Na czym musi znać się informatyk – lista.

Słowo informatyk jest bardzo pojemne, informatyk to programista, informatyk to web developer, do tego znawca mediów, serwisów społecznościowych oraz mechanizmów marketingu i sprzedaży.
Dodatkowo naprawi komórkę, nareperuje czajnik a jak potrzeba to i przepcha toaletę :)

Jakoś się tak utarło, że jeżeli ktoś potrafi „zaczarować” klawiaturę i myszkę to dostaje od razu etykietkę informatyka. A jak wiadomo informatyk, zna się na wszystkim, choćby był tylko zwykłym helpdeskowcem. Skoro jest helpdeskowcem to zapewne też administratorem, choćby administrowanie ograniczało się tylko do zakładania kont w AD lub na serwerze pocztowym. Mamy już informatyka, który zna się na wszystkim i dodatkowo jest administratorem, jak wiadomo poczta leży na serwerze, skoro zakłada skrzynki pocztowe na serwerze, to administruje nim. Słowo serwer też jest słowem magicznym. I tak ze zwykłego helpdeskowca za sprawą kilku uogólnień, utartych opini i powszechnej wiedzy społecznej mamy speca do wszystkiego oczywiście high level. Bo informatyk zna się na wszystkim i najlepiej.

Vista – chłopiec do bicia

Żonglowanie systemami operacyjnymi, przesuwanie partycji, zmiana ich wielkości i rodzaju file systemów zawsze niesie ze sobą jakieś ryzyko. Czy to utraty danych, czy dodatkowej godziny pracy, a niekiedy mityczne „rozszczepienie dysku”. W ciągu kilku lat, kiedy bawię się Linuksem w połączeniu z systemami z rodziny Windows, nigdy nie zdarzyła mi się wpadka, której nie dałoby się w jakiś logiczny sposób wytłumaczyć. Jak mówią dobra passa, zawsze się kończy.

Sposób na rozsądne wydatki – aplikacja do czytania kodów kreskowych?

Ponoć nie ma czegoś takiego jak oszczędzanie, jest tylko racjonalne planowanie wydatków i „odcinanie kuponów” z tego wynikających. Niewiele osób stać na beztroskę w tej dziedzinie, mniej lub bardziej świadomie pilnujemy swoich wydatków, sami, a czasem pomaga nam bank, który nalicza nam odsetki za debet lub niespłaconą kartę.
Jedno jest pewne, jeżeli decydujemy się na zapanowanie nad wydatkami to czeka nas niełatwa i mało fajna czynność. I przydałby się jakiś plan, a może nawet narzędzia.

Podziwiam tych którzy, swoje wydatki planują za pomocą rozbudowanych programów czy aplikacji webowych, gdzie wpisują wszystkie przychody, wszystkie wydatki z podziałem na spożywkę, chemię, a potem jeszcze w rozbiciu na konkretne podgrupy, nabiał, mięso, proszek do prania, antyperspiranty, a czasami jeszcze z podziałem na domowników. Syzyfowa praca, choć pewnie daje pełny obraz tego, na co wydajemy nasze zarobione pieniądze. Zrobić to nie jest łatwo, a co dopiero zrobić dobrze, efekt pewnie i tak wyjdzie taki, że najwięcej przejadamy :)

Dotacja z UE na własną firmę a VAT

Ostatnie lata to jakiś wysyp jednoosobowych firm. Oczywiście wszystko za sprawą dotacji z UE na prowadzenie własnej działalności gospodarczej. Tylko z mojego najbliższego otoczenia znajomych w ciągu ostatnich trzech lat kilka osób założyło firmę, a inni są w trakcie zakładania lub mają taki zamiar.

Zazwyczaj są to jednoosobowe firmy skupiające się na tym, co dana osoba już wcześniej robiła, czy to na etacie, czy jako wolny strzelec, a dotację z UE traktuje jako zastrzyk darmowej kasy, za którą można sobie doposażyć biuro, zakupić sprzęt komputerowy i oprogramowanie. Tak się składa, że akurat moi znajomi sprawdzają się w biznesie w dziedzinach gdzie zakup takiego sprzętu jest refundowany (bo dotację można dostać tylko na niektóre sprzęty).

Przesądy świąteczne

Mój stosunek do wszelkiego rodzaju imprez pt. święta, Sylwester, spotkania rodzinne i wesela rodziny i znajomych jest znany. Co nie znaczy, że nie brak mi folkloru z lat młodości, który towarzyszył zbliżającemu się czasowi Świąt Bożego Narodzenia.
To całe gotowanie i pomaganie w domu, kuligi z psim zaprzęgiem, a nawet te bardziej dojechane z traktorem, a do tego te świąteczne przesądy. Wszystko miało jakiś taki wyjątkowy charakter, fajny dla dziecka.

Z dziecięcych lat pamiętam kilka takich zdarzeń co to z perspektywy czasu można nazwać przesądami.