Przesądy świąteczne

Mój stosunek do wszelkiego rodzaju imprez pt. święta, Sylwester, spotkania rodzinne i wesela rodziny i znajomych jest znany. Co nie znaczy, że nie brak mi folkloru z lat młodości, który towarzyszył zbliżającemu się czasowi Świąt Bożego Narodzenia.
To całe gotowanie i pomaganie w domu, kuligi z psim zaprzęgiem, a nawet te bardziej dojechane z traktorem, a do tego te świąteczne przesądy. Wszystko miało jakiś taki wyjątkowy charakter, fajny dla dziecka.

Z dziecięcych lat pamiętam kilka takich zdarzeń co to z perspektywy czasu można nazwać przesądami.


Pierwszym odwiedzającym dane gospodarstwo w Wigilie powinien być mężczyzna, bo to ponoć gwarantowało dostatek. W dobrym tonie było krzyknąć z ulicy i zapytać czy w danym gospodarstwie był już jakiś facet i dopiero wejść. Oczywiście kobieta, która z samego rana pojawiała się u sąsiadów, była posądzana o celowe działanie :)

Pożądani też są kolędnicy, u mnie, od kiedy pamiętam chodziły grupki dzieciaków i dorosłych przebranych za diabła, śmierć, księdza i inne takie i kolędowali od domu do domu. Siejąc tym samym popłoch wśród dzieci. Przyjęte był uważać, że gdy tacy kolędnicy ominęli jakieś gospodarstwo, to było niemal pewne, że urodzaj na polach będzie kiepski.

Karmienie zwierząt, w wigilie po kolacji wigilijnej trzeba zanieść opłatek i resztki potraw i obdzielić zwierzęta, to miało zapewnić, że będą dobrze rosły, nie będą chorować etc.

W Wigilię nie wolno nikomu nic pożyczać, bo wtedy osoba, która pożycza odbiera pomyślność. Nie wolno nawet szklanki cukru, a to jakie powody wymyślano, by nie pożyczyć, to ludzkie pojęcie przechodzi.

24 grudnia trzeba być grzecznym i pomocnym dla innych w rodzinie, bo jaka Wigilia taki cały rok. Unika się wtedy wszelkiego rodzaju zwady, dzieci muszą być grzeczne etc. Ja zwykle nie wierzę w takie zabobony, ale jak sobie przypomnę, że w jakiś wigilijny poranek coś napsociłem i dostałem, pasem, czy ścierką. A potem cały rok dostawałem regularne lanie za jakieś przewinienia. To nie wiem może i skłonny jestem w to uwierzyć.

Niby to jakieś zabobony i trudno uwierzyć by miały jakieś przełożenie na życie, niemniej jednak pozostają one w świadomości starszych ludzi i są przestrzegane, zwłaszcza na wsiach.
A Wy znacie jakieś około świąteczne przepowiednie czy wierzenia, które wydają się zupełnie oderwane od rzeczywistości.

Uwaga fragment sponsorowany :)
Zainteresowanych tematyką świąteczną, zwłaszcza tematami kulinarnymi, odsyłam do świątecznego konkursu Knorra. Dzieląc się swoimi sposobami na Święta lub potrawy świąteczne, można wygrać wycieczkę do Barcelony. W świątecznym serwisie można zobaczyć 185 świątecznych przepisów kuchni polskiej oraz zabawę z kartkami świątecznymi. Szczegóły konkursu pod adresem http://swieta.knorr.pl/ .


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "Przesądy świąteczne":

1.

Sylwia napisał(a):
12 grudnia 2010, 18:56:17

U mnie panował taki przesąd, że od wieczerzy wigilijnej nie wolno było wstać do czasu aż się zakończy. Jak ktoś wstawał to na jego miejsce diabeł siadał. I zawsze się tego bałam. Dodatkową tradycjią było że trzeba wszystkich 12 potraw spróbować, co to pomyslonść przynosiło - nie znosiłam tego. Takie obyczajna panują w świętokrzyskim;-)

2.

kasiaro napisał(a):
12 grudnia 2010, 21:48:23

To ja jeszcze dorzucę, że w Wigilię trzeba wstać wcześnie do pracy, żeby cały rok później nie był leniwy :)

Zaś abstrahując od przesądów, to marzy mi się taki prawdziwy kulig na saniach, jak w starych książkach :D

3.

Piotr Szymczak napisał(a):
13 grudnia 2010, 14:31:02

Kasia fakt, babcia zawsze rano wstawała i budziła mnie, żeby za długo nie spać :)

CO do kuligu, to taki chyba tylko na obrzeżach miast albo w Zakopcu lub inszych górskich miejscowościach. Sanie z prawdziwego zdarzenia, takie ja w książkach to już raczej zabytek.

U mnie na wsi jeden z sąsiadów miał takie fajne sanie, duże niczym połowa wozu, na dwa konie. Pamiętam jeszcze w czasach podstawówki widziałem je w użyciu, zima była tak wielka że nie dało się przejechać dosłownie niczym. A księdza po kolędzie jakoś trzeba było wozić, więc wozili saniami :)

4.

AGA napisał(a):
20 grudnia 2010, 10:20:47

Ja w przesądy wieże dla dziewczyn które są jeszcze stanu wolnego w wigilie po wieczeży dziewczyny wychodzą na podwurko i wsłuchiwają się z kturej strony słychać szczekanie psa z tej strony co usłyszy najlepiej przyjdzie przyszły mąż

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.