Rowerowa żona
Ostatnio jest moda na partnerstwo w związkach, młodzi ludzie dobierają się tak żeby było partnersko. I jest, przynajmniej przez jakiś czas. Misio wynosi śmieci gotuje, ona czasem skręci meble z Ikei, ogólnie spijanie sobie z dzióbków, aż można puścić pawia. Lecz potem i tak któraś ze stron zaczyna dominować albo jej się wydaje, że dominuje. (Dominuje=rządzi :))
Prawda jest taka, że faceci mają w nosie partnerstwo, wolą sprawdzony model. Wszyscy wiemy też , że większość facetów (tak uogólnienie, ale to blog wolno mi :)) szuka mitycznego jednorożca. Jednorożec winien objawić się w postaci kobiety, która jest damą w towarzystwie, ladacznicą w łóżku i kucharką w kuchni.
Do tego dobrze by było, gdyby miała wbudowaną blokadę na „życzenia”, wszak spełnianie kobiecych zachcianek to utrapienie dla wielu facetów, zwłaszcza gdy zachcianki są kosztowne.

Jak temu zaradzić? Recepta nasuwa się sama …
Pomijając pogoń za mitycznym jednorożcem, odwieczną męską egoistyczną potrzebę podporządkowania sobie kobiet, to we wzajemnym pożyciu ważne jest by żona/kochanka nie puściła Was z torbami. Gwarancji, że tak się nie stanie nie ma żadnych, ale sensowny dobór wybranki może minimalizować ryzyko.
Nie dalej jak w piątek, uczestniczyłem w Łódzkiej Masie Krytycznej (warto obejrzeć galerię), manifestacyjny przejazd rowerzystów ulicami Łodzi. Ponad 600 osób na rowerze, w tym spory odsetek płci pięknej.
Panowie nie muszę chyba pisać, że ciężko było się skoncentrować, wiadomo wiosna, ciepło (było) niczym w lecie, a panie zadbały o to, by się podobać.
I podobały się i to bardzo, te idealnie dobrane dodatki, te szykowne stroje, bluzeczki z dekoltami, ta praca łydek i pośladków, miód na samcze oczy ...
Razem ze znajomym nacieszeni wzrokiem stwierdziliśmy, że wśród tak pięknych i wysportowanych kobiet (imaginujecie sobie, rower siodełko, praca pośladków?) warto szukać żony. Bo wysportowana, dba o zdrowie, dobrze się ubiera (nie każdy potrafi się ubrać na rower), kolega mimochodem dorzucił. „No i tania w utrzymaniu”.
I tu dochodzimy do kolejnego jakże ważnego z punktu widzenia faceta istotnego elementu utrzymanie żony/partnerki. Ci, co mieli okazję skosztować tej przyjemności wiedzą, że może to być jedna z tych inwestycji, które nigdy się nie zwracają. Ile byś nie zainwestował, wszystko „przeje”.
Misiu a kup mi niebieskie autko, misiu, a teraz różowe, no swojej żabci nie kupisz?
Z rowerzystką jest szansa, że będzie inaczej, a na pewno taniej, wszak nawet najbardziej oldshkulowy rower i tak będzie tańszy niż jakieś różowe autko.
Zatem na kolejnej "Masie" jadę szukać żony.
Wytrwali i koneserzy, mogą się zatracić w poszukiwaniu rowerowego jednorożca, na moje oko wiele rowerzystek ma niezbędne walory i cechy (wszak nie samą cielesnością człowiek żyje) , by je kochać i wielbić.
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±

Komentarze do wpisu "Rowerowa żona":
1.
04 maja 2011, 04:28:07
Czy dobrze wnioskuję ze zdjęć, iż policja/SM u was tylko otwiera i zamyka masę. Asekurację boczną zapewnia fenomen?
2.
04 maja 2011, 08:14:32
specem nie jestem, ale zdaje się że policja jedzie na czubie, zatrzymując auta, potem człowiek z obstawy podmienia policjanta i tak na zmianę.
3.
04 maja 2011, 10:11:18
Heh rozumiem Twój punkt widzenia - tak, jak Ty z określonych powodów wielbisz rowerzystki, tak ja ze względów oczywistych nie wyobrażam sobie innego męża niż inżyniera ;-)
4.
05 maja 2011, 01:10:09
@mama a co takiego fajnego w inżynierach?
5.
05 maja 2011, 08:19:31
@Piotr: Z mojego doświadczenia wynika, że są bardziej życiowi, praktyczni i zaradni niż np. humaniści :) Jak mi się coś zepsuje w domu, to wiem, że mężuś sobie poradzi, a w kolejce po lody można sobie o całkach i pochodnych porozmawiać :D
6.
05 maja 2011, 11:48:52
E, fajnego faceta żadna uczelnia nie zepsuje, niefajnemu żadna uczelnia nie pomoże :) Prawdziwy facet to charakter, a nie parę lat wykształcenia z uczelni.
A co do kosztów utrzymania babeczki rowerującej, to módlcie się panowie, by nie trafiła się wam taka z zacięciem wyczynowo-kolarskim. Sprzęt rowerowy (nowoczesny, lekki itp.) też potrafi kosztować :]
I czterema łapami podpisuję się pod "umie się ubierać". Żadnej ze znanych mi rowerzystek nie mógłbym pod tym względem niczego zarzucić.
7.
05 maja 2011, 20:27:53
@Hoppke u mnie na wsi mawiają, że złego to i kościół nie naprawi, a dobrego to i karczma nie zepsuje :)
8.
06 maja 2011, 00:58:07
Zdjecia z masy nie zachecaja :]
Natomiast to: http://fishki.net/comment.php?id=87765
jak najbardziej :]
9.
06 maja 2011, 14:39:14
OT: Piotrek, to naturyzm czy jeszcze tekstylna :D
http://www.wiocha.pl/59441,Moda_plazowa
Dodaj komentarz: