Jesz sushi pałeczkami czy palcami?

Ostatnio jestem fanem sushi, gdzieś tak od niecałego roku, kiedy to posmakowałem i mi zasmakowało i załapałem bakcyla.
Wcześniej moje kontakty z szeroko rozumianymi owocami morza, surowymi rybami były dość sporadyczne i raczej byłem na nie. Jak to tak surowe, czy to żyje, a może jest gumowate etc. no i te pałeczki wydawały się niemożliwe do ogarnięcia.

Jak jeść sushi, rękoma czy pałeczkami?

Gustowałem raczej w kuchni chińskiej, gdzie czasem zdarza się jakieś żyjątko, ale jest mniej wyeksponowane, bo zagłuszają je bardziej ostre smaki. Nie bez znaczenia był fakt, że „chinola” zazwyczaj na wynos, a w domu można go tradycyjnie nożem i widelcem i to tak nie razi.
Sushi nie da się jeść nożem i widelcem, można paluchami, ale i tak najlepsze doznania są, gdy się używa pałeczek. Taka celebracja posiłku.

A można się przekonać, że nauka jedzenia sushi pałeczkami nie jest taka trudna.

5 wymówek, gdy trzeba ćwiczyć

Zazwyczaj to kobiety dbają o linie, katują się na siłowni, biegają, chodzą na Aqua Aerobik. Do tego diety, kawowa, dieta marchewkowa i kolejna dieta cud „nie żryj tyle”, zazwyczaj to nie wiele daje i waga oraz oponki wracają ze zdwojoną siłą.

Jak przełamać lenistwo i zacząć ćwiczenia fizyczne?

O ile przechodzenie na dietę czasem się udaje – za definicję „udaje się”, powinniśmy przyjąć wytrwanie do połowy sześciotygodniowego cyklu – to najczęściej się jednak nie udaje. Brak cierpliwości, słaba wola, niemożność odmówienia sobie czekolady, czy schabowego z buraczkami.
Podobnie jest w przypadku ćwiczeń i wszelkiego wysiłku, no może poza tym we dwoje, bo tu nie ma wymówek :)

Za 10 minut zamykamy ...

Klient nasz pan, ponoć ta zasada to świętość głównie w gastronomii, ale jak się okazuje, nie wszystkie miejsca hołdują tej zasadzie. Na mojej czarnej liście przybywa kolejny lokal, który będę odradzał znajomym, a sam omijał szerokim łukiem. Bo chamstwa i nie dotyrzymywania umów nie zniosę :)


Czasem zapraszają do restauracji ale aż strach otworzyć drzwi.

Kuchnia babci czy mamy?

To pytanie z cyklu: Kogo bardziej kochasz mamę czy tatę? Niby nie ma jednoznacznej odpowiedzi,  a jednak tak samo, jak dziecko mniej lub bardziej świadomie wskazuje na mamę tak i w „pojedynku” kulinarnym często wybieramy zwyciężczynię.
Bo któż z nas nie pamięta smaku kogla mogla zrobionego przez babcię, a niby ten sam kogiel mogiel z tych samych jajek zrobiony przez mamę smakuje inaczej.
Podobnie jest z innymi potrawami.

Czy Państwu smakuje?

Lubię jedzenie zrobione w domu, lubię też eksperymenty, zabawy smakiem, ale wszystko w obrębie swojej kuchni. Gdy idę do restauracji oczekuję zupełnie innych doznań kulinarnych i społecznych.
Idąc na obiad do restauracji oczekuję powtarzalności smaku, zwłaszcza jeżeli wybieram tę knajpkę bo poprzednim razem dana potrawa mi smakowała.
Najgorsze co może mnie spotkać przy zamawianiu ulubionej potrawy to wywrócenie do góry nogami jej smaku, kształtu i sposobu podania, choć równie irytujące bywa zachowanie obsługi.

typowe pytanie kelnera - czy wszystko panu smakuje?
Czy wszystko panu smakuje? Foto by quinn.anya, CC.