Fikoł pt. „Noc poślubna”
Grzegorz leżał na łóżku, ja przyszłam do niego w samej bieliźnie. Okryliśmy się półprzezroczystym białym materiałem, żeby zachować rąbek tajemnicy. W pokoju grała muzyka. Na początku były nerwy, a operator cały czas chrząkał. Chyba ze strachu - śmieje się Ania. - Po kilku minutach zapomnieliśmy, że w pokoju jest ktoś oprócz nas. Choć wstydzę się do tego przyznać, podniecało mnie to że ktoś patrzy.
Czasy, kiedy noc poślubna była tą pierwszą nocą w większości przypadków mamy już za sobą. Kiedyś, chłop brał babę do stodoły, a cała weselna gawiedź nadsłuchiwała, w większości to właśnie był ten pierwszy raz i ta pierwsza noc. Cóż czasy się zmieniły i młodzi ludzie poznają swoje ciała dużo wcześniej, niż przyjdzie im do głowy pomysł o zmianie stanu cywilnego. Nierzadko już ze sobą mieszkają, nie rozumiem więc tej całej celebracji takiego wydarzenia jak noc poślubna.
Obserwuję, że z coraz większym trudem idzie nam opieranie się modom z zachodu, bo że jest to moda, to chyba nie ma nikt żadnych złudzeń.
Zresztą wiarygodność takiej nocy jest żadna, jeśli jest ona „kręcona” na kilka dni przed lub po weselu. Po co dorabiać teorię? Widocznie to jakieś usprawiedliwienie potrzeb.
Ja planowałem swoją noc przez dwa miesiące. Scenariusz zakładał, że będzie ulubiona muzyka i dużo krzyków. Z narzeczoną obejrzeliśmy najpierw kilka filmów erotycznych, żeby zrobić to jak najlepiej. Zależało nam na zmianach pozycji, żeby film był dynamiczny. Obejrzałem go już kilka razy i działa na mnie jak żaden inny.
Ile to zachodu i gimnastykowania, by nakręcić najzwyklejszego fikoła. Z naturalną kolejnością rzeczy nie ma to nic wspólnego, bo skoro to od początku do końca wyreżyserowane. No i ta presja czasu … Montażysta twierdzi, by zrobić, 60 minutowy film potrzeba 3 godziny surowego nagrania. Godzinna gra wstępna i dwie godziny fiku miku na oczach obserwującego wszystko operatora kamery.
» Chrum, chrum, Pan wciągnie, nieco brzuszek, bo nie widać, jak małżonka robi fellatio :).
A przecież wiadomo, że to podstawowa scena i takiej nie może zabraknąć, zaraz po 69 i siusianiu na brzuch. Tak przejaskrawiam, ale angażowanie osób trzecich w nagrywanie zwykłego fikoła to dla mnie nie ta bajka i nijak nie mieści się w ślubno-weselne ceremoniały.
Bo o ile potrafię zrozumieć, że ktoś nagrywa całe wesele, na zasadzie pamiątki, i że musi być operator, o tyle nie rozumiem po jaką cholerę zapraszać operatora do sypialni. Toć można pożyczyć kilka kamer ustawić w rogach łóżka i samemu sobie nagrać jak ktoś czuje potrzebę nagrywania nocy poślubnej.
Już mniejsza o nagrywanie, ale żeby potem pokazywać to znajomym koleżankom, zobaczcie jak mój mąż się pręży (nic, że po Viagrze) albo zobaczcie koledzy te rozkołysane biodra mojej żony.
W związkach czasem przychodzi nuda i ludzie eksperymentują, bawią się etc, ale żeby tak na samym początku drogi życiowej musieć kreować i zaklinać rzeczywistość. Ale co kto lubi …
To chyba będzie jeden z niewielu nowożytnych zwyczajów weselnych którego nie zrozumiem, inne mogę traktować w kategoriach kiczu, wiejskiej sielanki czy też folkloru, ale ten zwyczaj nie pasuje do żadnej z nich.
Cytaty za Dziennk Polska The Times, tam też znajdziecie cały art opisujący tę modę.
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±


Komentarze do wpisu "Fikoł pt. „Noc poślubna”":
1.
20 sierpnia 2010, 17:19:12
Całość wydaje mi się równie potrzebna (angażowanie w to kamerzysty etc) jak organizowanie weselnej nocy drugi raz, bo rzekomo na własnym weselu nie ma się czasu i siły, by to wszystko chłonąć.
2.
20 sierpnia 2010, 17:33:18
jeden z komentarzy pod tekstem autorstwa voyeurysta:
spotkanie na wzór wieczoru kawalerskiego: panowie mają już nieźle w czubie i nalegają:
- no to pokaż stary jak posuwałeś to swoje nowe pudełko...
i pan młody pokazuje kolegom film.
Film leci i wreszcie któryś puszcza:
- jakby moja kazała tak nas sfilmować to bym k u r w ę zajebał...
wszystko w temacie pokazywania nagrań :)
3.
20 sierpnia 2010, 19:56:55
Przepraszam za pytanie. "Fikoł" to określenie filmu porno?
4.
20 sierpnia 2010, 20:13:46
@egzemplarz: Slyszalem juz to okreslenie od kilku lodziakow - moze jakies regionalne ;)
A sam temat smieszny - ale mnie sam temat "wesela na 100 osob z orkiestra i poprawinami" smieszy ;P
5.
20 sierpnia 2010, 21:31:55
Scenariusz na noc poślubną poszukiwany
Można powiedzieć, że dzisiejszy dzień zaczęłam i kończę tematem nocy poślubnej ;) Nie, nie jej planowaniem, jak to się okazuje jest obecnie w modzie, lecz słuchaniem i czytaniem o takich farmazonach. Najpierw o poranku Radio Kraków roz[.[...]
6.
20 sierpnia 2010, 21:33:08
Fikoł w "nomenklaturze" więziennej to po prostu taboret, stołek.
7.
20 sierpnia 2010, 23:37:24
@egzemplarz, tak to taki film,
a co do określenia, to nie wiem czy to regionalne, ale sporo ludzi tak mówi, ja zapożyczyłem od mojego kolegi który x lat temu za czasów emula i Kazzy sciągał różne filmy i właśnie XXX nazywał fikołami i taki katalog tworzył na kompie :)
8.
21 sierpnia 2010, 11:31:10
Fikołki - tak.
Część nowoczesności która się pojawia albo przychodzi z Zachodu jest przez nas uznawana.
Jedni są w stanie zaakceptować część tych rzeczy, drudzy nie.
Tu w grę wchodzą przekazane przez rodziców i nabyte w młodym wieku wartości.
Nikt nikomu nie każe tego czy owego. Z mojego punktu widzenia, patrząc po postępie ewolucji psychicznej w tym kraju, to marsze homo zostały bardzo mocno stolerowane przez ludzi hetero. Były krzywe akcje ale nie w takim stopniu. Jak to mój znajomy ujął: "Póki ludzie którzy mają teraz 60-70 lat nie umrą, niewiele się w tym kraju zmieni". Ci ludzie wg mnie bardziej trzymają się wartości niż rzeczywistości. Jest to na ich i naszą niekorzyść. Czemu nie pracować, rozwijać się, poznawać przy okazji trzymając w sobie dawno przyjęte wartości? Jedno drugiego nie wyklucza i nie niszczy, chyba, że ktoś na to pozwoli sam w sobie!
9.
21 sierpnia 2010, 14:25:04
W temacie nocy poślubnych, przypomniała mi się anegdota, jednego z profesorów historii UŚ: „wieki średnie, bardziej niż współczesność, przepełnione były sacrum - pierwszy z brzegu przykład: błona dziewicza - rzecz święta, dlatego w średniowiecznej europie kobiety puszczały się ‘po’, a nie jak to ma miejsce obecnie ‘przed’, ślubem”.
Dodaj komentarz: