Korporacyjne dowcipy i psikusy
Praca w korporacji jest stresująca, na tyle, że niektórzy nie potrafią odnaleźć się w korporacyjnych meandrach. Korporacja to też miejsce gdzie prawo własności jakby przestaje istnieć, twoja kawa i mleko znikają tu w sposób niewyjaśniony, ale korporacja to przede wszystkim miejsce gdzie pracują ludzie, dużo ludzi płci obojga.
A gdzie są ludzie, tam i są psikusy i mniej lub bardziej wybredne żarty. Wszak przez bite osiem godzin ciężko zachować 100% wydajność, a nic jej tak nie poprawia, jak chwila na żarty czy psikusy.
Żart na powitanie nowego pracownika.
Często jest tak, że nowy pracownik w dziale przechodzi inicjację. Zazwyczaj, gdy zespół jest zgrany, szef ma poczucie humoru, to współpracownicy przez kilka dni pomagają wdrożyć się młodemu. Efekt jest taki, że nowy robi nie tylko rzeczy, które robić powinien, ale kilka innych zupełnie niepotrzebnych, a wręcz zupełnie bezsensownych. Od jego reakcji i jej szybkości zależy jego poważanie w zespole. Zanim do tego dojdzie, pozostali mają niezły ubaw.
Inną metodą jest też straszenie, że jako nowy pracownik ze świeżym spojrzeniem zostanie rzucony na głęboką wodę. Oczywiście takiego zadania ten pracownik nigdy nie dostanie w początkowym okresie pracy, ale mina i trema jest bezcenna.
Jeszcze inna metoda na „nowego” to psikusy typu wysłanie maila do koleżanki, gdy ten nie zablokuje ekranu komputera, modyfikacja ustawień monitora tak by obraz obrócił się o 180 stopni. Blokada GG czy inne. Śmiesznie bywa, kiedy widać, że jemu czy jej spodobała się jakaś inna osoba w biurze, a tu nagle płomienny mail w drugim dniu w pracy z wyznaniem, że amor niechybnie trafił w rozpalone serce, a lędźwia aż płoną :)
Sam byłem sprawdzany, straszony i uniemożliwiano mi dostęp do GG.
Pierwszego dnia pracy poinformowano mnie, że poprowadzę konferencję, bo jako jedyny byłem pod krawatem, żyłem z duszą na ramieniu przez dobre trzy godziny, potem okazało się, że będzie prowadził ją kolega.
Pierwszego dnia w dziale IT szef z kolegami zaproponował, że skoro chce u nich pracować (tak właściwie to on chciał, bym u nich pracował ;) ), to mam sobie przygotować stanowisko pracy. Komputer nie chciał się zalogować, o infrastrukturze firmy wiedziałem tyle, że są serwery, pewnie jakieś routery etc. Mieli całkiem niezłą bekę (znaliśmy się wcześniej, bo pracowałem w tej firmie od roku, ale w innym dziele) jak będąc przepytywanym, usiłowałem wydedukować, dlaczego komp nie może się zalogować do sieci.
Oczywiście nie pozwolono mi działać z magiczną płytką Ubuntu, tylko na „sucho” miałem wskazać przyczyny. Prawie wybrnąłem, no bo skąd miałem wiedzieć, że każdy dział ma przyznawany adres niby z DHCP, ale z innej podsieci, i mój komputer podpięty do tego gniazda nigdy się nie zaloguje.
Kolejny psikus, to próba pokazania przez doświadczonego kolegę, kto tu tak naprawdę zna się na kompach. Zostało rzucone wyzwanie zablokowania GG. Bylem nieco zdziwiony, gdy nie mogłem odpalić podstawowego narzędzia pracy i wymiany myśli z innym kolegą siedzącym 2 biurka dalej. Szybko odpaliłem transport Jabbera i GG hula aż miło.
Geeka trochę zatkało, wszak sporo czasu spędził na listowaniu serwerów GG (sam nie używał GG) ustawianiu zabezpieczeń (blokowanie portów, ip itp.) na Ciscowych routerach. W końcu się poddał i odblokował gadulca, bo inni pracowniczy zacieli dzwonić do IT, że im GG nie działa :)
Im dalej w las ...
Żarty w stosunku do nowicjusza zawsze ustają, no chyba, że akurat „nowy” to taki typ człowieka gdzie nie wypada przestać żartować. W miarę zażyłości działowych, żarty psikusy stają się coraz odważniejsze, czasami zahaczają o sferę seksualności. Z takimi żartami trzeba uważać, bo można przesadzić, a żart na niwie erotycznej to już molestowanie i może skończyć się nieprzyjemnie.
Zazwyczaj jednak żartują osoby, które znają swoje poczucie humoru i w jakiś sposób się akceptują. I tak w jednej z korporacji „środa to dzień loda” i do biurka kolegi ustawia się sznur panien, „gotowych na wszystko”. Oczywiście wcześniej są do tego zachęcane i jest im przypominane, jaki mamy dzień tygodnia i do czego on obliguje. Towarzyszące środzie żarty w niektórych warunkach mogłyby zostać uznane za bardzo bardzo wulgarne. Ale jak wspomniałem, praca stresująca to i jakoś rozerwać się trzeba. Niemniej patrząc na to z boku, może razić.
Sam pamiętam jak niejakiej Ani, zrobiłem screena z sesją Citrix'a i ustawiłem jako tapetę, bidulka załapała po 2 godzinach, co do dziś jak odwiedzam biuro, wywołuje uśmiech na twarzy w owym dziale.
Przez jakiś czas obserwowałem przy okazji różnego rodzaju meczy pewne zachowanie. Mianowicie, jest sobie duży open space a w nim dwa telewizory, z normalna anteną a drugi ma sygnał z satelity, w jednym z nich sygnał ma opóźnienie rzędu kilku sekund (4). Teraz wyobraźcie sobie żarty, tych co siedzą przy „szybszym” telewizorze. Jest mecz, gra polska drużyna, zawiązuje się akcja drużyny przeciwnej i nagle ci z drugiego końca krzyczą „gooool”. Wprawdzie okazuje się, że Boruc obronił, ale tych pierwszych szlag trafia. Każdy kibic wie, jak taki żart potrafi wkurzyć.
Oczywiście to tylko kilka przykładów z korporacyjnego życia, przytoczyłbym inne, ale są one nazbyt zboczone i niektórzy mogliby zidentyfikować bohaterów, więc odwołam się do Waszych doświadczeń.
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±


Komentarze do wpisu "Korporacyjne dowcipy i psikusy":
1.
20 lipca 2010, 13:59:33
U nas żarty były ... inne ;]
Wczoraj kumplowi wyniosłem fotel parę pokoi dalej - dzisiaj odwdzięczył się tym samym. Więc żeby nakręcać machinę postanowiłem pobawić się jego kabelkami - ciekawe, że tak długi zajmuje zorientowanie się, że myszka i klawiatura są sprawne, tylko podłączone odwrotnie. Koledze zajęło to z 30 minut i dwie wycieczki do serwerowni po nowy sprzęt.
Innym razem zastawiliśmy znajomemu całe miejsce pracy złożonymi kartonami wielkości książki, miał nieco sprzątania. Owinięcie całego kompa (buda, monitor etc.) osobno folią stretch czy przyklejenie klawiatury do spodu półki też norma.
No i oczywiście screenshot jako tapeta, wrzucenie wszystkiego co się uda znaleźć do Autostartu czy zmiana orientacji monitora, odwrócenie kolorów, wysoki kontrast i zamiana klawiszy na myszce jednocześnie.
Ale to raczej dla "starych" pracowników. Młodym zwykle za szok wystarczy wyjaśnienie architektury i przegląd kodu źródłowego naszego oprogramowania ];>
No i raz zamieniliśmy cukier z solą w pojemnikach ale zanim ofiara zdążyła się napić, wszedł szef i "osłodził" sobie herbatę ;-)
2.
20 lipca 2010, 14:10:30
Ja dodam jeszcze nieśmiertelne zaklejenie optycznych względnie laserowych myszek kawałkiem nieprzezroczystej taśmy tudzież w braku takowej kawałkiem stickynote'a :]
Wbrew pozorom dla niektórych to 'twardy orzech' :]
3.
20 lipca 2010, 14:11:55
@BTM dobre :) Ile zajmuje Wam takie owijanie peryferii w pudła, znam jedną firmę w której pracownicy migają się od tego typu zajęć, a czasem trzeba do centrali coś wysłać na paletach, może jakiś namiar? heheh
A tak poważnie, to widać że jajcarze z Was, no ale ile można pisać te zaklęcia w PHP :)
4.
20 lipca 2010, 14:14:28
@n3m0 dla nietechnicznych zawsze będzie coś takiego problemem. No bo przecie myszką przesuwasz po "blacie" a że się "światełko nie świeci" no cóż :)
5.
20 lipca 2010, 14:15:10
@Piotr: nie dużo, mamy ich całą masę ;-) A że jestem zwykle 1h przed innymi w pracy to cóż.
6.
20 lipca 2010, 14:21:18
@BTM Wcześniej przychodzisz by sabotować pracę kolegów :) a na koniec miesiąca widać kto napisał więcej kodu :) To w sumie jakiś sposób na szybki awans :) Oczywiście do czasu kiedy wszyscy myślą że "to takie żarty" no i nie sabotują Twojej roboty :) Jak już jesteśmy przy peryferiach i technicznych panach to taki link mam dla wstydliwych geeków
7.
20 lipca 2010, 15:06:22
Ja kiedyś znajomemu przerobiłem klawiaturę mz układu qwerty na abcdef :) Kolega nadal jej używał bezproblemowo :)
Innym ciekawym trikiem jest wrzucenie komuś na pulpit miliona plików (da się zrobić zdalnie jak ktoś udostępnia w sieci cały dysk). Winda wtedy ciekawie się zachowuje :)
8.
20 lipca 2010, 22:51:34
To i ja coś opowiem... Otóż poczta u mnie w pracy jest na Lotus Notes. Kto używa, ten wie, że jak napiszemy jakiegoś maila, to chociaż od razu trafia on na listę "sent", to wysłany będzie dopiero w czasie replikacji. Co ciekawe, gdy szybko usuniemy go z replikatora, mail i tak zostanie w "wysłanych".
Korzystając z tej wiedzy kumpel kiedyś wysłał z kompa innego gościa maila do dyrektora z treścią typu "nie lubię cię", ale usunął z replikatora, tak, że mail chociaż był w "wysłanych" nigdzie wysłany nie został. Mina "poszkodowanego" jak zobaczył co rzekomo wysłał - bezcenna :D
9.
21 lipca 2010, 23:43:54
@Adam co robi WInda w takiej sytuacji?
@Radek, Podelcy :) My w firmie używaliśmy Grupwise i ogólnie rozwiązań Novella, tam zdaje się też coś takiego jak wycofaj pocztę działało. Na pewno działało do chwili zanim adresat otworzył pocztę, w chwili kiedy odruchowo oznaczył jak przeczytane to już nie dało się wycofać.
Swego czasu mialismy akcję że znajoma zbeształa ex'a z skrzynki gmailowej i chciała wzorem Grupwise wycofać maila, niestety nie dało się :)
10.
22 lipca 2010, 00:00:27
Hehehe, akcja żywcem z filmu „S@motność w sieci”. Tam byla akcja – telefon do kumpla, admina e-mail w Interii/Onetu. :)
11.
22 lipca 2010, 00:03:38
tak też to sie odbyło, konta gazeta.pl to inaczej konta gmailowe, więc pierwszy telefon był do Nas, My sorry Gregorry było se z Labsów zainstalowac "drunk mail" czy jak to się tam nazywa, na propozycję wykasowywania maila po stronie naszej korporacyjnej (ex pracował też pracował w naszej firmie) pozostaliśmi nieczuli, więc kolezanka procedowała z adminami domeny :) Z tego co wiem nic nie wskórała ....
12.
22 lipca 2010, 00:14:09
Cóż, trzeba myśleć. ;) Ma za swoje. :)
13.
24 lipca 2010, 10:34:52
@Piotr Szymczyk: w wypadku zmiany klawiszy, winda nie robi nic, bo nic nie wie, a danie XPkowi miliona plików na pulpit pięęęęknie zamula system :)
14.
18 marca 2011, 07:46:12
najbardziej podoba mi się numer z klawiaturą ABCD... z moich doświadczeń a pracuję przy dużej firmie, nie korporacji to tylko sobie np. Klamki wysmarują na tłusty czwartek, albo coś koło tego. Raczej cienko, my tu na szczęście tylko zaglądamy od awarii do awarii.
tel:
Internet nie działa,
Co się dzieje?
pisze, że off-line
ale co off-line? [chociaż i tak już wiem ;)]
no takie okienko
Proszę zrestartować komputer, znaczy, wyłączyć go całkiem, odczekać pięć minut i włączyć ponownie [ w między czasie sprawdzam ping i jest ]
Telefon za 10 minut, nadal jest off-line,
sprawdzam ping i jest,
wchodzę przez VNC i widzę, że działa, a komunikat faktycznie "praca w trybie off-line" czy przejść do trybu on-lina? Tak/Nie przydało by się jeszcze "ale o co chodzi?"
Klikam mu tak i po problemie.
Co za matoł, choć z drugiej strony w szkołach nie uczą czytania ze zrozumieniem.
Dodaj komentarz: