Jak wzywałem karetkę pogotowia w Łodzi i nie zadziałało.

Jedziesz rowerem w środku jednego z największych miast w Polsce, nagle dzieje się ci się coś niedobrego, masz przeraźliwy ból głowy, płytki i nierówny oddech, łapie Cię "delirium", cały dygoczesz. Nie licz na pogotowie, bo nie przyjedzie. Jeżeli nie upadłeś, nie leżysz zakrwawiony, nie licz na pomoc. Prędzej otrzyma ją "lump zapity w trupa w parku" niż Ty, który płacisz podatki*.

Pogotowie w Łodzi, przyszpitalny punkt pogotowia - szpital im Barlickiego
Jak działa pogotowie w Łodzi na przykładzie przyszpitalnego punktu pogotowia w szpitalu im Barlickiego


Odprowadzając co miesiąc daninę, w postaci różnicy między wynagrodzeniem brutto i netto spodziewam się, że w chwili zagrożenia instytucje, które służą ratowaniu życia obywateli i są dotowane z moich podatków ** staną na wysokości zadania i zareagują szybko. Niestety tak się nie dzieje. 
 
Można mi zarzucić, że jako obywatel pokładam zbyt wielka ufność w mechanizmy państwa i w działanie odpowiednich służb, ale czy nie mam prawa tego wymagać, czyż nie płacę podatków, czyż nie kupuję towarów obłożonych podatkami.
 
Gdy widzę, że ktoś bliski cierpi, a odpowiednie służby medyczne nie są w stanie zareagować to bierze człowieka taka żałość i wkurw jednocześnie, że ciężko się pogodzić, że taka sytuacja jest finansowana z mojej kieszeni.
 
Ciekawi Cię jak działa łódzkie pogotowie, przeczytaj cały wpis. Może to przypadek jednostkowy ale rzuca jakieś światło na działanie służb medycznych.   

Miasto kanałów!

Są ludzie, którzy godzinami potrafią opowiadać o historii miasta, o zabytkach, o gotyckich sklepieniach i połączeniu elementów jednego stylu architektury z drugim.
Lubię czasem posłuchać, ale o wiele bardziej przemawia do mnie obraz. Jeden obraz lub kilkanaście zgromadzonych przez ludzi z pasją … Niektórzy mówią, że Łódź to jeden wielki kanał, może i kanał, ale jaki ...

Dętka w Łodzi
Foto zajumane z Fan Page Muzeum Dętka

Kilka obrazków z podziemia Łodzi i jedyne co mogę powiedzieć to wielie WOW.

W Waszych miastach też są tak zakręceni pasjonaci? Obejrzyj fotki z kanałów Łodzi.

Maraton w mieście - zamknięty basen

Dziś w Łodzi zorganizowano maraton „Dbam o zdrowie” wiązało się to z pewnymi utrudnieniami w mieście.
O dziwo ucierpieli nie tylko kierowcy, ale również Ci, dla których bieganie to niejedyny sposób dbania o zdrowie. Paradoksalnie impreza, która ma promować Łódź, zachęcać do biegania i kibicowania, spędzania aktywnie czasu odbiera w pośredni sposób taką możliwość dla części Łodzian, powodując zamknięcie największego basenu w mieście.
Łódzcy aktywiści punktują nieporadność władz, fora wrzą. Jest draka, a miało być dbanie o zdrowie, wspólne kibicowanie i pełnia szczescia :)

Na basen tylko autem.

Badania łódzkiego aquaparku mówią, że ok 80% klienteli to osoby zmotoryzowane, stąd w sytuacji gdy ulice dookoła kompleksu basenowego będą zamknięte z powodu maratonu podjęto decyzję o zamknięciu basenu w tym dniu.

Zakładniczka systemu i procedur

W dzisiejszych czasach, w dobie bezdusznych korporacji i niekończącej się biurokracji natknąć się na jakiś absurd wcale nie jest tak trudno. Mamy zdublowane kolejki do lekarzy specjalistów, mamy piąte perony na stacji PKP, na której fizycznie są tylko cztery, mamy też procedury u operatorów telefonii, które też niekiedy ocierają się o absurd.
Wszystko jest znormalizowane, zunifikowane i jeszcze „najlepiej”, jeżeli te normy i procedury są zaimplementowane w systemie informatycznym, wtedy wiadomo, że się nie da, bo ogranicza nie tylko procedura, ale i system.
Wydawać by się mogło, że tak prozaiczna czynność, jak zakup biletu do kina nie powinna nastręczać problemów, nazwijmy to systemowych. A jednak, da się uregulować i skutecznie zniechęcić nawet to.

Politycy bez klasy!

Życie przyzwyczaiło nas, że to, co obiecują politycy w czasie kampanie to o kant d..y potłuc. Politycy nazywają się politykami, bo „kłamcy” brzmi mało medialnie i było już zajęte. Żyją z tego, że obiecują, a „ciemny lud” to kupi, i co kilka lat kupujemy, naiwnie wierząc, że tym razem może będzie inaczej. Może będzie druga Japonia czy druga Irlandia.

Ale jak tu wierzyć komuś, kto nie potrafi wywiązać się z tak prostego zadania, jakim jest posprzątanie po sobie. Brak klasy, oszczędność, czy przekonanie, że „mogą nam skoczyć”?