Ekipa remontowa
Ekipy budowlańców to wdzięczny temat do żartów, mniej do śmiechu jest tym którzy wynajęli takich fachowców do budowania domu, remontu mieszkania etc.
Dobry fachowiec, to facet na rauszu, bez piwka na start nie ma co zaczynać pracy, bo zwyczajnie "robota nie idzie".
Przychodzi firma budowlana zaczyna remont, potem w trakcie odchodzi a po niej przychodzi kolejna.
I pierwsze słowa, że za klasykiem powtórzę, brzmią tak "Panie , a kto Panu to tak spierdolił ...".

Z ekipą remontowo budowlaną nie ma lekko, właśnie u siebie pod blokiem obserwuję speców z Buska Zdroju. Ekipa jak się patrzy, a kolejne, która przyjdzie po nich zacznie swoją pracę od zdania z cytatu.
Foto by Wyoming_Jackrabbit, CC.
Jakoś tak się utarło, że budowlańcy to konowały i pijaki ( nie obrażając nikogo ), taki stereotyp dość mocno poparty występkami niektórych firm remontowych.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy ekipa pod moim blokiem nie zdradzała zachowań czysto pijackich.
Nic dobrego o budowlańcach nie mogę powiedzieć, wszak stukają, pukają, a właściwie nie, oni zwyczajnie napierdalają z rana, irytuje mnie to na równi jak bohatera filmu "Dzień świra". Ja to jakoś przetrzymuje, ale Sylwia dostaje rano szczękościsku i złorzeczy panom na głos ...
Co jest nie tak z moimi budowlańcami?
Wydawałoby się, że fakt braku alkoholu "na budowie to powód do dumy", bo nikt nie spadnie, bo nie ma przestojów, bo będzie dokładnie zrobione. Ta jasne.
Terminowość tej brygadzie to pojęcie chyba całkiem obce. Grzebią się, jakby pół dnia w krzakach leżeli nawaleni jak meserszmity. Najwyraźniej oni z tych, co "szanują pracę" i nie pozwalają by się szybko skończyła :)
Remont miał się rozpocząć w połowie marca, a skończyć z końcem kwietnia. Prosta sprawa, zeskrobać trochę betonu, przyłożyć do tego trochę styropianu, zagipsować i pomalować. Praca idzie im jak krew z nosa. Mamy już połowę maja, a moi jeszcze nie mają skończonej połowy bloku.
Dla porównania, ekipa na sąsiednim bloku, zaczynała w połowie kwietnia i już zbliża się do końca.
Doświadczenia z ekipą remontową na długo zapadną mi w pamięci, od 2 miesięcy mam zaklejone okna jakąś folią, zgraja facetów biega po rusztowaniu i o 6 rano zaczynają stukanie w jakieś wiadra (bo cement przysechł). W okolicach siódmej rano zaczyna się symfonia na wiertarki. Całe szczęście, wczoraj widziałem, że malują ściany więc chyba końcówka mojej części bloku.
Mam tylko nadzieję, że żadna ekipa nie przyjdzie po nich poprawiać ... Bo więcej hałasu i latających wszędzie kulek styropianu nie zniosę ...
Kto łączy się ze mną w bólu?
Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
±

Komentarze do wpisu "Ekipa remontowa":
1.
24 maja 2011, 04:50:06
Budowlańcy to konowały?
http://sjp.pwn.pl/szukaj/konowa%C5%82
2.
24 maja 2011, 09:23:37
Rozumiem i współczuję - jako osoba, którą do białej gorączki doprowadza sąsiad non stop koszący trawę (a nie ma dwóch arów, tylko ze trzydzieści, więc facet perwersyjnie co kilka dni śmiga na pierdzącym traktorku ;)).
3.
24 maja 2011, 19:20:54
Jak mieszkałem jeszcze w bloku, obok którego budowali trasę S8, to robotnicy zaczynali pracę około 6-7 rano. Zaczynali od najbardziej hałaśliwych działań, żeby o godzinie mojego wyjścia do pracy (czasem bywałem w domu wtedy) praca ucichła, a gdy wracałem z pracy, to hałas znowu się nasilał. Rano nie było opcji wyspania się, a popołudniu - odpoczynku.
Co ciekawe, gdy blok był budowany i ludzie już kupili w nim mieszkania, nie wiedzieli, że 10m dalej (dosłownie!) będzie trasa S8. Ekranów brak, w bloku małe dzieci (młode rodziny).
Tak się robi biznes!
4.
24 maja 2011, 22:29:57
Ech, bidnyś.
Swoją drogą, pracowałem z budowlańcami nieco (jako pracownik gospodarczy na obiekcie) i miałem szerokie spektrum charakterów i zachowań, oj szerokie...
5.
30 maja 2011, 23:08:42
Z przyjemnością donoszę, ża panowie opuścili moją część bloku. Hałas mniejszy, na reszcie mam dostęp do balkonu, okna nie są zaklejone, poranne nawalanie młotkami jakby mniej słyszalne :)
Da się spać do 8 :)
6.
30 maja 2011, 23:10:13
Gratuluję wytrwałości, proszę jaka nagroda od życia. ;)
Dodaj komentarz: