskiego zgiełku. Czym sobie zasłużyłem na taką uwagę "ludu" to nie wiem, ale o tym w kolejnym wpisie. Jedno wiem na pewno, o ile widząc u moich rodziców że ciągle pracują, o tyle dostrzegam, że innym to się strasznie musi nudzić i brak "pracy" im doskwiera, skoro maja czas na to by "żyć życiem innych ludzi". gdyby nie to że wiem jak na wsi się ciężko pracuje, to bym nasiał, że ogrom pracy na wsi jest przereklamowany :)
   
Wieś zmienia się dość dynamicznie, widać to zwłaszcza z perspektywy "gościa", który wizytuje swoje rodzinne strony kilka razy w roku. Internet pod strzechami, na stałe zagościły komórki i telefonia stacjonarna, powstają kluby sportowe, koła zainteresowań etc. Przydałaby się jakaś lokalna inicjatywa  czy biznes oparty bardziej na jakiejś pracy umysłowej (koncepcyjnej), tak by wszyscy mogli się zaangażować. Zaczynam się bać, bo wieś zaczyna mnie się podobać, może dlatego że teraz patrzę z perspektywy "pana z miasta" i widzę o wiele więcej możliwości niż kiedyś.


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "Dzień na wsi":

1.

gstlt napisał(a):
28 maja 2010, 09:06:16

Eh. Sam bym do siebie "na wioskę" (no w sumie to ma prawa miejskie) wrócił, ale co ja bym tam robił? Tak, jak napisałeś, pracy umysłowej nie ma, a dojeżdżać jakoś średnio mi się widzi. Może kiedyś coś się wykombinuje :-)

2.

n3m0 napisał(a):
28 maja 2010, 11:10:19

Nie obyło się bez mleka od krowy ryczącej, które smakuje zupełnie inaczej niż mleko Łaciate 3,2%

Bo łaciate 3.2 to nie jest mleko tylko ładni zapakowany syf. Z tego też względu nie kupuję. :)

nawet w Samsungu Galaxy 3g łapałem czytając Facebooka

Zgiń przepadnij siło nieczysta. :}

Chyba kupie dom na wsi.

Unia zapowiada 30Mbit/s dla każdego, to i kupno domu gdzieś pod miastem, tak ze 30-40km nie jest zlym pomyslem. Dojazd nieuciazliwy i dzieci spokojnie wychowac mozna...

3.

Piotr Szymczak napisał(a):
28 maja 2010, 14:00:15

@gstlt Jedyny umysłowy pracodawca w okolicy to Urząd Gminy, Poczta Polska i jakieś spółki miejskie, no i szkoła :)
Ja raczej myślę o jakimś swoim biznesie, wtedy było by umysłowo :) Najbliższe większe miasteczko to Koło, tam już wybór pracy nieco większy, delegatury PZU, APSy Ery Orange etc. wszelkie instytucje publiczne.
Choć jak pisał @Hoppke czasami nie warto pracować w korporacjach, czasem lepiej za tą samą kasę pracować w mniejszej firmie i robić swoje a po godzinkach "dopracować" na jeszcze większa emeryturę. Z tych moich kilkudniowych wypraw wynika że brakuje tam w okolicy osób z odpowiednimi skilami technicznymi. Choćby o głupia naprawa kompa jest problemem, tylko nie wiem czy przy takich naprawach można by naliczać miastowe stawki za roboczogodzinę.
Ogólnie, sama przeprowadzka na wieś pewnie by mnie przerosła, przynajmniej na tę chwilę ale zorganizowanie sobie przyczółku w postaci jakiegoś biznesu mogło by być czymś fajnym. Nawet będąc "zarządzającym" z daleka i wykorzystując moce przerobowe rodziny mogło by to się fajnie rozwijać.

Taki np. jedynie słuszny i dobry miód ze wsi, sprzedawany w sklepie internetowym miodek-ze-wsi.pl albo inne takie angażujące to że produkuje się tam zdrową żywność. Tylko samo zabranie się za czytanie unijnych przepisów jest de motywujące, te certyfikaty etc. Bo ponoć "miastowym" kilka wiejskich bakterii może zaszkodzić :)

Ogólnie mam wrażenie że lepiej teraz otwierać jakiś biznes na wsi, który angażuje ludność okoliczną niż otworzyć kolejne biuro reklamy w mieście. Choć minusem takich firm na wsi jest to, że zatrudniając ludzi najczęściej robią to na czarno.

@n3m0 No właśnie nie wiem skąd mnie się tam 3G wzięło, ale było :) No ja właśnie będąc w mieście pijam łaciate 3,2 albo koneckie, zastanawiam się jak nazwiesz mleko 0,5% ;) bo dla mnie to są popłuczyny po bańce mleka. Nie jeden raz widziałem lub sam myłem konwie po mleku zawsze na dnie zostaje szklanka, czasem dwie jak wlejesz w to trochę wody i wylejesz do wiadra to konsystencja właśnie przypomina mleko fit :)

No zanim dojdzie to 30 Mbit/s tou mnie jeszcze nieco wody w Nerze upłynie :)Nie wiem jak z Neostradą ale sąsiedzi od niedawna dopiero mają, ale i tak ponoć po wielkich prośbach w TP, większość tych którzy mają Internet to właśnie jakiś mobilny. Wyedukowanie społeczeństwa na wsi, a co za tym idzie i potrzeby są nieco niższe, podejrzewam że na Neostradzie 128 nikt filmów nie ściąga :)może jakiś YT, NK portale i na tym koniec.
Mi byłby potrzebny dużo szybszy Internet no i nielimitowany, a do tego stabilny, tak bym będąc np w Łódź mógł przejąć odpaloną na wsi maszynę i wydrukować jakiś kwit czy coś w tym stylu.

4.

n3m0 napisał(a):
28 maja 2010, 20:18:57

Mi nie chodziło o 3G tylko o fejsbuka :]

0.5 % to jest mleko homeopatyczne ich mać :]

A z 30Mbit nigdy nie wiadomo. Unia zakazała żarówek i żarówek nie ma. Unia nakaże internet to i internet się znajdzie :)

5.

Piotr Szymczak napisał(a):
29 maja 2010, 14:17:33

Fakt, z nakazami Unii wszystko jest możliwe. Choć i Unia czasem się myli i wycofuje.
Za przykład niech służy gospodarstwo mojego kolegi. Na wsi jest tak że chłop ma oborę, za oborą zazwyczaj ma pryzmę obornika, pryzma owa jest usytuowana na ziemi w pewnej odległości od zabudowań. Unia sobie wymyśliła ze obornik nie może ot tak leżeć sobie na ziemi, musi leżeć na podstawie betonowej, bo jak pada deszcz to azotany z krowiej kupy przedostają się do ziemi i skażają wody gruntowe. Unia oczywiście zobligowała rolników ze do roku jakiegoś tam mają sobie wybetonowac kawałek pola, zrobic odpływy do szamba i obornik składowac na betonie, można było się ubiegać o dotacje etc. Kolega wziął kredyt część dotacji, i się wybetonował. Teraz okazuje się że Unia się rozmyślała i już nie trzeba się betonować. koledze zostało 80% do spłacenia całej inwestycji, której gdyby nie durny przepis w życiu by nie rozpoczynał.

Teraz małe zestawienie - jak chłop chłopem a dziad dziadem i jego dziad szlachcic to na wsi zawsze była kupa gnoju znaczy się obornika, przez tyle lat nikomu to nie przeszkadzało, aż do teraz. Dla kontrastu podam pryzmy śmieci na wysypiskach, na które też pada deszcz i rozpuszcza, idę o zakład że te hałdy nie mają pod spodem wybetonowanych ciągów odprowadzających skażoną wodę.

I tak w oczach Unii coś o co zabijają się wszyscy działkowcy jako produkt naturalnej przemiany materii przez krowę urosło do czynnika który może zagrozić światu i ludzkości :) a to zwykła krowia kupa :)

6.

SpeX napisał(a):
30 maja 2010, 02:04:44

Akurat z tego co byłem na Krakowskiej Baryczy, to mają tam zabezpieczane podstawy hałd, by ściegi nie przesiąkały do wód gruntowych.

7.

Michał M. napisał(a):
30 maja 2010, 07:49:52

Piotrze dorabiasz w jakiejś agencji handlu nieruchomościami.Zdjęcia na NK.Teraz to ruina ale całe ,to całe dzieciństwo i wspomnienia.Ciężko mi tam przejeżdżać bo jakoś żal,a tu jeszcze,jak to określiłeś "posiadłość" w sieci.Powodzenia.

8.

Wojciech z Młyna napisał(a):
01 czerwca 2010, 20:03:25

Unia zapowiada 30Mbit/s dla każdego

Ja chętnie wezmę, bo w Młynie tylko GPRS słabiutki na drugie piętro dociera, ale najpierw (pamiętając, że TINSTAAFL) zapytam: kto za to płaci. :)

9.

Piotr Szymczak napisał(a):
01 czerwca 2010, 20:08:48

Wojciech "... Pan płaci, Pani płaci ..."

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.