Biznesmen po czterdziestce.

Popieram przedsiębiorczość, cenię ludzi, którzy mieli odwagę zaryzykować i otworzyli jakiś biznes, ryzykując przy tym swoją kasę lub z UE. Zawsze to jakieś ryzyko, biznes może nie wypalić. Może się okazać, że zyski są mocno przeszacowane a koszta nieoszacowane i cała rentowność firmy bierze w łeb. Ot ryzyko, jedni je podejmują inni nie.

Mam kilkoro znajomych, młodych ludzi, którzy otworzyli, a to firmę komputerową, a to studio grafiki komputerowej czy choćby projektowanie stron www. Każdy jakoś stara się, by pod koniec miesiąca po odjęciu kosztów nie żałować decyzji. Zazwyczaj nie zatrudniają pracowników, robią to na czym się znają, czasem wspomagając się pracą jakiegoś studenta na umowę zlecenie. Jest git.

Na urlop pod namiot czy do pensjonatu?

Za dwa tygodnie 15 lipca i obchody rocznicowe bitwy pod Grunwaldem, zjedzie się rycerstwo i będą nocować w namiotach. Pod koniec lipca jak wszystko pójdzie z godnie z mglistymi założeniami, będzie super pogoda i wyjazd nad morze do Grzybowa. Przyznam, że zaświtał mi pomysł, by jechać tam autem i zabrać ze sobą namiot. Szybko jednak zostałem odwiedziony od pomysłu.

Piesze wędrówki z namiotem.

Bo ja to ponoć jestem wygodne zwierze i do namiotu się nie nadaję, kto by pomyślał, że ja taki wygodnicki jestem.

Piesze wędrówki z namiotem. Foto by Al_HikesAZ na licencji CC

Mobilny Internet na Linuksie

Mój pierwszy kontakt z Linuksem był zupełnie nieświadomy. Gościł on w postaci Red Hata (bez GUI) na starym PC, który robił za router w agencji reklamowej, w której pracowałem. Drugie spotkanie odbyło się w akademickim pokoju, kiedy to kolega student informatyki na UŁ pokazał odpalonego Puttego i tamtejszy serwer uczelniany KOLOS. 
W obu przypadkach były to czarne plamy i jakieś polecenia. Padło pytanie, po co to na co to i inne takie.

Nawet koty lubią Linuksa
Nawet koty lubią Linuksa, foto by protohiro na licencji CC

Minęły lata i już słowo Linux nie kojarzy się z czarnym terminalem i pytaniem, do czego można go użyć. Teraz wiem, do czego Linux mi się przydaje, jestem sobie w stanie wyobrazić jego zastosowanie, ale bez Internetu byłoby ciężko.

Po co im te dane?

GG.pl zrobiło skok na "nasze" statusy, NK chce zawłaszczyć wszystkie slitaśne focie. Co się dzieje skąd taki apetyt na te wszystkie dane.

Kilkanaście dni temu wystartowało gg.pl, była burza odnośnie prywatności, "bo kradną statusy". Jakiś Pan z Google kiedyś powiedział, że jeżeli masz coś do ukrycia to lepiej byś tego nie miał. Czy jakoś tak, sens był taki, że uczciwi i prawi nie mają się czego obawiać.
Wstawianie statusu że szef jest idiotą nie jest najlepszym pomysłem i tu nie ma znaczenia czy ktoś nasze opisy agreguje, czy nie, najzwyczajniej w świecie może znaleźć się uczynny kolega który zrobi screena i podeśle na puplit szefowi. Ogólnie mówienie o szefie nawet wśród "zaufanych" znajomych nie jest rozsądne a co dopiero utrwalanie tych swych przemyśleń na nośnikach elektronicznych.

Automatyczne aktualizacje dla leniwych.

Może i jestem dziwny, ale, robię backupy - mniejsze lub większe, ale robię, dbam o aktualizacje oprogramowania, staram się by narzędzia używane były najnowsze i jak najbardziej funkcjonalne. Mają oszczędzać mój czas, bo ja jestem wygodny i mam skłonności do umiarkowanego lenistwa :) Nie lubię tracić czasu, na coś co może zrobić automat.

Aktualizacja systemu operacyjnego Android
Automatyczna aktualizacja w telefonie. Foto by cantwork, CC

Niestety tak jak Internet sam się nie przeczyta i trzeba go podczytywać choćby w komnacie króla, oszczędzając te klika minut i być kilka newsów do przodu, tak samo w wielu przypadkach aktualizacje same się nie zrobią.