5 wymówek, gdy trzeba ćwiczyć

Zazwyczaj to kobiety dbają o linie, katują się na siłowni, biegają, chodzą na Aqua Aerobik. Do tego diety, kawowa, dieta marchewkowa i kolejna dieta cud „nie żryj tyle”, zazwyczaj to nie wiele daje i waga oraz oponki wracają ze zdwojoną siłą.

Jak przełamać lenistwo i zacząć ćwiczenia fizyczne?

O ile przechodzenie na dietę czasem się udaje – za definicję „udaje się”, powinniśmy przyjąć wytrwanie do połowy sześciotygodniowego cyklu – to najczęściej się jednak nie udaje. Brak cierpliwości, słaba wola, niemożność odmówienia sobie czekolady, czy schabowego z buraczkami.
Podobnie jest w przypadku ćwiczeń i wszelkiego wysiłku, no może poza tym we dwoje, bo tu nie ma wymówek :)

Kobiety mają większą determinację w ćwiczeniach fizycznych, bo facetom wszystko wisi :) Foto Slaff by CC

O 19:00 zamykamy lodówkę na klucz.

Ja właśnie jestem w trakcie nietypowej akcji. Kryptonim tejże to „sople lodu”, akcja polega na tym, że od kilkunastu tygodni nie jem w nocy. Wprawdzie zamykanie lodówki jest czysto umowne i nie muszę z pilarką wdzierać się do jej wnętrza, ale staram się nie jeść, a mam skłonności nawet o 2 w nocy wciągnąć kilka plasterków szynki, jogurcik czy płatki z mlekiem. Bo ssie. Wolno mi popatrzeć tylko na sopelki lodu i westchnąć, byle do rana ….
Wydawało mi się, że zmiana aktywności z typowo domową na „chodzę do pracy” i „nie jem w nocy”, będzie jakoś trudna, ale widzę, że da się żyć. Powiedziałbym, że udaje się dzięki silnej woli, ale to guzik prawda, górę bierze lenistwo. Kanapki trzeba sobie zrobić, a dwie lewe ręce w tym przeszkadzają, tak samo jak wymiatanie wszystkiego, co zjadliwe przed godziną osiemnastą. 

Lenistwo wrogiem aktywności fizycznej.

Miało być o wymówkach dotyczących ćwiczeń fizycznych.
Pierwsza to oczywiście czas, nie ma czasu na basen, nie ma czasu na siłownie, czy na aerobik. Trzeba dojechać, zabrać ciuchy na zmianę, po pracy to już późno, ciemno albo za gorąco.

Druga sprawa to temat jedzenia, poćwiczyłbym, ale się najadłem, nie można się forsować po jedzeniu, bo to niezdrowe. A zdrowie (i Polska) są najważniejsze :)

Nie mam z kim ćwiczyć. Nie od dziś wiadomo, że milej i przyjemniej ćwiczy się w kilka osób. Wzajemna motywacja, idziesz Ty - idę ja, można wprowadzić element grywalizacji.

Zaczynam od jutra, ewentualnie zaczynam ćwiczenia fizyczne od poniedziałku, a bywa, że jeszcze lepszym rozwiązaniem okazuje się zaczynanie od pierwszego dnia miesiąca. Potem okazuje się że to sobota, czyli Szabas albo początek Ramadanu, albo pierwsza niedziela w tym miesiącu. Można tak odwlekać do 105 kg, potem trzeba już zacząć coś robić.

Przyrosłem do komputera/ telewizora, to chyba najczęstsza przyczyna, głównie u nałogowych graczy w WoW'a, informatyków i ciemnolubnych geeków.

Czasem mam wrażenie, że ustrzeliłem całą piątkę :)
Nie dalej jak tydzień temu zaprzyjaźniony sklep sprzedający między innymi rowery treningowe zaproponował mi testowanie roweru treningowego. Wiosna idzie, chcę się polansować moim rowerem holenderskim, może nawet jeździć do pracy, za chwilę wakacje, myślę skoro głupio odrzucić taką propozycję. Myślę mały trening na rowerze na pewno nie zaszkodzi, zwłaszcza przed sezonem, a sam pewnie nie kupię sobie takiego roweru. Zdecydowałem się i miałem testować, pierwszego dnia z zapałem zmontowałem rower, nawet przejechałem kilka kilometrów, potem po 3 dniach zrobiłem jakieś 15 km i znowu pauza. I leciały wymówki, a to zacznę od jutra, a to od poniedziałku i dwa razy dziennie, teraz nie mogę, bo jestem po pracy zmęczony.
Mija prawie tydzień, mam odpowiedni dokument w arkuszu kalkulacyjnym do liczenia kilometrów, spalonych kalorii i czasu ćwiczeń, mam tytuł na notkę kończącą tygodniowy trening „jak schudłem x kg”. Brakuje mi tylko wyników, by móc się pochwalić.

Ale od jutra zaczynam :), wszak w lipcu urlop nad morzem, moje ulubione Grzybowo, plaża pełna kobiet w rajskim odzieniu …

A tak już całkiem serio, to poćwiczę tydzień, opiszę sprzęt – chętnie wówczas podyskutuję o takich rowerkach, bo to jest mój pierwszy raz na takiej maszynie. Może zorganizuję konkurs i przekażę komuś, bo ja nie powinienem na nim ćwiczyć, bo jest ograniczenie do 100 kg, a ja chyba przekraczam ten limit. Zatem do przeczytania za tydzień, idę ćwiczyć, bo jest już piątek (a obiecałem, że od jutra- czyli dziś ćwiczę).

Lodówka oczywiście pusta, kusi mnie ta woda mineralna …. sam nie wiem.

PS Byte, w komciu na Fb napisał mi, że rowerki dają mocne łydki, mam nadzieję, że mocne łydki przydadzą się :)


Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!

Komentarze do wpisu "5 wymówek, gdy trzeba ćwiczyć":

1.

sq7jzi napisał(a):
08 kwietnia 2011, 07:54:44

Na rowerze, to nie tylko łydki, ale i przede wszystkim kolana się mocne przydadzą, Ja ćwiczę, co dziennie, ale było ciężko, dokładnie jak opisujesz, ćwiczę jednak rano, 15 minut zaraz od razu jak wstanę, znaczy, najpierw siku. Na prawdę na początku było strasznie, wymówki itp, zwłaszcza, że się spać chce, ale organizm po czymś takim dużo lepiej funkcjonuje przez cały dzień. Do tego jeszcze wreszcie zacząłem na siłownię chodzić 2 razy w tygodniu. Aeroby i Brzuch na razie. Rower już przygotowany, jeszcze kółko tylne muszę do serwisu zawieźć.

2.

Piotr Szymczak napisał(a):
08 kwietnia 2011, 10:14:24

@sq7jzi poszedłem za Twoją radą i dziś 16 minut jazdy na rowerku ze średnią prędkością 45 km/h

3.

shpyo napisał(a):
08 kwietnia 2011, 10:47:16

Widzę, że ten rowerek nie ma pomiaru tętna. Jeżeli kręcisz na stacjonarnym, to ważne jest pedałowanie ze stały pulsem. Dzięki temu spalasz prawdziwą tkankę tłuszczową. U mnie przy wzroście 176 i wadze 94, tętno to 122-126 do spalania :) (nie pamiętam wzoru). Pedałowanie przez 15 min. z prędkością 45km/h nic nie da (prócz zmęczenia).
Po 19tej, pij dużo wody (najlepiej gazowanej) :>

4.

ja :: MAMA napisał(a):
08 kwietnia 2011, 11:43:51

Mnie zawsze bawiły te wszystkie diety-cud: owocowa, warzywna, tłuszczowa, białkowa, głodówka,... W obraz ten idealnie wpisują się Szkoci, którzy robią zakupy na zasadzie góra chipsów i jogurcik 0%. Jedynyną słuszną dietą jest tak naprawdę racjonalne odżywianie, zdrowy rozsądek i odpowiednia porcja ruchu. Żadne głodzenie itp, bo wtedy tylko frustracja rośnie, a po narzuconych 14 dniach i tak człowiek w końcu rzuca się na wszystko, co czekoladowe.
@Piotr: Jak masz ssicę, to warto sprawdzić, czy nie chce Ci się po prostu pić :) A pić należy dużo, byle nie była to cola czy inna chemia, bo to sam cukier.

5.

Darko napisał(a):
08 kwietnia 2011, 13:29:14

ćwiczyć trzeba nie tylko z powodu sylwetki,ale też lepszego zdrowia psychicznego -takie odnowienie po zimie

6.

seb2k6 napisał(a):
08 kwietnia 2011, 19:25:36

Moja wymówka będzie taka, że te koleżanki ze zdjęcia biegają w innym parku niż mój ;)

7.

Michał Góral napisał(a):
09 kwietnia 2011, 08:52:20

Piotrze, nie baw się w żadne rowerki treningowe (w życiu bym na coś takiego nie wsiadł), tylko na zwykły rower i siup w teren! Radość nieporównywalnie większa, a jak złapiesz bakcyla to sam będziesz jeszcze wszystkich wyciągał. I nawet jak nie schudniesz to będziesz zadowolony. ;)

8.

Marsjanin napisał(a):
09 kwietnia 2011, 16:35:53

Rower treningowy z ograniczeniem masy zawodnika do 100 kg? To jakiś dziecięcy model? Czy może stricte dla kolarzy zawodowych (którzy jak wiadomo odchudzają się, jak przekroczą magiczną barierę 55 kg)?

9.

sharnik napisał(a):
09 kwietnia 2011, 18:34:44

Średnia prędkość 45 km/h? Z taką kondycją to nie musisz nic ćwiczyć!

10.

Łukasz napisał(a):
21 kwietnia 2011, 14:48:31

Świetny artykuł

11.

Piotr Szymczak napisał(a):
24 kwietnia 2011, 00:27:08

@sharnik fakt, coś pokręciłem, miało być z maksymalną prędkością a nie ze średnią. Chciałbym mieć taką wydolność :)

Dodaj komentarz:

Widzisz błąd lub literówkę. | Markdown włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | [tekst](http://...) | bq. cytat.