Automatyczne aktualizacje dla leniwych.

Może i jestem dziwny, ale, robię backupy - mniejsze lub większe, ale robię, dbam o aktualizacje oprogramowania, staram się by narzędzia używane były najnowsze i jak najbardziej funkcjonalne. Mają oszczędzać mój czas, bo ja jestem wygodny i mam skłonności do umiarkowanego lenistwa :) Nie lubię tracić czasu, na coś co może zrobić automat.

Aktualizacja systemu operacyjnego Android
Automatyczna aktualizacja w telefonie. Foto by cantwork, CC

Niestety tak jak Internet sam się nie przeczyta i trzeba go podczytywać choćby w komnacie króla, oszczędzając te klika minut i być kilka newsów do przodu, tak samo w wielu przypadkach aktualizacje same się nie zrobią.


 
Jestem zagorzałym fanem Linuksa, a co za tym idzie automatycznych aktualizacji i centralnego repozytorium z aplikacjami i programami. To że takie systemy operacyjne jak Debian, Ubuntu czy Suse mają stosowne narzędzia do instalacji i automatycznej aktualizacji oprogramowania chyba dziś już nikogo nie dziwi. Kilka klików i już aplikacja jest zainstalowana, tyleż samo w odwrotnej kolejności i odinstalowana, choć można jeszcze prościej prościej.
# aptitude install Twój_ulubiony_program.
Te same systemy umożliwiają automatyczną aktualizację, nie tylko składników systemowych, ale również aplikacji. Dbanie o najnowszą wersję Office z 2010 roku (Open Office :)) nigdy nie było tak proste. I to wszystko bez restartu. Dla mnie leniwca nie ma lepszej opcji, choć konkurencja nie śpi i skrycie się aktualizuje :)
Lubię śledzić nowości, ale doszukiwanie się kosmetycznych zmian w changelogu gedit'a to nie jest to moje hobby, tak samo jak polowanie na nowy bulid windowsowego GG.
 
O ile na komputerze z jakimkolwiek systemem pilnowanie aktualizacji to albo 1 klik, albo kilkadziesiąt minut, by pościągać nowe wersje i je zainstalować o tyle na urządzeniach mobilnych jest nieco trudniej. Update systemu robi się sporadycznie i zazwyczaj wymaga to ręcznej ingerencji. W takiej sytuacji cieszy coś takiego jak Android Market dla telefonów komórkowych wyposażonych w linuksopodobny system Android, gdzie można zainstalować i jak się okazuje zaktualizować aplikacje na komórce.
 
Używałem Nokii, Sony Ericssona, miałem też HTC z systemem Windows Mobile, ale to Samsung Galaxy bije na głowę wszystkie poprzednie pod względem aktualizacji programów. Wcześniej samodzielnie musiałem śledzić czy wydano nową Operę Mini, czy jest już lepsza wersja Slicka lub Parlingo, a jeśli były to ściągnąć(manualnie) i zainstalować, teraz dzięki Android Market (czemuś, co mi przypomina linuksowe repozytoria) nie tracę na to czasu. System sam sprawdza czy są nowe wersje aplikacji mobilnych których używam, po czym pozwala mi je zainstalować, może nie jest to jeszcze pełna automatyka, ale oceniłbym to jako jeden krok przed Windowsem, a połowa za typowym podejściem np. Debiana.
 
Automatyczne aktualizacje to nie tylko laba dla leniwych, jeśli coś pójdzie nie tak, ktoś włamie się do "centralnej rozdzielni oprogramowania" wtedy łatwo mogą one zrobić kuku. To chyba nie zdarza się zbyt często, więc na razie zalety są górą.


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "Automatyczne aktualizacje dla leniwych.":

1.

iss napisał(a):
23 czerwca 2010, 15:04:54

Gdzieś czytałem, że w nowym Androidzie mają być aktualizacje w trybie push (jako opcja). Aczkolwiek zanim zrobię jakikolwiek upgrade, to czytam najnowsze komentarze, bo się zdarza, że jedyna różnica w nowej wersji to dodane reklamy.

2.

Piotr Szymczak napisał(a):
23 czerwca 2010, 15:14:01

Bywa i tak :) Tu akurat specyfika oprogramowania. Niemniej zawsze wygodniej dostać tę aktualizację i tylko zadecydować czy się ją chce czy nie :)

3.

paweloko napisał(a):
23 czerwca 2010, 16:04:17

jakoś nigdy nie chciało mi się za bardzo bawić linuksem, co prawda parę razy miałem to ubuntu. Ale to wciaż nie było to. Po przesiadce na nadgryzionego jabcoka jestem zadowolony z aktualizacji zarówno systemu jak i programów tak jak w wersji kompueterowej jak i mobilnej. Aktualizacja systemu w iPhone wygląda tak, że podłączamy go pod komputer a iTunes sprawdza czy jest dostępna aktualizacja jeśli jest następuje archiwizacja telefonu i zmiana systemu (oczywiscie po naszej akceptacj) natomiast updaty aplikacji na iPhone sprawdza się po przez klikniecie na ikonke appstore. Co do systemu to zarówno system jak i aplikację (mogą ale nie muszą) korzystają z apple update, gdzie aktualizajcę są znacznie rzadsze i wygodniejsze niż na Xp, viscie czy 7. Innym łatwym sposobem jest program Bodega na MAC podobny do mobilnego android Market lub AppsStore. Najbardziej denerwują oczywiście updaty Adobe :)

4.

Piotr Szymczak napisał(a):
23 czerwca 2010, 16:23:14

Paweł czyli jabłko też daje radę ;) no ale mówi się że to też UNIX ( czyli filozofia powinna być podobna do tej Linuksowej :)). Ja Macka miałem raz w ręku no może dwa, to samo z OSX, nie skończyło to się dobrze dla naszych relacji no ale wiele osób sobie chwali, wiele takich co byli po Linuksowej stronie mocy :) więc coś w tym musi być. Mi na razie starcza to co mam, a do Apple mam jakiś taki dziwny stosunek. Może dlatego że nie lubię wydawać więcej niż coś jest warte w mojej ocenie tego czegoś :)

5.

paweloko napisał(a):
23 czerwca 2010, 23:04:46

Gerenalnie po za synchronizacją tylko z jednym komputerem matką i braku synchro przez bluetooth czy wifi to jest fajnie. Zresztą kalendarze i kontakty googla hoolają+dropbox+evernote etc.

6.

Piotr Szymczak napisał(a):
24 czerwca 2010, 03:14:55

Kiedyś na jakimś campie jak będziesz wyposażony w sprzęt to chętnie looknem, bo widzę żeś pasjonat jest :)

7.

paweloko napisał(a):
24 czerwca 2010, 07:01:37

jak będę to będę z iPhonem, bo do domu kupiłem mini zamiast laptopa. I jestem zadowolony z spokojnego snu 24/7, niestety mocny PC tego nie daje nawet jak po paru latach przestaje być taki mocny.

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.